Będąc w UK zajrzałem kiedyś do czasopisma „The Economist”. A tak napisane był jak byk: Balcerowicz przyczynił się do pomnożenia fortun przez międzynarodowych spekulantów. Podawano jak to stopy procentowe dla dolara amerykańskiego w polskich bankach były bardzo wysokie, co spowodowało, że wiele spekulantów właśnie tutaj otwierało swoje rachunki, bo żaden inny bank w Europie i w cywilizowanym świecie nie zapewniał im takiej stopy zwrotu.
I wszystko to napisał arcyliberalny tygodnik, mający poważanie w światowej finansjerze.
Wyznawcy teorii, że to, co powie światowa finansjera jest dobre dla naszego kraju, jednocześnie w Polsce atakują każdego, kto ośmieli się skrytykować politykę Balcerowicza. Właśnie w imię tych międzynarodowych instytucji finansowanych, które tak dbają o Polskę. U nas w Polsce każdy krytyk Balcerowicza od razu uchodzi za populistę, a o jego kompetencjach nawet nie warto wspominać.
Ale cóż jak robi to ‘”The Economist” to wiadomo, że jest to wyższa szkoła jazdy i żaden PełOwiec czy Balcerowicz już nie podejmuje się polemiki z nimi, żeby przepadkiem nie rozreklamować krytycznych wobec siebie głosów.
Oczywiście „The Economist” nie krytykuje Balcerowicza za całokształt, bo jest on przez nich uwielbiany. Ale jego pomyłki nie przysłaniają Anglikom rozsądku i potrafią zachować obiektywizm. Niestety tego o naszych polskich zwolennikach Balcerowicza nie można powiedzieć.
Niedawno Rada Polityki Pieniężnej przy NBP podwyższyła stopy procentowe.
Można by rzecz, że stara szkoła Balcerowicza wciąż żyje i ma się dobrze.
Ale tym razem większość ekspertów ośmieliła się skrytykować tą decyzję. Piotr Kuczyński, już od dość dawna stawia następujące pytanie: czy lepiej zgodzić się na niższe stopy procentowe, co spowoduje wyższą inflację, ale też zmniejszy bezrobocie. Czy działać według starej balcerowiczowskiej szkoły dławić każdą inflację w zarodku, bo ona rozchwieje naszą gospodarkę, bo potem będzie trudno ją zwalczyć. Jego zdaniem dla Polski obecnie największym priorytetem jest walka z bezrobociem, a nie martwić się o inflacje, która może zniszczyć naszą gospodarkę.
Za czasów Balcerowicza nikt nie stawiał takich pytań, bo wszystko to co powiedział guru było święte i niepodważalne.
Dziś nasza gospodarka jest dużo mocniejsza i mniej podatna na inflację, kotra może ją zniszczyć wiec pytanie takie możemy stawiać. I coraz więcej osób stawia.
Niestety przy władzy są zwolennicy starej balcerowiczowskiej szkoły i to oni zadecydowali o podwyższeniu stóp procentowych.
Pomimo tego, że większość ekspertów mówi, że to zła decyzja, bo źródłem inflacji w Polsce nie jest popyt konsumencki, a wiec nie trzeba schładzać gospodarki. Tylko źródłem inflacji jest skok cen surowców energetycznych, które przenoszą się na wszystkie inne towary. A więc to nie konsumenci i popyt wewnętrzny napędzają inflację, co w takim przypadku powoduje, że powinny rosnąc stopy procentowe, aby przyhamować nadmierny popyt.
Natomiast nasi eksperci rodem z Balcerowicza jak widzą inflacje, to od razu podnoszą stopy procentowe. Nieważne jakie przyczyny ma ta inflacja. Tak ich Balcerowicz nauczył to tak robią.
Ale akurat w tym przypadku podwyższanie stóp procentowych nie jest odpowiednim narzędziem hamującym ten rodzaj inflacji. I ciekawe czy za kilka lat znowu „The Economist” nie napisze jak to w Polsce zaprzepaszczono wielką szansę, bo zamiast rozwijać się 5-6 % PKB rocznie rozwijamy się 2-3 %.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)