11 obserwujących
553 notki
502k odsłony
1247 odsłon

Przechwycenie broni przeznaczonej dla UFF

Wykop Skomentuj

           „Wiadomo jednak, iż w Polsce wielokrotnie gościli emisariusze organizacji terrorystycznych, którzy prowadzili tajne rozmowy na temat zakupu broni. Trudno dziś rozstrzygnąć, jakie były wyniki tych negocjacji, ale nie oznakowane lub fałszywie oznakowane uzbrojenie pojawiało się w różnych częściach świata” -twierdził publicysta „Wprost”.

          W styczniu 1993 aresztowano dwóch ludzi oskarżonych o przemyt materiałów promieniotwórczych. Handlowcami niebezpiecznymi materiałami okazali się były wiceminister kultury w latach 1986 -’89 Kazimierz C. oraz były funkcjonariusz SB Waldemar M. Niestety sprawa ta nie była wynikiem przeprowadzenia tajnej operacji przez UOP, a jedynie relacji telewizyjnej nadanej przez niemiecką stację telewizyjna. Dziennikarze z Niemiec przeprowadzili rozmowę w hotelu „Marriot” udając chętnych na zakup materiałów promieniotwórczych z wyżej wymienionymi. Podczas tej rozmowy Kazimierz C. deklarował gotowość do załatwienia wszelkich materiałów atomowych i głowic torpedowych. UOP w wyniku przesłuchania i dokonanej rewizji zdobył notatki Kazimierza C., z których wynikało, iż kontaktował się on z wieloma osobami zamieszkującymi tereny b. ZSRR. Przypuszczano, że wielu z nich to byli lub obecni funkcjonariusze służb specjalnych. Mniej więcej w tym samym czasie prokuratura w Białej Podlasce doniosła o aresztowaniu siedmiu Polaków, a w Mińsku i Brześciu tamtejsza policja aresztowała 20 osób pochodzących z terenu b. ZSRR, którym zarzucono przemyt materiałów promieniotwórczych.

           Biorąc pod uwag, że Polska w czasach komunistycznych nie była zapleczem dla organizacji terrorystycznych operujących na Zachodzie. Co najwyżej terroryści chętnie odwiedzali nasz kraj aby wypocząć. Dlatego na uwagę zasługuje przytoczenie sprawy zakupu broni na terenie Polski przez ulsterskie organizacje zbrojne.

               Akcja przechwycenia kontenerów z bronią przeznaczona dla ulsterskich bojowników miała miejsce pod koniec 1993 roku. Jak twierdzi „Rz” na podstawie „The Sudany Times” cała akcja była z góry zorganizowana przez UOP wraz z brytyjską MI-5. Agenci tej drugiej mieli już w sierpniu zawitać do Warszawy, aby uzgodnić prowokację. Zarząd Wywiadu powołał spółkę „Elox”, przez którą nawiązał kontakt z unionistami. Emisariusze zgodzili się na zakup i po załadowaniu przesyłki w Gdyni mieli ją odebrać w Belfaście. W momencie dotarcie ładunku na teren Wielkiej Brytanii w porcie Teesport w Cleveland 23 listopada ‘93 MI-5 i Urząd Celny postanowiły zakończyć prowokację. Nie jest jasne do końca czy na konto „Elox’a” wpłynęła zakontraktowana kwota. Mówi się, że w grę wchodziło nawet 250 tyś. funtów. Ładunek zawierał ponad 300 sztuk AKM (Kałasznikow), 2 tony materiałów wybuchowych, granaty, amunicje i bron krótką. Broń pochodziła głównie z radomskich zakładów „Łucznik”. Statek, który przewodził ładunek- „Inowrocław” był własnością spółki „Euro-Africa” ze Szczecina i obsługiwał tę trasę już 12 lat. „Gazeta Wyborcza” dodaje jeszcze, że odbiorca przesyłki miała być firma „John Frackelton and Sons”.

                 Statek wypłynął z gdyńskiego portu 18 listopada po wcześniejszej odprawie celnej dokonanej przez Morską Agencję Celną. Wspominany ładunek ważył ok. 20 ton zawarty w ponad 150 kontenerach i cztery traktory. Wśród kontenerów jeden opiewał jako ładunek kafelek ceramicznych przeznaczony do Belfastu. Zgodnie z prawem wszelkie tzw. towary specjalne jak broń, chemikalia mają być zgłoszone do kapitana portu na 24 godziny przed załadowaniem na statek. W przypadku „Inowrocławia” nic takiego nie miało miejsce.

                 Przewóz kafelek został zlecony szczecińskiej firmie „Fast Baltic”, która następnie dokonała przekazania go podwykonawcy w Gdyni spółce „Scanconsult”. Morska Agencja Celna twierdzi zaś, że dokonała jedynie, tzw. odprawy przekazowej, a kontenery zostały odprawione w Warszawie. Właścicielem kontenera z kafelkami był „Elox”, której siedziba miałby znajdować się w Warszawie przy ulicy Puławskiej. Jednak na miejscu podanego adresu nie ma znaku świadczącego o obecności firmy, a pod podanym numerem mieszkała samotna emerytka. „Rz” nieoficjalnie dowiedziała się, że telefon podany przy rejestracji spółki to telefon operacyjny MSW. Dyrektor „Łucznika” Bronisław Kilian zaś powiedział, iż spółka „Elox” jest mu nieznana, a „produkcję karabinów maszynowych AKMs zakończyliśmy przed rokiem”. Istnieje, zatem przypuszczenie, iż zakup broni w fabryce dokonały inne służby MSW, np. straż pożarna, policja, wojsko, a następnie ta broń posłużyła UOP do zorganizowania całej prowokacji. Może też mieć rację brytyjska agencja prasowa PA, według której pistolety były pochodzenia rosyjskiego. Na uwagę zasługuje również spółka „Fast Balic”, która została za rejestrowana w Szczecinie w marcu ‘90 roku. Prezesem zarządu i początkowo jedynym właścicielem był obywatel belgijski Herman Theofil Clementine Scheers. Spółka ta pracowała cały czas na rzecz brytyjskiej „Fast Consultans Ltd”. W kwietniu ’92 roku nastąpiło podwyższenie kapitału spółki i poszerzono liczbę członków zarządu do pięciu. UOP przesłuchał dyrektora „Fast Balticu” Krzysztofa Pilarskiego, któremu nakazano milczenie w całej tej sprawie. Zobowiązanie się do zachowania tajemnicy podpisali również pracownicy Zakładu Informatyki i Rozliczeń, gdzie mieści się kartoteka warszawskich numerów telefonicznych.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale