Jan Herman Jan Herman
268
BLOG

Ze wsi Dąbrowica

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Polak to jest za mądry na to, by nim ktokolwiek obcy rządził, ale też jest wystarczająco głupi, by rządzić się samemu   bez nadziei na sukces. Takich bon-motów Jurek, pomieszkujący nad jeziorem Pile, ma wykaligrafowanych wiele, na kartkach, które trzyma w miejscu sobie wiadomym.  Przyniósł jedną, każe czytać.

Po drugiej stronie jeziora Pile widać Borne Sulinowo. Właściwie widać białą jurtę, stojącą przy tamtejszym kąpielisku.  My tu, w Dąbrowicy, wchodzimy do wody gdzie popadnie, a pokonawszy kilka metrów podwodnego zielska – mamy cieplutką czystą wodę, z której nasze ciała czerpią korzyść i ukojenie. Pluskamy sobie tu i tam, stylem, na jaki każdego stać z osobna.

Eksperyment Bornego Sulinowa nie wypalił: teraz mieszkania tamtejsze są na sprzedaż tanio. Nie udało się samorządowi uruchomić miejsc pracy, a ludzkiej przedsiębiorczości jakoś nie stało. Jest „riestoran” w stylu rosyjskim, gdzie można przytopić, przygłuszyć życiowe smuteczki…

Wszystko co wiem o Bornem – to z tutejszych opowiadań, nie zajedziemy tam, mało czasu. Możnaby wpław, ale już nie dowierzamy naszej kondycji.

Bośmy dużo czasu poświęcili Jurkowi. Warto było. Akordeon, organy, sax, trąbka i śpiew. Jurek jest wszechstronny. Już nie tak intensywnie jak kiedyś, ale nadal  obsługuje wesela i inne ludyczne imprezy okolicznościowe. Od kilku lat gotuje. Wyławia z jeziora szczupaki, okonie, co tam jeszcze pływa – i przyrządza delicje, które zaspokoją każdy gust. W tych kilka godzin, które u niego spędzamy – zdążył zrealizować zamówienie wypoczywających opodal Niemców, którzy zaciekawieni okoliczną sławą Jerzego zamówili kilka kotletów rybnych wedle jego specjalnej receptury. Posmakowawszy – zwielokrotnili zamówienie. I jutro powtórzą.  I ja ich popieram, bo kilka specjałów skosztowałem.

Jurek gra, daje nam posmakować nie tylko talentów gastronomicznych, ale i muzycznych. Uszy czują, że najbardziej kocha akordeon, ale i na innych instrumentach radzi sobie z czuciem i sercem. Repertuar ma bogaty, wedle oczekiwań.

Wiele lat temu zakładał po wsiach rozmaite zespoły śpiewacze, złożone z pań lubiących muzykę i zakładających, że umieją śpiewać. Według relacji samego Jurka miały one tyle zaufania do swoich strun głosowych, że życzyły sobie, aby im jedynie „przygrywać”, a nie by zagłuszać je muzyką. Jurek zapewnia, że ich wiara we własne talenty była przesadzona, opowiada barwnie o różnych wpadkach scenicznych. Szkoda, że nie bloguje, miałby rzeszę fanów.

Nasz człowiek-orkiestra trzyma na jeziorze mini-flotyllę łódek,  które udostępnia za drobną opłatą. Pobudował sobie w Dąbrowicy chatkę ze strzelistym dachem, w której bywają turyści nie tylko latem. Wszędzie znajduję piłki, rowery, wędki, wiosła – każdy turysta znajdzie coś dla siebie i rozbrykanych dzieci.  W powiatowym mieście ma – o ile dosłyszałem – dwa lub trzy mieszkania, które wynajmuje.

Nie dziwota, że za Jurkiem podąża w tym pojezierskim  mikro-regionie legenda, której on stara się nie podsycać: wszystkie panny i mężatki oraz innych stanów damy życzyły sobie jurkowych odwiedzin w okolicznościach pozadekalogowych, bo nie dość, że talentów ma sporo od zawsze, to jeszcze diablo przystojny jest. Dziś ma lat 67, ale nic nie stracił ze swojej atrakcyjności: męski profil, wysportowana figura, oliwkowa opalenizna, i ten nadzwyczajny wigor, który każe mu robić wciąż od nowa tysiące rzeczy, z których połowa przynosi dochód.

Do śmiechu nas doprowadza opowieścią, jak sobie poradził z psami sąsiada, które lubią ujadać o każdej porze dnia i nocy. Otóż nagrał na taśmę wycia wilków i podobne odgłosy drapieżników, i kiedy sąsiedzkie psy się naprzykrzą – puszcza im z głośnika swoje taśmy. Od razu z podkulonymi ogonami chowają się po kątach, na jakiś  czas jest spokój.

Albo inna opowieść: dawno temu jako windykator skarbowy zajrzał do księdza, który od lat nie płacił podatku gruntowego. Ksiądz z bezczelnym uśmiechem wyjaśniał mu, że wszystko wokół należy do parafii, nic nie da się opieczętować. Jurek na to: nie ma sprawy, to ja przyjdę na mszę, zabiorę z tacy ile trzeba, zostawię pokwitowanie, żeby parafianie wiedzieli, o co chodzi… Podobno ksiądz natychmiast znalazł jakieś zaskórniaki, i rozliczył się z urzędem…

Jurek zaprasza nas, kiedy tylko będziemy w tych stronach. Zdążył jeszcze nas uraczyć sentencją na wskroś polityczną: w Polsce jest tak, że pod ochroną jest każdy gatunek, który podstępem i z cichca szkodzi normalnemu człowiekowi: kormorany, bobry, kler, lisy, partyjniacy … nie wszystko spamiętałem.

W uszach uwożę jurkowe interpretacje akordeonowe największych hitów muzyki dawnej i najnowszej. I jego bezpośredni, obcesowy stosunek do polityki.

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka