Dzisiejsza propozycja CAS dotycząca wypłacania równych emerytur dla wszystkich wydaje się najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji. Większość osób obecnie pobierających emerytury to osoby, którym wmawiano przez całe życie zawodowe, że i tak wszystko to jest ich, bo jest społeczne, bo nie ma własności prywatnej. Dlaczego wiec są ludzie, przede wszystkim funkcjonariusze b aparatu władzy, którzy otrzymują wysokie emerytury, a robotnik, który walczył o demokracje dostaje marną głodową emeryturę? Jak po równo było to po równo. Taka ustawa pewien nie jest do końca sprawiedliwego, ale jest najlepsza z możliwych, bo unika indywidualnych odwołań. Zawsze się znajdzie ktoś, kto powie, że mu się należy więcej. Tymczasem za komuny wszystko było po równo wiec niech teraz dla tych ludzi, tak wychowanych, też będzie po równo.
Oprócz powyższej propozycji CAS mam kolejne na uzdrowienie budżetu i finansów państwa::
W pierwszej kolejności należy sprywatyzować system szkolnictwa wyższego. Najwyższy czas skończyć z fikcją w postaci bezpłatnych studiów. Młodzi ludzie, maturzyści, dostają iluzoryczny obraz, że po studiach dostaną lepszą prace. Tymczasem kończąc studia nie mają pracy, a często są w gorszej sytuacji niż ich rówieśnicy, którzy na studia nie poszli, ale za to zdobyli doświadczenie zawodowe. Polska produkuje zastępy nikomu niepotrzebnych absolwentów szkół wyższych, którzy później zasilają zagraniczne rynki pracy, pracując za lepsze pieniądze niż by mili w Polsce, za to wykonując wymagające małych zdolności intelektualnych zajęcia. Po co więc szkolić magistrów marketingu, socjologii czy politologii, którzy później pracują w londyńskich czy dublińskich pubach? A niedługo również i wiedeńskich czy berlińskich.
Oczywiście, nie znaczy to, że należy zamknąć dostęp ludziom mało lub średnio zamożny. Bony edukacyjne doskonale rozwiązują tą sytuacje. Dzięki temu uniknie się produkcji absolwentów mało przydatnych profesji i przechowywania bezrobotnych na studiach, a zyskamy oszczędności w budżecie.
Te oszczędności z kolei przydadzą się na reformę służby zdrowia oraz na inwestycje infrastrukturalne.
Prezydent Wrocławia wspomniał kiedyś, że zasiadając na fotelu prezydenta ładnych kilka lat temu miał strategie rozwoju miasta i skorzystania z niewątpliwej szansy jaką było wstąpienie do UE. Zdecydował się na początku swojego piastowania funkcji na oddłużenie miasta Wrocławia, po to, aby jak nadejdą fundusze europejskie móc się zadłużać. Szkopuł z funduszami unijnymi jest taki, że aby je dostać potrzebny jest wkład własny. Unia bowiem nie finansuje całości inwestycji (ściśle mówiąc są takie przypadki, ale bardzo rzadkie), ale jej część. A tej części często w polskim samorządzie nie ma. Minie nasz czas, później się okaże że w następnej perspektywie budżetowej UE już nie będzie takich środków dla Polski, a i pojawią się inni kandydaci do tych pieniędzy.
Po drugie: zlikwidować część powiatów. Ja szacuje, że co najmniej 1/3-1/2. Generują one tylko stołki urzędnicze i podnoszą ego lokalnych działaczy partyjnych, którzy mogą się przedstawiać podając funkcję publiczną. Z zarządzaniem nie wiele ma to wspólnego zważywszy, ze większość powiatów boryka się z podstawowymi brakami jak brak pieniędzy. Dodatkowo urzędy takie są siedliskiem nepotyzmu. Porównując Polsce przełomu transformacji ‘89r i obecną trzykrotnie (3x) wzrosła liczba urzędników. Czy państwo demokratyczne potrzebuje trzy razy wiecej urzędników niż totalitarne państwo PRL żeby funkcjonować? Od razu zaznaczę, że nie jestem przeciwnikiem zwiększaniu liczby urzędników jako tako. Czasami trzeba zatrudnić nowych, bo tego wymagają przepisy europejski, lub potrzebni są sprawi fachowcy potrafiący czerpać z funduszy unijnych. A wiec pojawiły się nowe zadania, dlatego trzeba w niektórych działach zwiększyć liczbę pracowników. Ale jednocześnie wiele z obecnie postawionych zadań urzędnicy wykonują dla samego wykonywania, mnożąc prace jeden drugiemu.
Nie wspomnę juz o tym, że wiele z nich działa całkowicie w oderwaniu od rzeczywistości traktując przychodzących petentów ( podatników w końcu) jako zło konieczne zapominając, że są dla ludzi i to ludzie-podatnicy im płacą.
Symptomatyczne niech tu będzie porównanie obecnego stanu rzeczy do Senatu. W momencie budowania demokracji był on nam potrzebny. Jako druga, wyższa izba parlamentu. Po wstąpieniu do UE i przesunięcia się tym samym środka ciężkości sprawowania i tworzenia prawa na instytucie europejskie Senat jako taki traci sens. Wcześniej wybieraliśmy posłów i senatorów, a teraz oprócz nich wybieramy europosłów i tym samym zwiększamy liczbę osób których praca nie jest konieczna do funkcjonowania panstwaa za którą musimy płacić.. Czy to jest racjonalne? Według mnie nie. Albo zlikwidujmy Senat albo wyznaczmy mu nowe zadania. Mnożenie instytucji, które powielają swoje funkcje jest bezsensowne.
Warto tu przytoczyć przykład Wielkiej Brytanii. Camoron w dobie kryzysu nie patyczkuje się i wysłał 150 tyś. urzędników (a raczej funkcjonariuszy państwowych) na emeryture lub po prostu zwolnił. Pokazał, jeśli jest kryzys to oszczędzamy wszyscy. I zlikwidował najmniej potrzebne etaty. A u nas? Tusk zaproponował redukcje w urzędach 10% etatów. Nieważne czy akurat ten urząd potrzebuje wiecej ludzi czy mniej. Trzeba pokazac, że władza oszczędza, to równo wszystkim....zagrywka PR-owska, zero przemyślenia. Typowo polskie działanie, spontanicznie a dalej....jakoś to będzie.
Przeprowadzenie tych reform wymaga początkowych nakładów. Skąd je wsiąść? Oczywiście, z prywatyzacji. I jest to najsprawiedliwsze rozwiązanie problem w tym, ze niewiele juz zostało do prywatyzowania. Pochodzące z prywatyzacji przedsiębiorstw nakłady oddaje się niejako ludziom obecnie pobierającym emerytury. Nigdy nie mogłem się pogodzić z tym, że podczas prywatyzacji jednych zakładów załoga otrzymywała 15 % akcji. Czasami były to ogromne kwoty, a inni „niesprywatyzowani” nie otrzymali nic. Jeśli za komuny wszystko był po równe i dostawało się przydział do pracy to dlaczego teraz niektórzy otrzymali więcej? Skoro to PRL ich wysłał do tego konkretnego zakładu, to czemu RP wypłaciła prowizję od prywatyzacji pomijając innych.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)