Adam Małysz przyzwyczaił nas kibiców do oglądania siebie podczas skoków narciarskich w zimowe popołudnia. Mimo, że postanowił zakończyć karierę skoczka, to zdaję się, taka decyzja nie była na rękę jego sponsorom. I postanowili coś temu zaradzić.
Wpadli na genialny pomysł, aby Adam Małysz nadal nam towarzyszył w zimowe popołudnia. A ponieważ Małysz miał już dość nart, świetnym rozwiązaniem okazał się Rajd Dakar. To nic, że mamy piaszczyste drogi Patagonii zamiast śnieżnego stoku, ważne, że Małysz mógł się pokazywać w TV razem z logo swoich sponsorów.
I taki oto genialny plan strategów marketingowych spalił na panewce z powodu... Krzysztofa Hołowczyca.
Oto bowiem, stacje telewizyjne zamiast nadawać relacje jak Małyszowi wyszedł kolejny etap na bezdrożach, wywrócił auto czy nie wywrócił, relacjonują zmagania Hołka o pierwsze miejsce w rajdzie. I to chyba jest największym zaskoczeniem dla wielu strategów. Przyzwyczailiśmy się bowiem, że Polacy w Dakarze zajmują raczej odległe miejsca poza pierwszą dziesiątką. Nie było zatem czym się podniecać, i wydawało się, że nudne relacje telewizyjne z Dakaru zapełni zawsze uśmiechnięty Małysz (oczywiście z Red Bullem i Lotosem).
Niestety tak się nie stało, choć nas kibiców to nie martwi. Ale to też oznacza, że sponsorzy Małysza czują się zawiedzeni i kto wie, czy obecne sukcesy Hołka spowodują, że Małysz zakończy szybko swoją przygodę z rajdami. Sponsorzy, bowiem nie będą zainteresowani płaceniem za rajd Małyszowi, jeśli go nie pokazują w Tv.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)