Kiedyś wpadłem na wydawało mi się genialny pomysł. Jak pogodzić dążących, a do takich ludzi sam się zaliczam, do rozliczenia licznych afer i przekrętów od czasów transformacji ustrojowej Polski do obecnych dni, z tymi, którzy twierdzą, że to co było i nie jest, nie pisze się w rejestr i zresztą dawne afery już się przedawniły.
Według mnie moglibyśmy iść na pewien kompromis, bowiem w polskim interesie narodowym nie jest całkowite rozliczenie tych aferzystów. Ponieważ często będzie tak, że ich firmy mogą nie przetrzymać tego rozliczenia. A to pociągnie za sobą utratę pracy przez zwykłych ludzi. Zatem potrzebne jest inne rozliczenie, i za takie uważałem finansowanie przez najbogatszych Polaków polskiego sportu. martinoff.salon24.pl/275816,propozycja-dla-pisu-ws-reuwlaszczenia
Tak aby polscy oligarchowie stali się kimś na wzór Abramowiczów, jeśli nie chcą aby spotkał ich los Chodorkowskiego lub co najmniej Deripaski, ośmieszonego na oczach całego narodu przez Putnia.
Oczywiście to nie jest pełne rozliczenie, to jest pewien wyraz dobrej woli i z pewnością będzie kiedyś brane jako okoliczność łagodząca.
I zdaje się podobnie myśli Ryszard Krauze, który wprawdzie ma liczne grzeszki w prawicowym elektoracie, ale nie szczędzi pieniędzy na koszykówkę, piłkę nożną czy tenis. Jasne, mógłby dawać więcej, ale i tak jest wyróżniającą się postacią wśród polskich oligarchów.
Niestety, jeśli są pozytywne przykłady, to musza być i negatywne, a za taki trzeba uznać Zygmunta Solorza.
Ostatnio stwierdził on, że to żaden problem wydawać pieniądze, problem jest z ich zarabianiem, a on nie widzi perspektyw dla Śląska, zatem nie będzie się do niego dokładał. Pomimo, że podpisywał jakieś zobowiązania na siebie. Tak przynajmniej wynika z doniesień prasowych.
Nikt nie kazał Solorzowi kupować Polkomtela, ale skoro to zrobił to jego problem. Problemem dla zwolenników IV RP nie jest Polkomtel, tylko brak rozliczeń, a jeśli Solorz jest tak skąpy, to przypomnę słowa mojego angielskiego pracodawcy. Kiedyś jak rozmawiałem z nim na temat podatków powiedział mi, że woli zapłacić większy podatek i podzielić się z innymi ludźmi, bardziej potrzebującymi niż potem ginąć podczas rewolucji w obronie swoich posiadłości i życia, gdy ci biedni przyjdą po jego majątek.
Takie myślenie jest w ogóle obce naszym oligarchom, ale kto wie, być może będą musi przejeść szybki kurs przystosowania się do nowej sytuacji i taka wiedza będzie im potrzebna.
Oby


Komentarze
Pokaż komentarze (6)