Życie duże i małe
Piekło to ledwie niemożność miłości (…). - Norwid # Kultura jest próbą zmuszania dziejów, żeby służyły Wartości. - H. Elzenberg # Owoc, który gardzi którymkolwiek etapem wzrostu, nigdy nie dojrzeje. - A. de Saint-Exupéry
45 obserwujących
252 notki
1080k odsłon
6150 odsłon

Tadeusz Fijewski - mały wielki człowiek w 40 lat od śmierci

Wykop Skomentuj80

Mówiono o nim "mały wielki człowiek". Zagrał w tak hitowych produkcjach, jak "Lalka" w reż. Wojciecha Hasa czy "Chłopi" w reż. Jana Rybkowskiego, a rolą Anatola w "Kapeluszu pana Anatola" i "Pan Anatol szuka miliona" zdobył serca milionów - nawet samego Charliego Chaplina (†88 l.). Jednak przez całe życie był niezwykle skromnym człowiekiem.

Tadeusz Fijewski pochodził z warszawskiego Powiśla, wraz z rodzicami, Marianną i Wacławem, było ich w domu 13. Więc gdy sąsiad, pracownik techniczny Teatru Polskiego, zaproponował, by 10-letni Tadzio u nich statystował, nikt nie protestował. 2 zł za spektakl musiało cieszyć!

Po wielu latach stał się wielkim aktorem. Powtórzę: rolą Anatola zachwycił się sam Charlie Chaplin!

-- Podejście naszego dziadka, a z tego, co wiemy także Tadeusza, do zawodu artysty było bardzo rzemieślnicze, zwyczajne, bez gwiazdorstwa – podkreślają ci co z Nim współpracowali oraz rodzina. Przez całe życie artystyczne Aktora zawzięcie dyskutowano, czy Jego geniusz polega na 'intuicyjnym' graniu ról, czy też fenomenalnie stosuje techniki aktorskie wyuczone w szkołach; czy  wielkość Jego aktorstwa pochodzi z instynktu, czy z myślowej, intelektualnej pracy nad rolą.

Żoną artysty była Helena Makowska-Fijewska (†75 l.), aktorka, przedwojenna piękność. Razem wychowywali jej syna - Cezarego Makowskiego. Ale Fijewski, nie mówiąc nikomu, wziął także pod swoje skrzydła dwójkę sierot. Potajemnie im pomagał. Rodzina dowiedziała się o tym dopiero po jego pogrzebie...

-------------------------------------------------------------------------

Aktor teatralny, filmowy, telewizyjny i radiowy. Urodził się 14 lipca 1911 roku w Warszawie, gdzie też zmarł 12 listopada 1978 roku. Pochodził z rodziny malarza pokojowego Wacława Fijewskiego. Z dziesięciorga rodzeństwa ze sceną związani byli także: znana aktorka i choreografka Barbara Fijewska oraz aktorzy pracujący w teatrach lalkowych: Maria Fijewska-Dobrzyńska i Włodzimierz Fijewski. Żoną Tadeusza była popularna aktorka Helena Makowska.

O fenomenie 'skromnego geniusza', Tadeusza Fijewskiego wielokrotnie pisaliśmy na łamach "Tygodnika Kulturalnego", "Kultury i Ty", "TIM"-u Tygodniowego Ilustrowanego Magazynu, "Sceny"- tytułów, których już nie ma; kanwą tych wspomnień jest wyśmienity tekst biograficzny o naszym wybitnym aktorze - autorstwa Tadeusz Mościckiego.

Tadeusz Fijewski zadebiutował jako dziesięcioletni chłopiec 13 października 1921 roku, statystując w "Chorym z urojenia" na scenie Teatru Polskiego w Warszawie. W późniejszych latach występował jako aktor amator, często w imprezach dla dzieci, na scenie warszawskiego Teatru Polskiego oraz kina Capitol (1929). Pojawiał się także na scenie Teatru Ateneum, gdzie grał młodych chłopców, do tych ról predestynowały go bowiem zewnętrzne warunki, drobna, szczupła sylwetka i delikatne rysy twarzy. W latach 1930-1932 wystąpił w tym teatrze jako Willy Morgan w "Ulicy", Hans w "Buncie w domu poprawczym" i jako Boy w "Europie".

W 1928 roku Fijewski przystąpił do eksternistycznego egzaminu przed komisją ZASP zakończonego niepowodzeniem. W pomyślnym jego przejściu przeszkodził mu w dużej mierze brak gruntownego wykształcenia. Po jego uzupełnieniu (sześć klas gimnazjum) studiował przez dwa lata 1935-1936 na Wydziale Aktorskim PIST (Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej), gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę wykładowców i reżyserów. Był także niezwykle charakterystyczną postacią wśród studentów. Z czasów nauki w PIST pamięta go Erwin Axer:

"W Szkole Teatralnej był od niedawna, ja też byłem od niedawna. Nie znałem jeszcze wszystkich kolegów z tego drugiego wydziału, aktorskiego. Fijewski, trochę starszy od kolegów, ode mnie też o parę lat starszy, grywał - jak wieść głosiła - w filmach. Grywał także na scenie dzieci, później chłopców. [...] Do szkoły przyszedł na czas krótki, na trzeci rok, żeby uzupełnić edukację i zdać końcowy egzamin. Zrobiono dla niego wyjątek, bardzo rzadki, bo Zelwer [Aleksander Zelwerowicz, aktor i reżyser, dyrektor Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej] wyjątków nie znosił, nie dopuszczał. Kolega, któremu wolno grywać w filmie i w teatrze, był dla nas w PIST rzadszy od raroga. Udałem więc, że też na kogoś czy na coś czekam i dokładnie go sobie obejrzałem.

Miał już ze dwadzieścia cztery albo i pięć lat. Raczej chłopak niż mężczyzna. A w ogóle trochę bez wieku. Suchy, niewysoki, kościsty, przestępował z nogi na nogę. Może dlatego, że auto się spóźniało i bał się bury reżysera. Kaszkiet w ręku, na głowie płasko leżały blond włoski, pod pachą teczka. Pumpy. Nie student, nie aktor. Mógłby pomagać w sklepie albo roznosić gazety. Oglądałem go z szacunkiem należnym komuś, kto grał już na scenie i samochodem jeździ na zdjęcia. Auto w końcu zajechało, ze środka wyskoczył młody Izraelita: 'Na co się czeka?'. Tadzio coś odpowiedział, jakby to on się spóźnił, nie tamten. Głos miał szorstki, schrypły, warszawski, ten sam, który mu pozostał do końca życia."

Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura