martinoff martinoff
487
BLOG

Potęga USA

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 8

 

 

Kryzys finansowy, upadający dolar i związane z nim komentarze specjalistów o rychłym upadku supermocarstwa USA (oczywiście dla tych komentatorów USA juz od dawna nie są superpotega a co najwyżej potęgą) oraz spotkanie na szczycie Chiny-USA skłoniły mnie do kilku refleksji.

Po pierwsze: czy jest jakiś inny kraj, który zastąpiłby USA na miejscu mocarstwa światowego? Mówienie o rosnące w sile gospodarce Chin jest wciąż pieśnią przyszłości. Jak szacują niektórzy eksperci yuan najwcześniej za 20 lat będzie w stanie zastąpić dolara jako walutę rezerwowa. Po drugie nakłady na wojsko są wciąż kilkakrotnie niższe w ChRL niż USA i jak szacują eksperci nie zmieni się to w ciągu najbliższych lat. To ze w Chinach nakłady dynamicznie rosną nie znaczy, że Chiny szybko zastąpią USA jako mocarstwo, bowiem jest jeszcze duży dystans do nadrobienia przez Chińczyków.

Rosja? Juz nawet Rosjanie zorientowali się, że na samych surowcach naturalnych nie da sie odtworzyć imperium. Inwestują w nowe technologie, ostatnio nawet widziałem superszybki samochód Marusia, wyprodukowany w Rosji Pytanie jest na ile to są zabiegi marketingowe na wewnętrzne potrzeby Kremla, a na ile rzeczywisty transfer i rozwój technologii, jeśli najważniejsze elementy tego samochodu są ściągnięte ii włożone do samochodu z zagranicy.

Kraje tzw. BRIC, które mają darzyć do rozczłonkowania dwubiegunowego dotychczas świata też nie należy traktować poważnie, bo poza ekonomicznym zakwalifikowaniem ich do rynków wschodzących kraje te mają różne i często sprzeczne interesy. Zatem trudno wymagać, żeby wspierały się tylko po to,alby obalić potęgę USA wiedząc, ze ich wysiłek bardziej może wykorzystać konkurent z tego klubu. Czy Chiny będą współdziałać z Indiami przeciw USA? Śmiem wątpić, gdyż kraje te są dużo bardziej skonfliktowane między sobą niż z USA. Juz bardziej widać współpracę militarną miedzy USA-Indie przeciw Chinom niż współpracę Chin z Indiami. I odbywa się to nawet wbrew starszej współpracy USA-Pakistan, czyli odwiecznemu wrogowi Indii. Ale jak widać pragmatyzm amerykański jest ponad wszystko i nic tylko się uczyć od niego.

 

A jaka waluta mogłaby zastąpić dolara jako waluta globalna i rezerwowa dla banków centralnych?

Euro ze swoimi problemami w Portugalii, Grecji, Irlandii i wkrótce Hiszpanii i być może we Włoszech nie ma szans, choć eurooptymiści wieścili rychły koniec epoki dolara i zastąpienie nim euro juz dawno. Na słowach i zapowiedziach się skończyło.

Prezydent Chin przed obecną wizytą w Waszyngtonie nazwał dolar „produktem przeszłości”. Nie ma sie co dziwić przecież Chińczycy zostali z całą stertą dolarów w postaci obligacji i rezerw, które w ostatnich latach nabrały makulaturowej wartości. Zatem tego typu słowa wynikają raczej z frustracji i lobbingu, że spadek wartości dolara pociągnął za sobą spadek wartości rezerw niż z zapowiedzi podjęcia wojny o światowy pieniądz.

Przypomina mi się tutaj sytuacji, gdy bodaj 5 lat temu Lenovo wykupiło część IBM. Publicyści wieszczyli upadek USA i wykupienie ich przez Chiny. Tymczasem z perspektywy czasu wygląda to tak, że Amerykanie zrobili świetny interes sprzedając Chińczykom dział PC w sytuacji, gdy świat odchodzi od nich na rzez laptopów. No cóz Chińczycy oczywiście zdobyli jakąś technologię, no ale czy nie warto było im jej sprzedać. Pewnie i tak by ją kupili gdzieś indziej za jakiś czas. A tak to Amerykanie zostali z kasą i wdzięcznością Chińczyków za technologie.

Poza euro i ewentulanie yuanem nie widać innej waluty, która mogłaby marzyć o zastąpieniu dolara. A jak wynika  z powyższego, to że dolar ma problemy nie znaczy że upadnie, bo inne waluty również je mają, a być moze i nawet wieksze.

 

Przyjrzyjmy się teraz sytuacji geopolitycznej.

Jaki inny kraj trzyma w szachu inne ewentualne potęgi?


Amerykanie odcinają Chińczyków od wschodu. Mają swoje bazy wojskowe na Filipinach, Tajwanie, Japoniii Korei. Ich linia Maginota, rozsądnie zbudowana daleko od ziemi amerykańskiej. Dodatkowo ściśle współpracują militarnie z Pakistanem i innymi krajami b. ZSRR w Azji środkowej tworząc tam swoiste kondominium z Rosją. Chiny są praktycznie okrążone przez USA. A czy Chiny również okrążają USA. Na razie zaczynają wspólpracować z Wenezuela i innymi krajami Ameryki Południowej, ale zobaczymy jak długo potrwa ta współpraca i czy w ogóle możemy porównywać to z trzymaniem w szachu współpracę Chin z niektórymi krajami Ameryki Południowej przeciw USA? Wątpię.

Teraz Rosja. Granica NATO przesunęła się daleko na Wschód co powoduje strach Rosji. Jeszcze w 1986 roku Z. Brzeziński pisał, że największym zagrozeniem dla potęgi USA jest otwarcie przez Rosję czwartego frontu zimnowojennej gry. Po Europie, Azji Środkowej (Aganistan) i Dalekim Wschodzie (Japonia) Rosja miała otworzyć czwarty teatr działań wojennych na rzecze Rio Grande. Miała zatem przyciągnąć Meksyk do ścisłej współpracy z nią przeciw USA. Jak to się skończyło wiemy, po 3 latach zawalił sie główny teatr w Europie, a Rosjanie nigdy nie byli bliscy nawiązania ścisłej współpracy z Meksykiem. Jedyne, co im pozostało na dalekim Zachodzie to wysepka Kuba.

Teraz USA również mają strategiczna przewagę nad Rosja, bo poza tym, ze rozszerzyli swoje wpływy w Europie, to Rosja utraciła je w innych częściach globu przestając być graczem światowym.

A Europa?

Europa wciąż nie ma wspólnej polityki bezpieczeństwa i nie ma swojej armii. Trudno sobie wyobrazić, że dominujące  obecnie w Europie poglądy antymilitarystyczne spowodują, że taka sytuacja się zmieni. A trudno mówić o mocarstwie jeśli nie ma sie swojej  armii i wpływów na świecie. Wpływów, które można w każdej chwili wyegzekwować od zbuntowanego sojusznika.

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka