Jan Herman Jan Herman
265
BLOG

O prawościach i nieprawościach - komentatorom

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 2

Zamieściłem dziś rano notkę PRAWY - ZNACZY: SPRAWIEDLIWY. Pojawiły się komentarze. Wymagają odpowiedzi, dotąd czyniłem to w formie komentarzy do komentarzy. Ale od dziś (a może tylkodziś) - nie mogę.

Ze względu na to,że zamieszczenie komentarza uwarunkowane jest uzupełnieniem tej czynności o dodatkową czynność o charakterze reklamowym - uznaję do za przekroczenie zasad społecznego współzycia przez kogoś, kto mnie do takiej czynności zmusza. Godzę się na to, że sam fakt uczestnictwa w salonowej wspólnocie blogerów jest wykorzystywany przez Administracje (spółkę) do czerpania korzyści materialnych - ni nie wtrącam się w ten biznes, nawet wtedy, kiedy przy moich notkach pojawia się reklama kancelarii adwokackiej z Grodziska Mazowieckiego, o której mam jak najgorsze zdanie. Ale nie godzię się na rolę darmowego roznosiciela haseł reklamowych konkretnej firmy, co polegać miałoby na tym, że tylko pod warunkiem "małpiego" wpisania czegoś w rubryczkę mogę zamieścić komentarz pod własną notką.

Jeśli powyższy akapit będzie skutkował moją szkodą, np. szykanami ze strony Redakcji - podejmę odpowiednie kroki.

A teraz do rzeczy. Odpowiadam komentatorom tu, w trybie odrębnej notki, bo to jeszcze nie zmusza mnie do czynnego wspieranie reklamy.

Po pierwsze - chcąc uniknąć roli "apostoła" reklamowego przypadkowo usunąłem jeden z komentarzy. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że nie banuję nikogo, nawet najbardziej bezsensownych komentatorów. Przepraszam "ukaranego" blogera, jeśli to czyta, niech wstawi swój komentarz z powrotem.

Po drugie: moja notka została odebrana jako atak na ugrupowanie PiS. Wspomniano nawet, że cała notka jest tylko po to, by przyłożyć PiS-owi. Oświadczam zatem, że nie ponoszę winy za to, że nazwa PiS ma w sobie dwa ważkie słowa, których używam w notce. W pierwszym zdaniu notki zastrzegłem (ze względu na tytuł notki), że nie ogłaszam wstąpienia do PiS i podałem, że ugrupowanie to spowodowało moją czujność: działalność hunwejbinów, sterowanych przez wysoko postawionego wtedy działacza PiS, stojącego w swoim czasie niejako na czele polskiego wymiaru sprawiedliwości - przyniosła wiele szkody. Do dziś w prokuraturach i sądach oraz służbach-organach ścigania pracują (i nie da się ich "wyprowadzić") osoby na tyle przejęte słuszną misją (a może interesem koteryjnym czy własnymi natręctwami), które poczyniły swoimi działaniami wiele szkód ludziom prywatnym, firmom. To nie było nadużywanie stanowisk i funkcji: to były i są osobiste winy, dla których użyto stanowisk i funkcji, jak ini uzywają maczug. To dlatego zastrzegłem, że tytuł notki nie ma nic wspólnego z ewentualnym wstąpieniem moim do tego akurat ugrupowania. Jesli kogoś to uraża - niech zapozna się z wieloma moimi notatkami, nie mówiąc już o faktograficznej publicystyce.

Tak, powyższe zdania są atakiem na PiS, ale uprzejmie proszę zauważyć, że nastąpił on dopiero teraz, sprowokowany atakiem na mnie z pozycji "ty przebrzydły antypisowcu".

Po trzecie: zaproponowano mi, bym w związku ze swoją notką (i zapewnie ukrytymi w niej tęsknotami) zapisał się do "lewych". Szanowni: mam 56 lat, festiwal pierwszej Solidarności przeżyłem jako student, mając 23-24 lata, potem kilka lat stanu wojennego (na wolności, na wolności), a potem rządy Rakowskiego (miałem 32 lata), Okrągły Stół (jak wyżej), wybory czerwcowe (jak wyżej). W wieku 33 lat założyłem własny biznes, mając wcześniejsze doświadczenia jako dyrektor "uspołeczniony". Nie był to biznes nomenklaturowy, był wręcz w opozycji do tych nomenklaturowych. Skończył się po kilku latach. 

Mam poważne argumenty na to, aby nie akceptować całego 25-lecia (począwszy od rządu Rakowskiego) Transformacji-Modernizacji, aby uważać, że Solidarność została oszukana (Samorządna Rzeczpospolita a pakiet Balcerowicza), że polska władza robi sobie z obywateli, z Kraju i z Ludności zwykłe jaja. Polska władza w każdej iteracji: wałęsowsko-mazowieckiej, kwaśniewsko-millerowskiej, aws-owskiej, pisowskiej, po-wskiej. Umiem tego poglądu bronić. Bo jestem np. ekonomistą, w pierwszym wydaniu ekonometrykiem, czyli facetem od modeli gospodarczych. Działałem też czynnie - na skalę sobie dostepną - na rzecz przerwania tego procesu degradacji Kraju, Społeczeństwa, Kultury, Polityki, Państwa. Nawet jeśli sie mylę - to jest takich jak ja wielu, zaróno w PiS, jak też w Solidarności, w setkach organizacji pozarządowych, pośród ruchów narodowych czy lewicowych, anarchistycznych, nawet w ruchu ludowym (Samoobrona). 

Nie muszę się zapisywać do lewych, prawych czy środkowych, by robić swoje przeciw Państwu (a zwłaszcza przeciw jego konkretnej, personalnej załodze). Nie mam wiary w to, że obecne ugrupowania parlamentarne sa w stanie przestawić Polskę na właściwe tory. Mam prawo do tego poglądu, nawet jeśli się z nim wielu nie zgadza.

Komentatorzy, którzy widzą liczbe opublikowanych przeze mnie notek, mogliby - zanim "zatrollują", albo rozpędzą się w szczerym zapale - niech sobie jednak poczytają. 

Być może kiedyś w pierwszym zdaniu jakiejś notki zastrzegę, że notka nie jest deklaracją wstąpienia do jakiegoś ugrupowania. I zapewniam, że to nie będzie atak. Bo mój atak dziś wygląda następująco: w żmudnej pracy codziennej analizuję premierowskie expose-sy, ustawy ustrojowe, działania ministerstw i urzędów centralnych - aby może za jakiś czas pokazać, jak topiono i rozszarpywano Polskę. Wtedy to będzie atak rzeczywisty, szanowni Komentatorzy!

PS

Zauważyliście zapewne, że występuję pod konkretnym imieniem i nazwiskiem. To jest moje prawdziwe imię i nazwisko. Czasem używam Jan Myślnik Herman, czasem Matuzalem-in-spe, za niedługo będę pisał jako Giovanni Ermano. Ale zawsze będzie jasne, że to pisze Jan Herman. Zachęcam do podobnego otwierania przyłbic, bo cóż to za rycerz, który pohukuje zza węgła?


 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka