martinoff martinoff
4184
BLOG

Siergiej Gawriłow i Bank Powierniczo- Gwarancyjny

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 0

 

       Dziennikarz „Wprost” napisał: „Siemiątkowski słusznie, lecz o wiele za późno, wskazuje na zagrożenie, jakie afera Siergieja Gawriłowa stwarza dla polskiego systemu bankowego”

         W programie telewizyjnym „W centrum uwagi”Siergiej Gawriłow powiedział: „Ja jestem biznesmenem i jak z kimś utrzymuję stosunki, to jest to na zasadzie stosunków międzyludzkich, a nie jakiś politycznych”. Siergiej Gawriłow, Łotysz z pochodzenia urodzony w Kanadzie, a od 1991 mieszkający w Polsce był właścicielem 10% akcji Banku Powierniczo- Gwarancyjnego. Piastował jednocześnie stanowisko wiceprezesa tego banku będąc obywatelem latynoamerykańskiego państwa Belize, którego obywatelstwo, jak ujawnili dziennikarze, można zdobyć w łatwy sposób: „(…), żeby stać się obywatelem tego państwa nie trzeba go odwiedzić. Obywatelstwo można kupić w kilku punktach konsularnych na świecie. Jeden z nich mieści się w Moskwie na Leninskim Prospekcie, tej samej ulicy, na której mieszkał Gawriłow”.

             Przed przyjazdem do Polski Gawriłow miał zajmować się miedzy innymi intratnym biznesem polegającym na sprowadzaniu komputerów do Rosji. Dziennikarze „Życia” ustalili, że był przedstawicielem spółki „Wnieszmaszexport”, która zajmowała się handlem bronią.W latach 80- tych był on dyrektorem departamentu handlu zagranicznego ZSRR. Funkcje te były ściśle powiązane ze służbami specjalnymi. O sygnałach, przede wszystkim płynących z Kanady i Wielkiej Brytanii, świadczących o powiązaniu Gawriłowa ze służbami rosyjskimi mówiło się od samego początku jego działalności. Gawriłow prawdopodobnie pośredniczył również w rozmowach między rosyjskimi przedsiębiorstwami, które były dłużne pieniądze polskiemu Cenzinowi.

              Według dostępnych danych właścicielami banku BPG, wcześniej nazywającego się Leonard, byli: Bank Zachodni, Kredyt Bank, Powszechny Bank Gospodarczy oraz będący w likwidacji Animex Bank. Z osób prywatnych oprócz Gawriłowa akcjonariuszami byli również jego żona Larisa, Sergiej Brioukker i Witold Pruszczyński. Stanowili oni grupę 29 akcjonariuszy BPG. Prezesem banku BPG był Zdzisław Pakuła, który w latach 80-tych sprawował funkcje prezesa NBP. Dziennik „Życie” twierdził jednak, ze rzeczywistym właścicielem banku jest Gawriłow poprzez swoje spółki zarejestrowane w rajach podatkowych min. na wyspie Man. „Rzeczpospolita” podaje, że akcjonariuszami były oprócz Bagbudu, także Sol International z Michałowic koło Warszawy, Jetbay Ltd., Regay Ltd., Balticoil z Wielkiej Brytanii, Technoimpex AG z Niemiec i American Star Insurance z USA.

               Prywatny Bank Komercyjny Leonard został założony przez biznesmena z Zielonki pod Warszawą Leonarda Praśniewskiego w 1990 roku. Następnie bank ten zyskał potężnych inwestorów: wspomniany wyżej PBG, Powszechny Bank Kredytowy, Rolbank, przejęty później przez BZ. Według „Gazety Bankowej” BPG w 1996 roku zajmował 64. miejsce pod względem wielkości funduszy własnych. Gawriłow oprócz tego, był właścicielem innych spółek. Zajmującej się importem paliwa dla rafinerii spółką „Bagbud” oraz prokurentem na Polskę brytyjskich spółek „Balticoil” i „Reagaby”. Pod patronatem Łukoila budował stacje paliw. Jego miejsce później zajęła spółka J&S.

             NBP przeprowadzał w banku kontrole w 1995 i 1996 roku. Wynikało z nich, że status właściciela banku jest nie do końca jasny. Było to przyczyną upomnienia prezesa Pakuły, a później całego zarządu. Nadzór bankowy stwierdził, że prawdopodobnie grupa właścicieli stanowiąca 80 % kapitału banku jest powiązana ze sobą i nie chce ujawnić źródła pochodzenia pieniędzy, a według ówczesnego prawa właściciel 10 % akcji banku musi posiadać specjalną zgodę NBP. Grupa akcjonariuszy omija ten nakaz poprzez zakupy mniejszej ilości akcji.

              Bank BPG miał uczestniczyć w rządowym programie wspierania handlu między Polską a krajami byłego ZSRR. Program ten wspierali kolejni ministrowie współpracy gospodarczej z zagranica wywodzący się z PSL. Lesław Podkański i Jacek Buchacz planowali nawet dofinansować ten bank ze środków budżetowych poprzez dokapitalizowanie go z części akcji spółek notowanych na giełdzie i będących w dyspozycji Agencji Rozwoju Gospodarczego. Minister Buchacz w tym celu przekształcił ARG w Fundusz Powierniczo-Gwarancyjny, który miał zająć się poręczaniem kredytów eksportowych na Wschód. Do innych zadań Funduszy należałoby wsparcie finansowe i organizacyjne producentów eksportujących towary. Aby to realizować Fundusz potrzebował banku, który by te transakcje przeprowadzał. I wybór prawie padł na BPG. Minister Buchacz tak to uzasadniał: „był to bank słaby kapitałowo, więc w zasięgu ręki”. Postanowił więc z rządowych pieniędzy wydać 15 mln. ówczesnych złotych, a kolejne 5 miały dołożyć państwowe firmy min. Rolimpex, Budimex, Impexmetal, Agros. O wszystkich posunięciach informowany był premier Oleksy. Nowy premier Cimoszewicz podjął decyzje o zdymisjonowaniu ministra Buchacza po kontroli przeprowadzonej przez NIK. Wynikło z niej jak stwierdził Cimoszewicz, że istnieje „potrzeba zagwarantowania lepszej dbałości o interesy skarbu państwa. Ściśle wiąże się z wynikami działań kontrolnych (…) w sprawach zaangażowania skarbu państwa w przedsięwzięcia dotyczące ubezpieczeń eksportowych, w których własność państwowa i prywatna jest powiązana w sposób niedostatecznie klarowny”.

         Ostatecznie to nie BPG, a Bank Staropolski, którego właścicielem był Piotr Bykowski, został wybrany przez Buchacza. Nowy pośrednik Bykowski tak to tłumaczył: „podpisano już nawet porozumienie o współpracy. Ze względu, powiedzmy, na skład akcjonariatu minister musiał się z tego banku wycofać”. Nieoficjalnie można się dowiedzie, że udział BPG w pośredniczeniu handlu zablokował UOP, który przeprowadził w domu Gawriłowa rewizję. Rzecznik UOP Leszek Buller tak to wyjaśniał: „nie wykluczam, że UOP prowadził działanie w sprawie finansowej działalności Siergieja Gawriłowa w Polsce. Jednym z podstawowych zadań UOP jest rozpoznawanie i zapobieganie zagrożeniom, które mogą wpływać na podstawy ekonomiczne państwa. Z założenia więc służby specjalne interesują się biznesmenami z innych krajów, którzy prowadzą u nas interesy na dużą skalę”. Sam Bank Staropolski zbankrutował zresztą w 2000 roku a jego prezes został w spektakularny sposób zatrzymany przez UOP.

            Po publikacji w „Życiu” BPG zanotował wzrost wypłat z rachunków prowadzonych przez bank. Jednak prezes Pakuła twierdził, że nie jest możliwe zachwianie płynności banku. Ale już miesiąc później bank odnotował odpływ depozytów o ok. 40 % i dlatego postanowił złożyć pozew sądowy przeciw NBP o upublicznienie danych pochodzących z kontroli bankowej.

           Prezes NPB pod koniec kwietnia 1997 roku wezwała do siebie prezesa i wiceprezesa BPG Zdzisława Pakułę i Stanisława Skrzypka i oznajmiła im o cofnięciu zgody NBP na działalność bankową. Jednocześnie wystąpiła do sądu o ustanowienie likwidatora dla tego banku. Prezes BIG Banku Bogusław Kott, gdy sam zakładał bank opowiadał następującą anegdotę o samym Pakule, jako prezesie NBP, który miał go spytać: „Panie Kott, jak osoba prywatna może być akcjonariuszem banku, co pan tu wymyślił?”. Warto dodać, że był to pierwszy przypadek w Polsce cofnięcia licencji na prowadzenie działalności dla banku. Ta decyzja spowodowała, że 500 klientów banku nie mogło wyciągnąć swoich oszczędności, choć oficjalnie nadal nie było wiadomo, co spowodowało podjecie decyzji o likwidacji banku. Bank BPG ze swej strony złożył w Sądzie Gospodarczym sprawę o unieważnienie decyzji prezes NBP. Ostatecznie Gawriłow został pozbawiony obywatelstwa Belize. Miało to nastąpić już w lutym, a we wrześniu Straż Graniczna nie wpuściła do Polski żony Gawriłowa ze względu na nieważną wizę pobytową. W 1999 roku Gawriłow starał się o ponowną wizę, tym razem jako obywatel rosyjski, ale jej nie otrzymał. W lutym 1998 Warszawski Sąd Wojewódzki orzekł, że BGP może wznowić działalność gospodarczą. Decyzje swoją uzasadnił tym, że to spółki - akcjonariusze banku miały obowiązek udzielenia informacji o stanie posiadanych akcji banku, a nie sam bank. Zaś w kwietniu 2000 roku orzeczenie wydane przez Sąd Apelacyjny potwierdziło niezgodność z prawem cofnięcia licencji.

              BPG wytoczył NPB w sumie trzy procesy. Między tymi stronami doszło do polubownego załatwienia sprawy. NBP miał zgodzić się na uzdrowienie banku przez jego sprzedaż, zaś BPG w zamian cofnął swoje pozwy z przeciągających się procesów.

              Likwidowanym bankiem BGP zainteresował się Moscow National Bank, który pragnął objąć 70 % udziałów w tym banku. W tej sprawie przebywał w Polsce wiceprezes tego banku i prawdopodobny kandydat na prezesa BPG gen. Andriej Kozłow. Dziennik „Życie” oskarżył moskiewski bank o finansowanie transakcji handlu bronią i diamentami. Kozłow natomiast przyznał, że „zasadniczo” bank zajmie się handlem mrożonymi rybami. Do tego przejęcia nie doszło, ale bank radził sobie całkiem nieźle. Pomimo utraty licencji w 2000 roku BPG zanotował zysk netto w wysokości 1,1 mln złotych. Aktywa banku wynosiły ponad 20 mln. zł, z czego prawie 19 stanowiły terminowe lokaty.

            Będący w likwidacji od kilku lat bank BPG w 2001 roku przejął inny bank zagraniczny. Tym razem inwestorem okazał się trzeci bank niemiecki Dresdner Bank. Najpierw Komisja Nadzoru Bankowego zezwoliła mu na objęcie 75 % głosów na WZA, a następnie uchylono decyzję o likwidacji BPG, który od tej pory nosi nazwę Dresdner Bank Polska. Kapitał banku wzrósł z 15 do 120 mln. nowych złotych.

             Według „Życia” z Gawriłowem utrzymywali stosunki polityce z pierwszych stron gazet. Ich zdaniem poprzez wejście Gawrilowa do systemu bankowego można zainwestować wielkie sumy pieniędzy niewiadomego pochodzenia.

         Po ujawnieniu działalności Gawriłowa z funkcji wiceprzewodniczącego rady BPG, zrezygnował Stanisław Pacuk, wówczas również prezes Kredyt Banku.

             Innym ciekawym przedsięwzięciem Gawriłowa były plany wybudowania luksusowego hotelu w centrum Łodzi. Jego spółka Bagbud, której udziałowcami był też giełdowy wówczas Uniwersal, wydzierżawiła atrakcyjny teren z przeznaczeniem na hotel. Wartość inwestycji szacowana była na 10 mln. $. Ostatecznie spółka nie wywiązała się z terminu rozpoczęcia inwestycji, dlatego miasto zerwało z nią umowę, a Bagbud zrzekł się swoich praw na rzecz spółki Sobiesław Zasada Ltd. Kolejny inwestor również nie wywiązał się z obietnic i w 1999 roku pracę przy fundamentach rozpoczęła inna firma- Prima. Całość interesów Gawriłowa w Łodzi miał reprezentować Jacek Dębski, zamordowany w Warszawie w kwietniu 2001 roku. Szefem rady nadzorczej Bagbudu był z kolei powiązany z aferą karabinową Jerzy Napiórkowski.

           Łódzcy włodarze zwrócili się przed podpisaniem umowy z Bagbudem do Delegatury UOP o zbadanie Gawriłowa. Ówczesny wiceszef delegatury kpt. Paweł Pruszyński napisał do zarządu miasta, że UOP „nie posiada informacji mogących mieć wpływ na wydanie negatywnej opinii” w sprawie budowy hotelu. Były szef kontrwywiadu natomiast stwierdził, iż jeśli zarząd miasta zwróciłby się do UOP w sprawie wyrażenia opinii na temat Gawriłowa, to ta opinia nie mogła być pozytywna.

           Witold Puszyński, prezes Bagbudu i jeden z udziałowców banku Gawriłowa, zapewniał, że firma zarabia na handlu ropą ze Wschodem, w tym przede wszystkim z koncernem Łukoil. Tymczasem jak twierdzi prasa: „Łukoil to filar rządzącego Rosją lobby paliwowo – energetycznego. Dla każdego, kto zna realia rosyjskiej gospodarki, jest jasne, że taki gigant gospodarczy, a jednocześnie potężne lobby polityczne, współpracuje tylko zaufanymi ludźmi. Najwyraźniej Gawriłow taki zaufanie posiadł”.

         Najciekawszym przedsięwzięciem organizowanym przez firmę Bagdud były jednak coroczne bale organizowane w hotelu Marriott. Bagbud zapraszał na nie wielu polityków, szczególnie tych związanych z SLD – PSL. W latach wcześniejszych jeszcze przed medialnym zamieszaniem wokół osoby Gawriłowa gośćmi byli między innymi: Wiesław Kaczmarek, Zygmunt Solorz, redaktor naczelny „Przeglądu Tygodniowego” Jerzy Domański. W roku 1997 na taki bal przybyli, oprócz wyżej wymienionych, między innymi: Jerzy Jaskiernia, Longin Pastusiak, Lesław Podkański z PSL, Juliusz Braun z UW oraz Janusz Korwin – Mikke. Spośród biznesmenów obecny był Witold Zaraska, ówczesny prezes Exbudu. W innym teksie do listy osób obecnych na przyjęciu organizowanym przez Bagbud „Życie” zaliczył: Aleksandra Bentkowskiego z PSL, prezesa Uniwesrsalu Dariusza Przywieczerskiego, Jacka Buchacza, Annę Bańkowską prezes ZUS, Andrzeja Malinowskiego ówczesnego wiceministra gospodarki, Piotra Nurkowskiego dyrektora Polsatu. Przyjęcie mieli prowadzić Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Zaproszenie podobno również dostali Marek Borowski oraz Jerzy Szmajdziński. Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze „Życia” UOP przestrzegł niektórych polityków przed kontaktem z Gawriłowem.

         Kluczową rolę w kontaktach Gawriłowa z politykami i przedsiębiorcami pełnił szef Uniwersalu Dariusz Przywieczerski. Miał on mocną pozycję w strukturach władzy i dobre kontakty wśród członków SdRP. Swego czasu zasłynął on również tym, że jako prezes firmy notowanej na giełdzie, zasponsorował wyprawę polskich komandosów z oddziałów policji i GROM-u na Saharę w ramach tzw. „szkoły przetrwania”. W ćwiczeniach razem z nimi uczestniczyli komandosi rosyjscy. Jak powiedział anonimowo jeden z pracowników MSW „Nigdzie na świecie się to nie zdarza. Polska aspiruje do NATO, wiec skąd wspólne szkolenia z Rosjanami?”. Minister Siemiątkowski odpowiedział dziennikarzom, że rosyjscy i polscy komandosi będą brali udział w we wspólnej akcji przeciw rosyjskojęzycznym grupom przestępczym. W takim razie tym bardziej budzi zdziwienie udział prywatnej firmy w finansowaniu tego przedsięwzięcia.

            Gawriłow nie ograniczał się tylko do spotkań z politykami na gruncie towarzyskim. Na związki Gawriłowa z rodzina Oleksych trafiła „Gazeta Polska”. Według niej „Żona marszałka sejmu Maria Oleksy pracowała w spółce paliwowej Petroteam, która kupowała ropę m.in. od firmy Regaby reprezentowanej przez Siergieja Gawriłowa oraz od J&S i BMP”. Gazeta informuje, iż w spółce Petroteam w charakterze doradcy pracował także Grzegorz Żemek, główny oskarżony w aferze FOZZ.

           Od 1995 roku Gawriłow był współwłaścicielem firmy konsultingowo doradczej Larchmont Capital, którą prowadził Marek Dochnal. Spółka ta prowadziła interesy między innymi z LNM, międzynarodowym koncernem stalowym, który przejął większość hut w Polsce.

              Ciekawy, aczkolwiek nie do końca wyjaśniony wątek poruszyła „Rzeczpospolita”. Otóż według niej polskie służby specjalne zorganizowały Światowe Centrum Handlu ze Wschodem. Zaszczytne miejsce w tej spółce, służącej prawdopodobnie do zasilania funduszy służb ( czy tylko służb?), pełnił Gawriłow. Z Centrum umowę miała podpisać Fundacja na rzecz Restrukturyzacji Regionu Łódzkiego, w której funkcję przewodniczącego rady sprawował Janusz Tomaszewski, a prezesem był Marek Cieślak.

               W jednym z wywiadów radiowych Jerzy Marek Nowakowski mówił, że Gawriłow „był to człowiek, który próbował w Polsce stworzyć bank, który miał przeróżne interesy na pograniczu sektora finansowego i paliwowego. W sposób naturalny przyjeżdża załatwiać swoje sprawy, w sposób nienaturalny przyjeżdża na fałszywym paszporcie”. Przy okazji powrotu Gawriłowa Nowakowski pozwolił sobie na szersze spojrzenie na sprawę: „Niestety tak jest, że wszyscy tłumaczyli przez lata, że sprawy interesów paliwowych, gazowych, naftowych, to jest czysty biznes. Dlatego można ze wszystkimi rozmawiać na tych samych zasadach. Rosjanie udowadniają nam od pewnego czasu rzecz, która powinna być oczywista, że nie jest to czysty biznes. A Siergiej Gawriłow to nie jest zwykły biznesmen. To człowiek, który związany jest ze służbami specjalnymi, a służby specjalne są narzędziem polityki, więc jest to w pierwszym rzędzie polityka.

          Dziennikarze„Życia” twierdzą: „Jeden w wysokich oficerów polskiego wywiadu powiedział nam, że Gawriłow doprowadził do załamania jednej z największych operacji gospodarczych UOP. Interesy z Gawriłowem skończyły dla przedsięwzięcia kontrolowanego przez wywiad fatalnie zaplanowane z dużym rozmachem spaliło na panewce. UOP utopił w tym nieudanym przedsięwzięciu znaczne sumy pieniędzy”. Ich zdaniem: „Interesy Gawriłowa w Polsce nie były by możliwe, gdyby nie sprzyjający klimat, jaki stwarzali wokół niego politycy SLD i PSL”. Jak pisał w komentarzu redakcyjnym dziennikarz „Życia” „Sprawa Gawriłowa to przede wszystkim problem braku mechanizmów obronnych naszego państwa. (…) Rzecz w tym, że gdyby działalność Gawriłowa miała taki charakter [ zamach na suwerenność gospodarcza Polski ] nikt i nic w Polsce nie mogłyby mu przeszkodzić. Ani UOP, ani nadzór bankowy, ani policja”.

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka