Jan Herman Jan Herman
70
BLOG

Timur i jego drużyna

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 3

Od bardzo dawna ustnie, zaś od ponad roku pisemnie, używam konsekwentnie słowa „Neototalitaryzm” w stosunku do konwencji społeczno-politycznej, może nawet ustroju, który lepką mazią rozprzestrzenia się po Polsce.

Okrętem flagowym polskiego Neototalitaryzm jest artykuł 104 Konstytucji: stoi tam jak byk, że „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców”. Czyli: „jesteśmy esencją spośród waszej masy, ale jeśli wybraliście nas z powodu naszych obietnic wyborczych, to nie liczcie, że możecie od nas wymagać spełnienia tych obietnic”. Równie dobrze moglibyśmy urządzać raz na 4 lata ogólnonarodowe zawody w ping-ponga, a pierwszych 560-ciu ustanowić posłami i senatorami! Byłoby sprawiedliwiej!

Jeśli jeszcze są niejasności, to dopowiedzmy: wcale nie wybieramy w żadnych wyborach swoich delegatów, którym powierzamy nasze sprawy, a oni pod naszym nadzorem i wedle naszej instrukcji odpłatnie tymi sprawami będą administrować. Wybieramy za to swoich władców i sobiepanów, którzy na nasz rachunek będą sobie „sprawować”, a jak się komu nie podoba, to jego sprawa.

Jako się rzekło, owa konstytucyjna lepka maź rozpływa się na regionalne i lokalne samorządy, na urzędy, agendy para-budżetowe, armię, policję i służby wszelkie: one są panem sytuacji, a nie wyborca i podatnik w jednym.

Daleki jestem od sugerowania, że jedynym mądrym w towarzystwie jest Łażący Łazarz, ale na pewno jestem za obaleniem istniejącego w Polsce porządku konstytucyjnego, zwłaszcza że chodzi w nim nie tylko o inkryminowany powyżej artykuł 104 i jemu pokrewne, ale też o artykuł 20 (zadekretowano w nim Społeczną Gospodarkę Rynkową, a robi się wszystko, by była „wolna amerykanka z kryminałem w tle”) i kilka innych kwiatków. Konstytucjonalista-poseł R. Kalisz i paru innych cwaniaków poważnie do tego zastanawiają się, czy nie obniżyć progu frekwencji w referendum do 30%, żeby łatwiej było czynić referendum ważnymi. Rychu, może jednak 10%? Czyżby koniec-końców referendum miało oznaczać dyktat związanej z kamarylami mniejszości nad milczącą większością?

Wybitny i zarazem bezwzględny gracz polityczny o inicjałach D.T. najpierw porozprowadzał wszystko jak trzeba wewnątrz partii, która – pamiętamy, pamiętamy – zakładana była jako coś fajnego przeciwstawnego formule partii politycznej, jako naprawdę obywatelska Platforma, w domyśle Forum albo Agora, czy coś takiego. W międzyczasie zdołał swoich krewniaków ideowych ośmieszyć i wyszydzić jako oszołomów. No, jasne, nie on, tylko zauroczona nim połowa polskiej inteligencji, mająca pióra i mikrofony. Poliszynel dokończył dzieła.

Los we dwójkę z Opatrznością dały niespodziewanie (Łazarzu, tobie mówię: niespodziewanie!) Timurowi i jego Drużynie pełnię władzy rozprowadzania. Od 9 dni nikt nie powie, że Timurowi ktoś wkłada kij w szprychy. Może do woli budować „bezpartyjną” Polskę Obywatelską. No, to kibicuję. Oraz przypominam sedno obietnic wyborczych jego Agory:

Donald Marzy

A dla rozrywki – oryginał: Jożin z bazin. Ojejeczku, nie ten, tylko ten!

Aha, bo już pytają, dlaczego „neo”. Otóż dlatego, że klasyczny Totalitaryzm był pod każdym względem jawny: centrum polityczne w osobie Jaśnie Charyzmatycznego i Jego Drużynników ogłaszało, co zamierza robić, z kim w sojuszu, przeciw komu, oraz co prawy (propaństwowy) obywatel w związku z tym powinien. Dziś natomiast to obywatel wiedziony (za nos) przez inteligencję odczytuje bezbłędnie intencje Władzy i jakoś tak się wpasowuje, bez (konzentration) łagrów i innych środków perswazji. Zaś Jaśnie Skromny i jego Przemili idą za głosem tak spreparowanego Obywatelskiego Ludu – i gotowe!

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka