Jan Herman Jan Herman
423
BLOG

Prawy – znaczy: sprawiedliwy

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 5


 

Nie, nie zapisuję się do formacji, która przez dwa lata swoich rządów zrobiła wiele, by uświadomić nam różnicę między prawem a prawością. Chcę jedynie zwrócić uwagę na to, że kto oczekuje sprawiedliwości od innych (w tym od systemu-ustroju) i sam za sprawiedliwego uchodzić zamierza – niech zacznie od siebie i prawym zostanie.

Prawy – czyli cnotliwy, przest. (za)cny, sprawiedliwy, porządny, uczciwy, przyzwoity, moralny, szlachetny, nieskazitelny, honorowy, czysty, godny. Tego oczekujemy od polityków, krewnych, sąsiadów, znajomych, przełożonych, duchownych, luminarzy, prominentów, przypadkowo napotkanych osób. Tacy chcielibyśmy być, znając własne słabości.

I jak ten miś puchatek: im bardziej głęboko sięgamy w rozmaite zakamarki polskiej rzeczywistości – tym bardziej prawości tam nie ma.

Są ogólne prawa materialne, takie jak tarcie: gdyby nie było tarcia, cała rzeczywistość „skuliłaby” się, stałaby się obła, bowiem nic z niczym nie chciałoby się zazębić, wszystko by się ze sobą „ślizgało”.

Prawo tworzone przez Człowieka-Ludzkość – musi być jak tarcie: musi dawać dobre powody do „zazębiania” się ludzi i ich spraw, musi zapobiegać „skuleniu” się ludzi w bezładną masę bezwolnych tworów. Prawo winno z ludzi wydobywać prawość, a nie ją wymuszać, a już nie daj bóg egzekwować metodami nieprawymi.

Nie ma takiego dobra, dla osiągnięcia którego sprawiedliwym byłoby zastosowanie nieprawości. Akurat tego nie rozumieją ci, którzy z czynienia dobra utworzyli sens swoich profesji: menedżerowie, prawnicy, politycy. Uważają, że reguła „wyboru mniejszego zła” albo „poświecenia jednego dobra dla osiągnięcia drugiego” – jest regułą sprawiedliwą. Naiwni, popadający od tego w niegodziwość i niegodziwościami ścielący swoje otoczenie, sobie i innym!

Dziś – tyle

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka