Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
54 obserwujących
271 notek
1229k odsłon
2432 odsłony

Trzymajmy się tego lustra! Śmiech krzepi - satyra pozbawia majestatu

Wykop Skomentuj76

Tak było zawsze. Obowiązkiem satyryka na całym świecie jest śmiać się z zarządzeń administracji, rozmaitych ustaw i regulaminów itd. To nie o to chodzi, że zarządzenia są zawsze głupie, idiotyczne, że zawsze bez sensu, choć – niestety – dość często… Po prostu jest to wprowadzenie NOWEGO WYMIARU, nowego punktu widzenia spraw.

Nie znaczy to bynajmniej, że trzeba to wszystko gruntownie zmieniać, że jest to całkowicie do zanegowania. Nie w tym rzecz! Jest to – powtarzam – pewne DOPEŁNIENIE WIZERUNKU, nowy sposób widzenia spraw, dopełnienie obrazu. Nowy wymiar!..

Obowiązkiem satyryka jest wspomagać rzeczywistość, ludzi, władzę, wszystkich – w tym nowym spojrzeniu, w tym kpieniu, w tym najostrzejszym, rzetelnym, UCZCIWYM wyśmiewaniu. Obowiązkiem satyryka w Polsce jest to samo. Są to obowiązki ponadczasowe i ponadnarodowe, a nawet – ponad-ustrojowe! Taka jest satyryczna rola, misja, obowiązek, zadanie – z którego również nas kiedyś pokolenia rozliczą…

Można to nazwać inaczej – „BYCIE LUSTREM DLA SPOŁECZEŃSTWA”. Są tacy, którzy się w tym lustrze przeglądają i inni – którzy w to lustro rzucają, czym popadnie… Ponieważ oni myślą tak: jak stłuczemy lustro, TO JUŻ NIE  BĘDZIEMY TACY, JAK SIĘ W NIM WIDZIMY… Wtedy będziemy zupełnie inni…
------------------------------------

Nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że obserwuję zjawisko coraz większej pauperyzacji naszego społeczeństwa; wyraża się ono m. in. dramatycznym wręcz obniżeniem  wymagań intelektualnych i poziomu estetycznego a także – wyrafinowanego poczucia humoru. Coraz trudniej satyrykowi ‘intelektualnemu’, który odwołuje się do ‘lektur z górnej półki’ o kontakt (komunikację) z publicznością, czytelnikami prasy, wszystkimi mediami -- na poziomie wyższym od potocznego.

Powtórzę: pauperyzacja intelektualna następuje w zastraszającym tempie. Widać to nie tylko w życiu codziennym, ale także po anonimowych komentarzach w Internecie. Im ktoś bardziej sfrustrowany i tępy – tym więcej wyrzuca z siebie żółci pod adresem innych bo sądzi, że w ten sposób się dowartościowuje. A co do działalności satyryków... Wiele osób nie rozumie różnic miedzy słowami: satyryk i humorysta oraz satyra i humor.

Tymczasem satyra wymaga minimum intelektu i wiedzy. Kto ich nie posiada – pyta: „Z czego tu się śmiać?”, jakby satyra służyła wyłącznie do wywoływania pustego rechotu. Zdaję sobie sprawę, że nie ze wszystkimi działaniami satyrycznymi można trafić w gusta przeciętnego odbiorcy. Zdarza się, że osoby inteligentne odbierają wiele spraw powierzchownie, nie rozumieją aluzji. Ale to już wina szybkości świata, w którym żyjemy. Chcemy mieć wszystko podane na talerzu, bo tak łatwiej… Czarne - białe, mądry – głupi.

Najlepiej nie myśleć.. i wiedzę czerpać z tytułów tabloidów. Wielu osobom wydaje się, że magiczne „like” w Internecie, jedno dotknięcie klawisza klawiatury komputera jest w stanie podsumować jakiś istotny temat. Świat niestety idzie w tym kierunku. A estetyka? Nieważne czy autorem jest znany profesjonalny artysta czy malarz-amator, najważniejsze że mamy jakiś obrazek na ścianie. Jakość nieważna, najważniejsza okazuje się... cena obrazu…!

Kiedyś za dowcip satyrę można było nawet trafić do więzienia. Ale właśnie w tym czasie powstawały najlepsze dowcipy komentujące naszą siermiężną rzeczywistość, funkcjonowały słynne, kultowe już kabarety z najwyższej półki. I prawie każdy z nas sięgał po ten „owoc zakazany”. Natomiast obecnie – takie mam odczucie – polska demokracja jak gdyby podcięła skrzydła – zarówno twórcom, satyrykom, jak i odbiorcom satyrycznych przekazów komentujących to, co dzieje się w naszym kraju. Nawet Sławomir Mrożek (właśnie mija kolejna rocznica Jego śmierci) wyemigrował, bo – jak sądzę - nasi politycy okazali się bardziej niż on uzdolnieni i kreatywni w tworzeniu absurdów…

Odkąd padł socjalizm, obserwuję coraz częstsze przenikanie się świata satyry i polityki. Politycy używają języka i środków satyryczno-kabaretowych na co dzień. Dlatego satyrycy pogubili się i nie wiedzą jakich środków używać, aby dotrzeć do odbiorcy. A odbiorcy nie wiedzą gdzie jest granica między działalnością polityczną i satyryczną, kiedy polityk mówi na serio, a kiedy „dla jaj”. Prasa jest coraz bardziej tabloidowa i coraz niższych lotów;  zamiast nas informować, pisze coś w rodzaju tekstów sensacyjnych, które w swej wymowie - jakże często - okazują się przekazami satyrycznymi dla myślących i mających intelektualne asocjacje (skojarzenia) czytelników...

Kabarety w swej lwiej większości idą na łatwiznę, bo chcąc coś zarabiać, muszą przypodobać się tzw. "gawiedzi". Do tego telewizja, której fetyszem są słupki oglądalności, serwuje papkę dla przeciętnego widza, któremu z kolei - serwuje solidną porcję żenujących, nachalnych reklam.

Mam wrażenie, że śmiech – to jednak smutna, psychoterapeutyczna konieczność i dla naszych rodaków biorących udział w kapitalistycznym „wyścigu szczurów”.

Mam też odczucie graniczące z pewnością, że śmiech i uśmiech korporacje zaprzęgły do swoich celów. Pracownik ma się uśmiechać, bo zbadano, że wtedy jest wydajniejszy w pracy. Pracownicy wiedzą, że sztuczny śmiech ma im pomóc "sprzedać się". Uśmiech jest jak fetysz, stał się jednym z elementów naszego image, dodatkiem do pięknej buzi wypełnionej botoksem oraz bielą 'reklamowanych' ząbków...  Niewymuszony uśmiech spotykamy coraz rzadziej i jego już nawet nie szukamy, nie oczekujemy. A szkoda...

Coraz częściej męczą mnie koszmary, że już cała nasza inteligencja – komunikująca się z przekazami twórców satyry i kultury z górnej półki -- wyginęła lub wyemigrowała… Ostatni zaś Robinsonowie schronili  się pod Krzyżem – modląc się o przywrócenie zmysłów, oraz gustów i wartości --  także intelektualnych.
---------------------------------------------------------------------------
Impresja na kanwie rozmów -  ze Stanisławem Bareją, Stanisławem Tymem, Szczepanem Sadurskim, Janem Pietrzakiem.

Kazimierz Żygulski: "Wspólnota śmiechu - studium socjologiczne". PIW.

Marr jr.

Zobacz galerię zdjęć:

+1 zdjęcie
Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura