Jan Herman Jan Herman
43
BLOG

Ach, gdybyż!

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Chciałbym, aby Prezydent Wszystkich Polaków natychmiast po zaprzysiężeniu wszczął kroki na rzecz uczynienia obietnic wyborczych realnymi i spełnialnymi. Chodzi o jego własne obietnice, które uzyskały taktyczno-polityczne wsparcie 53,01% ważnych głosów, a także obietnice jego rywala, które poparto w 46,99% ważnych głosów.
 
Chciałbym, aby deklaracje założycielskie i uchwały programowe ugrupowań parlamentarnych, a szczególnie tych wiodących w Parlamencie i w Administracji – stały się rzeczywistością.
 
Chciałbym, aby Artykuł 20 Konstytucji (społeczna gospodarka rynkowa) oraz parę innych ważnych, zaczęły znajdować swoje odzwierciedlenie w praktyce rządzenia.
 
Chciałbym, aby zamiast Transformacji spod znaku terapii szokowej w Polsce wprowadzono plan Kurowskiego-Palki.
 
Chciałbym, aby do porozumień Okrągłego Stołu, zwłaszcza tych w obszarze społecznym i gospodarczym, ktoś wreszcie podszedł poważnie.
 
Chciałbym, aby nie uznawano za „przedawnione” idee Samorządnej Rzeczpospolitej, opublikowane w dziale VI uchwały programowej I Zjazdu Solidarności w Gdańsku.
 
Chciałbym, aby 21 postulatów gdańskich Solidarności ktoś potraktował jako „głos ludu”, a nie infantylne kaprysy.
 
Chciałbym, aby litera i duch lipcowego Manifestu PKWN były przestrzegane choć przez 1 rok w czasach PRL.
 
Chciałbym, aby deklaracja PPR „O co walczymy” była przez Gomułkę (autora) traktowana jako punkt docelowy zmian w Polsce, a nie punkt wyjściowy kariery.
 
A nawet chciałbym, aby Konstytucja 3 Maja stała się ongiś rzeczywistym dokumentem, a nie papierem podeptanym przez mocarstwa.
 
Jeśli się dobrze wczytać – to więcej w tych dokumentach i słowach wspólnego jest niż rozbieżnego.
 
Ale okazuje się, że możemy sobie tylko życzyć. Bo polityka nie polega na spełnianiu obietnic wyborczych i wypełnianiu traktatów albo przestrzeganiu Konstytucji.
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka