Jak to zwykle bywa życie jest ciekawsze niż przewidywania ekspertów. Ci bowiem od samego początku mistrzostw obstawiali finał Niemcy – Hiszpania. Tymczasem we wczorajszym meczu po raz kolejny okazało się, że Włosi szczególnie mobilizują się na turnieje i potrafią nawet zatrzymać niemiecką maszynę. Maszynę, która miała wygrać w cuglach ME. Tylko nieliczni podkreślali, ze wprawdzie Niemcy dysponują dobra drużyną, szczególnie w formacji ofensywnej, ale nieszczególnie dobrzy są w obronie. Mówiąc nieskromnie sam zwróciłem uwagę, że w meczu z Grekami Schweinsteigerdwa razy potknął się o piłkę przez nikogo nieatakowany.
Stoperzy Niemiec nie dysponują zwrotnością. Grecy nie potrafili wykorzystać tych błędów, choć mają szybkich Salpingidisa i Gekasa. Inne bardziej doświadczone drużyny jak Włosi potrafiły to wykorzystać i wkręcić niemieckich stoperów w ziemię. W dodatku wielu zachwyca się grą ofensywną Lahma, tymczasem to jego błąd zawinił przy drugiej bramce dla Włochów. A obrońcę rozlicza się za grę w defensywie, a nie w ofensywie.
Gra Włochów od dawna opiera się na obronie i żelaznej taktyce. Dodatkowo w tych mistrzostwach potrafią bardzo ładnie grac w ofensywie. Można nawet powiedzieć, że piłkarsko Włosi mają niemiecki charakter, grają konsekwentnie i bez emocji, a niemieccy piłkarze południowy temperament, gubią się i są chaotyczni w ataku. W dodatku, gdy grają pod presją, to te błędy są zwielokrotniane.
Ale w jednym Niemcy grają jak prawdziwi Niemcy z charakteru. Nie potrafią, jak właśnie typowi południowi Włosi, prowokować swoich przeciwników. Włosi wprawdzie grają bez emocji, ale Balotelii jest bardzo pobudzonym piłkarzem. Gdyby to Włosi mieli takiego przeciwnika potrafiliby go prowokować przez cały mecz. Tymczasem Niemcy, skoro nic nie ma w przepisach gry w piłkę o prowokowaniu piłkarzy z drużyny przeciwnej, to tego nie robią. Skutek był taki, ze szalony Balotelli zamiast wylecieć za czerwoną kartkę strzelił Niemcom dwie bramki.
Drugi półfinałowy mecz Hiszpania – Portugalia pokazał, że na hiszpański styl gry można znaleźć sposób. Czyli szybka kontra, coś podobnego, co grają Niemcy, o ile są przy piłce.
Wielu komentatorów stwierdza, że najbardziej Hiszpanom brakuje Puyola, ostoję obrony. Bowiem gdyby był on na boisku Portugalczykom dużo trudniej było by dochodzić do pozycji strzeleckiej.
Mnie jednak najbardziej brakuje Davia Villii. Napastnika który potrafi uderzyć na bramkę i wykończyć sytuacje kolegów. Wiele było takich okazji, ze gdzie David Silva czy inny hiszpański piłkarz mógł strzelać na bramkę ale nie zrobił tego tylko podawał jeszcze piłkę do innego partnera. Wychodzą tym samym nawyki typowego pomocnika, który szuka partnera, aby mu zagrać. Tymczasem w polu karanym przeciwnika już się strzela, a nie podaje. Potrzeba w Hiszpanii kogoś, kto z każdej okazji próbuje strzelać. Kimś takim w ekipie portugalskiej był Hugo Almieda. Nie bał się strzelać, choć czasami Ronaldo miał pretensje ze nie zagrywał do niego. Hiszpanie poza Xavim i Xabim Alonso nie strzelali z dystansu.
Podsumowując brak Puyola i szczególnie Villii działa bardzo na niekorzyść Hiszpanów. Włosi zaś niespodziewanie dla wielu dotarli do finału a swoją grą pokazali, że są chyba najlepiej ułożonym taktycznie zespołem.
Nikt przed mistrzostwami nie mógł przewidzieć lepszego finału. Finał Niemcy- Hiszpania z pewnością nie zapowiadałby się tak ciekawie. Obawiam się, że Hiszpanie by rozklepali Niemców. A tak to maja naprzeciw siebie dryzynę, która świetnie gra w ofensywie, gra dwójka napastników ( jako jedyna drużyna) , w defensywie ma fenomenalnego technicznie Pirlo, któremu Schweinsteiger mógłby buty wiązać. A obrona Włochów to Juventus, który przez cały sezon nie przegrał meczu.



Komentarze
Pokaż komentarze