Przeczytałem ostatnią publikację Gazety Polskiej na stronach Salonu24. Jak zwykle jest to pomieszanie rzeczy istotnych z błahymi i prawdziwych z bzdurami. Gdyby autorzy (a wraz z nimi ich wierni czytelnicy) nie byli tak zacietrzewieni i tak zorientowani na udowadnianiu swojej własnej wersji, byliby poważniej traktowani przy zadawaniu istotnych pytań. A tak: kto by zwracał uwagę na gadającego głupoty?
GaPa: „Problem w tym, że najważniejsze dla uzasadnienia tej tezy wartości – kąt pochylenia, przechylenia oraz natarcia – są od pewnego momentu (dane podawane są przy kolejnych wydarzeniach, takich jak minięcie radiolatarni czy zderzenie z brzozą) oznaczone „gwiazdką”. Odsyła ona do niepozornego przypisu, który mówi, że są to... parametry wyliczone. Wynika z tego, że komisja podając np. wartość kąta przechylenia samolotu do chwili zderzenia z brzozą korzysta z parametrów pochodzących z rejestratorów lotu, jednak kolejne liczby mające dowodzić, że po uderzeniu w drzewo Tu-154 obrócił się kolejno o 90, 120 i 150 st. – są już „parametrami wyliczonymi”! Jest to tym bardziej dziwne, że z wykresu zamieszczonego na str. 23 załącznika wynika, że maksymalna wartość kąta przechylenia zarejestrowana przez czarne skrzynki po uderzeniu w brzozę wynosi... 65 st. Wszystko wskazuje więc na to, że eksperci Millera „obliczyli” kąt przechylenia samolotu na podstawie zrobionych przez Rosjan zdjęć smoleńskiego drzewostanu – później zresztą przetrzebionego bez wiedzy polskich władz. Pominęli przy tym parametry zapisane w rejestratorach lotu.”
Autorzy w swoim najlepszym stylu formułują wniosek, na jakiej to podstawie eksperci Millera „obliczyli” kąt przechylenia – oczywiście, na podstawie zrobionych przez Rosjan zdjęć. Skąd to autorzy wiedzą? Zapewne na podstawie tajnej depeszy od Rosjan.
A jak eksperci zrobili obliczenia ? Zapewne interpolując dostępne dane. Właściwe pytanie brzmi dlaczego musieli stosować interpolację. A dlaczego musieli? Gdyby autorzy artykułu czytali raport bez uprzedzeń, być może zauważyliby w tym samy Załączniku u dołu strony 40/53 inny punkt, który mógłby im wiele wyjaśnić.
3.7. Sprawnośćprzyrządów pokładowych na podstawie analizy zapisu wybranych parametrów lotu
System MSRP tylko w zakresie podstawowym pozwala na wykonanie analizy działania przyrządów pokładowych. Jest to wynikiem bardzo ograniczonego zestawu parametrów rejestrowanych przez ten system.
Tab. 6. Parametry analogowe
|
Lp.
|
Parametr
|
Zakres pomiarowy
|
Mnemonik
|
|
|
Od
|
do
|
|
||
|
1.
|
Kąt przechylenia z lewego PKP
|
-82,5 º
|
+82,5º
|
PRZECHYL
|
|
2.
|
Kursżyromagnetyczny
|
0
|
360º
|
KURSMAGN
|
|
3.
|
Kąt pochylenia z MGW nr 3
|
-83º
|
83º
|
POCHYLENIE
|
|
4.
|
Kąt przechylenia prawego PKP
|
-82,5º
|
+82,5º
|
PKPPRZECH
|
Co tutaj widzimy? Ano, jaki jest zakres pomiarowy przyrządów mierzących i rejestrujących kąt przechylenia. Co to oznacza? Że jeżeli kąt jest większy niż zakres pomiarowy, nie zostanie on zmierzony (a więc i zapisany). Proste? Proste, ale tylko dla tych, którzy chcą widzieć i dociekać a nie udowadniać jedyną słuszna teorię.
Autorom (i ich czytelnikom) powinna zapalać się czerwona lampka, gdy jest mowa o ostatnim zarejestrowanym zapisie wartość kąta przechylenia 65,5deg (64,7deg) (w raporcie MAK na wykresach wyraźniej to widać). Dlaczego? Bo to jest kąt może i normalny dla samolotów wojskowych, akrobatycznych, sportowych, lekkich, ale nie dla pasażerskich liniowców. Proponuje przyjrzeć się jak wyglądały wcześniejsze przechyły – nie przekraczały 20deg. Jeżeli pasażerski Tupolew, Boeing albo Airbus mają taki (65,5deg) przechył, to znaczy że są w trakcie niecodziennego i niebezpiecznego manewru (albo w stanie katastrofalnej awarii). A dlaczego nie ma dalszych zapisów? Ponieważ:
- możliwe, że awarii uległ już jakiś element niezbędny do odczytu (lub zapisu),
- zapisy są dokonywane stanami co pół sekundy,
- w międzyczasie kąt przechylenia mógł przekroczyć zakres pomiarowy (zgodnie z powyższą tabelką).
Pomiędzy momentem uderzenia w brzozę (06:41:02,8) a momentem gdy nie jest już mierzony kąt przechylenia (chwila zmniejszenia obrotu wolantu – 06:41:04,5) upłynęło mniej niż 1,7s. Gdzieś tam po drodze było zmierzone to największe zapisane przechylenie (ok. 65deg).
Ale do panów autorów bardziej niż dane techniczne, przemawia wizja spiskujących fachowców polskich i rosyjskich.
GaPa:„Lasek zapomniał jednak dodać, że za rozpadem Tu-154 przed uderzeniem w ziemię przemawiają nie tylko zapisy komputera, lecz także zawarte w raporcie MAK odczyty wskazań wysokościomierzy tupolewa”.
Panowie autorzy z lubością forsują wersję za Antonim Macierewiczem „rozpadu Tu-154M”, ale nie potrafią przyswoić sobie faktu, że od chwili uderzenia w brzozę samolot gubił kolejne swoje fragmenty oraz doznawał urazów od kolejnych uderzeń przez drzewa. Mogła ulegać uszkodzeniu instalacja doprowadzająca sygnały lub zasilająca rejestratory ?
Autorzy sami dostarczają ku temu przesłanek:
- linia wysokości według QFE … kończy się … o godz. 8:41:01,5
- krzywa radiowysokościomierza … urywa się o godz. 8:41:03,5
Samolot nie został nagle obezwładniony w pełni sprawny a widać jak po kolei przestawały działać poszczególne urządzenia PO UDERZENIU W BRZOZĘ. Tak trudno odróżnić przyczynę od skutku ? Nie tajemnicze „obezwładnienie” w wyniku katastrofy a katastrofa w wyniku „obezwładnienia” przez brzozę”. Dekompletował się, ale nie „rozpadł się”. No, ale hasło „samolot się rozpadł jest takie obrazowe. I tak fajnie sugeruje eksplozję.
GaPa: „Jedno jest pewne: teoria pancernej brzozy nie ma oparcia w faktach.”
Ja bym to inaczej ujął: Jedno jest pewne: teoria pancernego samolotu nie ma oparcia w faktach. Opancerzone samoloty latały w trakcie drugiej wojny światowej jako szturmowce. Dzisiaj opancerzone są w całości helikoptery Apacze. W samolotach myśliwskich niektóre ich elementy. Ale nie ma opancerzonych samolotów. Przypominam panom redaktorom, że prawo Newtona o wzajemnym oddziaływaniu wciąż obowiązuje – nie zostało odwołane dekretem Antoniego Macierewicza. Energia ciała rośnie z kwadratem prędkości. A samolot w chwili kolizji z brzozą miał prędkość samochodu Formuły1 i wciąż tą samą ażurową konstrukcję.
No i jeszcze jedno. Ta z lubością podnoszona informacja o wysokości na jakiej urwał się ostatni zapis – ok. 15m (wysokość radiowa 17m zgodnie z raportem Millera). W wyobraźni to podnoszących widoczny jest zapewne samolot lecący 17 m nad ziemią a więc i ponad drzewami. Cóż więc mogło go z tej bezpiecznej wysokości ściągnąć na ziemie ? Brak panów wyobraźni. Samolot nie jest punktem materialnym sprowadzonym do czujnika wysokości (radiowego albo barometrycznego). Samolot jest ciałem fizycznym posiadającym gabaryty.
Gdy samolot leci 6 albo 10 km nad ziemią, jego gabaryty w stosunku do odległości od ziemi stanowią promile. Gdy leci kilka albo kilkanaście metrów nad ziemią, stosunek jego wymiarów do odległości od ziemi jest trzy rzędy razy większy – przekracza jedność. Co oznacza, że odległość od ziemi jest mniejsza od jego wymiarów. Zaczyna cos świtać w głowach panów redaktorów i ich czytelników? To proponuje odświeżyć sobie wiedzę z trygonometrii – taki dział matematyki przerabiany niegdyś na koniec podstawówki.
Aby leniuchom rozruszać szare komórki, proponuję odszukać w raporcie kąty przechyłu i pochylenia samolotu w momencie końca zapisu (17m nad ziemią). Wyliczyć z tego sinusy i przemnożyć przez długość i rozpiętość skrzydeł Tupolewa. Wynik: w momencie końca zapisu, owe 17 m nad ziemią czubek samolotu był 15,5m powyżej ogona. A ułamana końcówka skrzydła była 11,5m poniżej kadłuba samolotu.
To jeszcze jako pracę domowa zadam zadanie (można wystąpić z tym pytaniem do komisji, ale szybciej informacji udzieli pewnie jakiś mechanik lub pilot Tupolewa) – w którym dokładnie miejscu samolotu były umieszczone czujniki wysokości radiowej oraz barometrycznej. Albowiem, jeżeli były umieszczone w pobliżu spodu kabiny, samolot (jego ogon, etc.) w momencie ostatniego zapisu był cokolwiek niż owe 17m (i analogicznie: jeżeli czujniki były w pobliżu ogona, cały samolot był wówczas o wiele wyżej niż nawet o tym śnili panowie redaktorzy).
Koniec kłamstwa smoleńskiego ? Czytając GaPę mam wrażenie, że ciągle rozkwita. Dzięki wierzącym w nią gapom.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)