martinoff martinoff
240
BLOG

Opowieści sądeckie cz. I

martinoff martinoff Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Rzecz miała miejsce dosłownie za siedmioma górami i siedmioma rzekami, bowiem spotkanie dotyczyło między innymi budowy wyciągów narciarskich w siedmiu dolinach, stąd nazwa projektu 7 Dolin. Ale najciekawsze rzeczy nie dotyczyły wyciągów narciarskich.

Właściciel hotelu Klimat w Szczawiku znany był ze swojego zamiłowania do wystawnych bankietów. A że jego interesy szły dobrze, to często je organizował. Prowadził bowiem rozległe interesy, oprócz wspomnianego hotelu miał również firmę wydawniczo-kartograficzną. Z tego powodu, a może i po prostu z naturalnych predyspozycji do poznawania nowych ludzi, szczególnie tych, którzy piastowali różne stanowiska urzędnicze, znał prawie każdego polityka i urzędnika nie tylko w regionie ale i całym województwie. Sporządzał bowiem mapy nie tylko dla lokalnych urzędów gmin, ale i dla całego województwa. Stąd też, ci politycy często bywali u niego w hotelu Klimat w Szczawiku.
Podczas jednej z takich imprez doszło do spotkania polityków z lokalnym biznesem. Mówiąc o lokalnym biznesie nie mam na myśli lokalnych firm sprzedających pamiątki turystom na straganie. Trzeba bowiem powiedzieć, że Szczawik położony jest w pobliżu znanego kurortu górskiego, a nawet dwóch. Więc lokalnych firm produkujących wyroby rzemieślnicze jest tu co nie miara. Ale nie o taki lokalny biznes mi chodziło, bo pan Klimat, właściciel hotelu o takim samym nazwisku, nie z takimi ludźmi lubi się zadawać. Pisząc o lokalnych biznesmenach miałem na myśli właścicieli firm prowadzących interesy na skalę ogólnokrajową, o ile nie światową. A więc na spotkaniu był między innymi pan Lolek właściciel firmy produkującej okna i dachówki Falco, czołowy światowy potentat w swojej dziedzinie, pan Czereśniowski producent garaży samochodowych, pan Pazgun, właściciel firmy Wieprzpol, produkującej wyroby z cielęciny i wieprzowiny, głownie na eksport. Z wielkich i bogatych zabrakło tylko jednego pana Jarzębiny, producenta serów. Ale on już od dawna trzymał się na uboczu i nie brał udziału w takich spotkaniach. Nie mogło, na tym spotkaniu, również zabraknąć przedstawicieli świata polityki z senatorem Kurką, posłem Zielińskim, starostą Schabowym.
Na spotkaniu znalazł się tam również młody polityk, nazwiska niestety nie pamiętam, bo nikt dokładnie nie wiedział skąd jest, ani kto go zaprosił. Ale skoro się znalazł to był. To on pierwszy napomknął w rozmowie ze starostą Schabowym kiedy ten wybuduje w końcu obwodnice zachodnią dla Nowego Sonca, czyli miasta siedziby lokalnych władz. Starosta Schabowy ponieważ był już po paru trunkach był skłonny do szczerych rozmów. I nawet nie miał temu młodemu człowiekowi za złe, że pyta go o to samo, o co dziennikarze pytają go co tydzień. Więc starosta Schabowy zaczął coś mówić, o sprzeciwie niektórych mieszkańców, lokalnych układach, a nawet wspomniał, że wśród członków jego własnej partii Platformy Wyborczej są ludzi, którzy torpedują jego działania. Miał poczucie, że jest wśród swoich, a jak również wspomniałem pan Klimat nie żałował gościom na trunki, to i pewnie ten fakt miał wpływ na jego wypowiedź. W tym czasie do rozmowy przyłączyli się inni uczestniczy spotkania. Przyszedł uśmiechnięty pan Czereśniowski, który powiedział:
- Stasiu co ty piedolisz - powiedział Czereśniowski do Schabowego – jak mi wybudujecie drogi i kolej wokół Sonca, to mi wszyscy pracownicy uciekną do Krakowa i nikt mi nie będzie robił za 200 eurosów. I z czego ja będę żył?
Na to pan Lolek, który w tym czasie też dołączył do rozmowy powiedział:
- Ja to swoim pracownikom płacę 150 eurosów na pierwszą wypłatę. A i tak mam chętnych do roboty i mogę wybierać i przebierać.
To zdanie niezwykle rozbawiło pozostałych rozmówców i wszyscy jak jeden parsknęli śmiechem.
Czereśniowski wzniósł przy tej okazji toast:
- Śmierć frajerom.
Na co pozostali również odpowiedzieli
- Frajerom śmierć.
W tym czasie większość oczu zwróciła się na senatora Kurkę. On bowiem był znany ze swojego postulatu wybudowania nowego połączenia kolejowego między Nowym Soncem a Krakowem. Senator Kurka jakby wyczuwając wzrok pytających odpowiedział
- Ino bez obaw. Nowa linia kolejowa bendzie kosztowała 5 miliardów złotych. Rzond Pluska nie do tyle kasy. A my jak dojdziemy do władzy tyż nie domy, bo z czego? My ino tak godomy.
To uspokoiło zebranych, iż nowa linia kolejowa nie powstanie, bo ona spowodowałaby powstanie szybkiego połączenia z Krakowem. Ludzie w mniej niż godzinę mogliby dostać się do Krakowa, co normalnie teraz zajmuje ponad dwie. Mogłoby to spowodować odpływ mieszkańców Sonca i całej Sondecyzny do pracy do Krakowa. Tak jak teraz to się dzieje z mieszkańcami Łodzi, którzy codziennie dojeżdżają do pracy do Warszawy.
 Więc uspokojeni takim oświadczeniem zebrani wrócili do wznoszenia jeszcze bardziej radosnych toastów
- Jebać frajerów – HAHAHAHA - oraz
-  Niech żyje nowa szlachta.
Tylko poseł Zieliński trochę zasmucony, ale nie tym, że nie będzie nowej linia kolejowej, tylko tym, że pozycja senatora Kurka i jego partii Ład i Porządek, jest tak silna w regionie, że nie starczy miejsca dla jego partii Platforma Wyborcza, podszedł do senatora Kurka i szepnął mu na ucho:
- Stasiu, ale nie przesadzajcie z tymi obietnicami, bo my też musimy coś mieć.
Senator Kurka odpowiedział:
 - Jendrek przecież mocie lotnisko w Bryjówku. Sysak dzięki temu dostał się do Sejmu.
Poseł Zieliński nie mógł odmówić racji senatorowi Kurkowi więc odparł:
- No tak, ale wiesz teraz my rządzimy w Polsce i ludzie oczekują od nas więcej. Samo lotnisko może nie wystarczyć, żeby zachować trzy mandaty w okręgu.
Senator Kurka odparł w swoim stylu:
- Jendrek ino się nie martw. Cosi się znajdzie dla ciebie i twojej rodziny. Z głodu nie umrzecie.
I obaj wrócili do zabawy. Końcom zabaw i toastów nie było końca. Trochę to zmartwiło pana Klimata, bo przecież nie zaprosił gości tylko i wyłącznie na zabawę. Miał w tym również swój mały interes. Otóż wygrał przetarg na dostarczenie map dla jednej z gmin. I niestety coś poszło nie tak. Nie widomo, czy była to wina papieru, czy druku, ale mapy dostarczone tej gminie okazały się wadliwe i nieaktualne. Nowy wójt gminy Budujowski poszedł do sądu domagając się rekompensaty od firmy, która wygrała przetarg. Pan Klimat oczywiście nie zamierzał płacić żadnego odszkodowania i między innymi w tym celu wydał to przyjęcie, aby razem się narazić co w tej sytuacji robić. Marszałek województwa Szuwara, częsty gość w hotelu Klimat, zaczął wprawdzie uspokajać gospodarza, bo wspomniał mu, że proces sądowy będzie się ciągnął latami, a po latach i tak te mapy staną się nieaktualne, wiec wójt nie będzie mógł dochodzić swoich roszczeń.
 
 
 
 
Wszelkie zbieżność nazwisk i faktów jest przypadkowa. Utwór ten ma charakter tylko i wyłącznie literacki
martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości