Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Wolność jest zdolnością do samodyscypliny. - Georges Clemenceau
61 obserwujących
302 notki
1522k odsłony
  3885   10

Aleksander hr. Fredro: Ludzie ze szkodą gonią za modą

Tożsamość narodowa – poczucie odrębności wobec innych narodów kształtowane przez czynniki narodowotwórcze takie jak: symbole narodowe, język, barwy narodowe, religię, świadomość pochodzenia, historia narodu, świadomość narodowa, więzy krwi, stosunek do dziedzictwa kulturowego, kultura (klasyka), terytorium, charakter narodowy. *)

Co dzień mamy do czynienia z paradą paradoksów, absurdów, nonsensów. Z braku innego zasilania podłączam się pod te niedorzeczności i czerpię z nich całą moją radość życia oraz chęć do jego przetrwania. (Filozofia to doraźna, na miarę... czasów).  Nie ukrywam – uprawiam radość życia, jak cesarz chiński ogrody. Bawię się kosztem innych (ja płacę 'tylko' zdrowiem). Mogę więc zakrzyknąć: O paradoksie... Kocham Cię życie!

Tak się jakoś składa, że lgnę do ludzi – mistrzów w dyscyplinie zwanej „gonitwą myśli”. Atmosfera naszych spotkań bliska jest tej na Służewcu. Ktoś rzuca hasło – bomba idzie w górę i gonitwa rozpoczęta. Emocje wielkie, bowiem nie sposób przewidzieć jakąkolwiek kolejność, ustalić „porządek” myśli w tych gonitwach. Bywa przecież, że faworyt (taki czarny koń myśli) odpada na początku dystansu, a do mety (naszych rozważań i wyborów) dobiega niepozorny siwy wałach, który przypadkiem tylko znalazł się w stawce. Od początku mego świadomego życia – a jednak!... - postawiłem na ALEKSANDRA hr. FREDRĘ. 

@ Lepiej jest sto łez otrzeć, jak jedną wycisnąć. - Fredro

Najwybitniejszy komediopisarz polski XIX wieku, twórca oryginalnej polskiej komedii,  poeta i pamiętnikarz. Znał doskonale teatr europejski i do jego tradycji świadomie i umiejętnie nawiązywał w swoich utworach komediowych. Poznał - jak nikt inny - mentalność oraz wszelkie ułomności natury naszej nacji, Polaków-Rodaków... A ja uwielbiam markowe… komedie! ;))

Aleksander Fredro urodził się 20 czerwca 1793 roku w majątku rodzinnym w Surochowie koło Jarosławia i spędził dzieciństwo na galicyjskiej prowincji niedaleko Lwowa. Naukę rozpoczął w domu pod kierunkiem cudzoziemskich i rodzimych nauczycieli. Nigdy nie uczęszczał do szkół publicznych. Kształcenie w domu posiadało swoje zalety – było wszechstronne i rozwijało jego indywidualne zdolności  i zainteresowania. W domu rodziców Aleksandra panowała atmosfera kultu przeszłości, ale nie pomijano nowych prądów w kulturze europejskiej. Przenikały pod ich dach hasła oświecenia. Rodzice dawali dzieciom wielką swobodę w wyborze zainteresowań i przyjaciół.

W takiej atmosferze wzrastał młody Aleksander, młodzieniec o naturze milczącej i skrytej. Nazywano go w gronie rodzinnym „staruszkiem”…. Aleksander nie pilnowany zbyt surowo, nie przykładał się do nauki. Po śmierci żony, ojciec Aleksandra przeniósł się z rodziną do Lwowa. Opiekę nad dziećmi  objął guwerner Płachetko. Aleksander jako kilkunastoletni chłopiec zaczął uczestniczyć w życiu towarzyskim Lwowa. Składał i oddawał – w imieniu rodziny – wizyty, chodził na bale, odbywał spacery z przyjaciółmi, jeździł konno. Od młodzieńczych lat (16.-tu lat!) związany był ze służbą wojskową. Dojrzewała w nim myśl o potrzebie walki z zaborcą i odbicie tego: „Co nam obca przemoc wzięła”.

Wstąpił na ochotnika do wojska Józefa Poniatowskiego. Brał czynny udział w kampanii moskiewskiej Napoleona w 1812 r. Otrzymał wówczas bardzo wysokie odznaczenie  - Order  Virtuti Militari. Następnie – już jako  oficer  ordynansowy w sztabie cesarza - przebył całą kampanię 1813 – 1814 roku: od bitwy pod Dreznem i Lipskiem aż do Paryża. W  1814 roku odznaczony został  Krzyżem Legii Honorowej. Po klęsce Napoleona w Rosji młody Fredro dostał się do niewoli, gdzie zachorował na tyfus. Kiedy udało mu się uciec, powrócił  w rodzinne strony, zamieszkując w majątku Beńkowa Wisznia a następnie we Lwowie.

Powrócił znacznie bogatszy o wojenne doświadczenia i przeżycia. Obdarzony świetną pamięcią - notował w niej wydarzenia, których był świadkiem. Później opisywał we wspomnieniach to, o czym inni woleli milczeć – zło i nieudolność w armii, nieporadność dowódców, zabawy i maskarady oficerów. Obok wielkości bezimiennego żołnierskiego bohaterstwa,  widział również Fredo i tchórzostwo, i małość, i trwogę, i niesubordynację… Później opisuje to w pamiętniku „Trzy po trzy”, który artyzmem nie ustępuje jego najlepszym komediom.

Socyalizm nierówności wszelkie prędko utrze,

Szlachtę powiesi jutro, nie szlachtę pojutrze.

Po powrocie z wojny prowadził ziemiański tryb życia urozmaicony polowaniami. Żołnierska przygoda stała się zamkniętą stronicą w jego biografii. Bywał częstym gościem w domu wdowy po swym dowódcy A. Potockim. Kochał z wzajemnością ich córkę Karolinę, ale matka wybrała jej innego mężczyznę.

Spotkania towarzyskie, gra w karty do świtu, bale, rauty, miłostki i miłości – to tylko jedna strona wizyt Fredry we Lwowie. Druga – to poszukiwanie i nawiązanie kontaktów z twórczym środowiskiem miasta. Szukał Fredro przyjaciół wśród ludzi teatru oraz… „ludzi pióra”.

Z Galicją i zaborem austriackim związane było całe jego dalsze, długie życie: prywatne i publiczne (szczęśliwe małżeństwo wieńczące dziesięcioletnie(!...) starania o rozwód ukochanej z jej pierwszym mężem, działalność poselska w Sejmie Stanowym, członkostwo Akademii Umiejętności w Krakowie). W latach 1850 - 1855 - z niewielkimi przerwami - przebywał po raz drugi we Francji (gdzie po powstaniu węgierskim znalazł schronienie jego syn, także komediopisarz lecz niższego lotu).

Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura