Chciałoby się powiedzieć – a nie mówiłem ?!
Wieczorem wszyscy zostaliśmy zaskoczeni wyborem nowych rad nadzorczych do TVP oraz Polskiego Radia dokonanym przez KRRiTV. Do wyboru mogło dojść po porozumieniu członków z pięciu członków. Troje jest z nadania PiSu, jeden LPR a ostatni (Tomasz Borysiuk) z nadania Samoobrony (niegdyś członek SLD). Żeby doszło do wyborów PiS musiało dogadać się z Tomaszem Borysiukiem. Rzecz teoretycznie niemożliwa, z racji jego powiązań z SLD, a jak mawiają ci z słusznej opcji z ludźmi niegodnymi rozmów się nie prowadzi. Jeżeli PiS nie dogadałoby się z SLD możliwym było, że zostanie odrzucone przez Sejm sprawozdanie KRRiTV, zostałoby wtedy odwołane i powołane nowe. I oto doszło do niemożliwego. PiS ramię w ramię z SLD wybrało pół-na pół radę nadzorczą. Nieprzyjęcie rocznego sprawozdania KRRiTV jest teraz i niemożliwe i niepotrzebne. SLD ma co chciało. PiS jest bezpieczne. A Platforma może dalej sobie gadać, jaka to doskonała Ustawę o RTV chciała uchwalić. Tak doskonałą, że nie miała za co kupić towarzyszy z SLD. A PiS miał. Bo moralność, honor i godność są dobre na hasła wyborcze dla „ciemnego ludu, który to kupi”. A tak naprawdę liczy się skuteczność – co PiS już po raz kolejny dowiódł.
A co dowiódł SLD? Pecunia non olet. Do wyborów SLD szło pod hasłem: „odsunięcia PiS od władzy”. Ale to tylko hasło wyborcze. Bo przecież liczą się realne wpływy i skuteczność. Nie hasła.
Rada Nadzorcza TVP:
* Barbara Misterska-Dragan (SLD), (od jesieni 2001 r. wiceminister Skarbu Państwa z nominacji Sojuszu Lewicy Demokratycznej)
* Bogusław Piwowar (SLD), (dyrektor Biura Zarządu TVP w czasach prezesury Roberta Kwiatkowskiego)
Agencji Radiowej Polskiego Radia; były asystent Bolesława Borysiuka)
* Małgorzata Wiśnicka-Hińcza (SLD), (bliska znajoma żony Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa wywiadu)
* Piotr Wawrzeński (rekomendacja Tomasza Borysiuka, członek poprzedniej rady nadzorczej TVP, wcześniej członek Rady Nadzorczej Radia Lublin; dyrektor Informacyjnej Agencji Radiowej)
Rada Nadzorcza Polskiego Radia:
* Jarosław Hasiński (SLD), były szef TVP Poznań, znajomy Ryszarda Pacławskiego i Roberta Kwiatkowskiego
* Grzegorz Kołtuniak (SLD), (członek Stowarzyszenia Ordynacka, w PZPR od 1976 r. do końca, polecany przez Włodzimierza Czarzastego)
* Tomasz Sieniutycz (SLD), (dyrektor Marketingu i Biura Reklamy TVP w czasach rządów Roberta Kwiatkowskiego)
* Piotr Jagiełło (rekomendowany przez Tomasza Borysiuka, od stycznia 2009 był szefem TVP Warszawa)
Poniżej z wątpliwą przyjemności przytoczę fragment swojego wpisu sprzed dwóch tygodni, oceniającego motywy i kulisy zawetowania ustawy RTV przez Prezydenta. Wątpliwą i gorzką, ponieważ tak jak wtedy pies z kulawa nogą nie zainteresował się nią, bo to przecież bajdurzenie antypisowkiego elementu, tak i teraz zapewne żadni apologeci PiSu i moralnej krucjaty nie zechcą pod nią posypać głowy popiołem albo chociaz wyrazić dezaprobaty. Przecież Prezes musiał miec jakiś wyższy powód, bo zawsze ma rację.
„[…] Odrzucenie ustawy wymagało pewności, że SLD podtrzyma weto. Jeżeli by nie było takiej pewności, pozostawałoby oddanie ustawy do Trybunału. A to nie jest pewien sposób na „odrzucenie” ustawy […] Pozostawało upewnić się, że w takim razie weto prezydenckie zostanie podtrzymane
W tym sejmie przy ustawie medialnej wszystko zależy od SLD. I SLD wiedząc o tym ostro negocjowało i przeciągało te negocjacje jak najdłużej. Przy poprzednio odrzuconej ustawie (2008) SLD wynegocjowałom.in. stanowisko w-ce przewodniczącego rady programowej TVP dla Piotra Gadzinowskiego, działacza SLD, który nie dostał się w ostatnich wyborach do Sejmu. Co wynegocjowało tym razem? O tym dowiemy się w ciągu najbliższych kilku miesięcy.Może kolejne stanowisko z puli przypadającej Prezydentowi albo będącej jeszcze we władaniu PiSu. Albo może czas antenowy dla jakiegoś lewicowego publicysty nagle się znajdzie po wakacjach w TVP. Zobaczymy, bo nikt nam o tym nie powie.”
Jak widać, cena podtrzymania weta jest już znana. Ale to dopiero początek rachunku jaki wystawił SLD PiSowi i Prezydentowi za współpracę. Teraz za wyborem do Rad Nadzorczych pójdą nominacje na stanowiska kierownicze w radio i telewizji. Możemy być pewni, że dzięki temu będziemy mogli oglądać programy i audycje patriotyczne, lewicowe i zupełnie przypadkiem niezwykle obiektywnie krytyczne w stosunku do rządu PO-PSL.
Klasycy słusznej opcji powiedzieliby, że wraca Rywinland. Ale nie powiedzą, ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I nie od moralności a od skuteczności propagandy.



Komentarze
Pokaż komentarze (64)