Pośród zwykłych śmiertelników, borykających się z szaroburą codziennością, korzystających niekiedy z pomocy dobrych dusz zainstalowanych jak skrawki zieleni na chłodnej skale – szwendają się rozmaite ciemne figury. Ich podstawowym wyróżnikiem jest to, że traktują wszystkich i wszystko jak żer. Ich ulubione zajęcia to dojutrkowe rwactwo oraz preparowanie cudzych nieszczęść. Ich ulubionym narzędziem – więcierz mętny. Ich patronem – o zgrozo – demokratyczne państwo prawne.
Niezależnie od tego, co na ten temat ogłaszają ludzie zwani liberałami (w domyśle – wielbiciele wolności i swobód) – zło pleni się w każdym otoczeniu według postępu geometrycznego (wykładniczego, dla nienauczonych: 1-2-4-8-16-32, itd.), a dobro zaledwie w postępie arytmetycznym (liniowym: 1-2-3-4-5-6, itd.). Wytłumaczenie – najprostsze z możliwych: dobro musi się kosztownie samoograniczać, odcinając od siebie wszelkie odrośla wiodące w „nie tę” stronę, a zło tych samoograniczeń nie stosuje, nawet jeśli przypadkowa odrośl kieruje się ku dobru.
Uwzględniwszy powyższe nie tylko postulować należy polityczne rozwiązania zdolne okiełznać niekontrolowane zło, ale też postulować trzeba stałą, nie tylko alertową, publiczną kontrolę tych politycznych rozwiązań, by pamiętały, że dla dobra zostały stworzone, a nie dla zła lub dla siebie samych.
Liberalne starania, by rozwiązania polityczne (np. rolę Państwa) tak ograniczyć, by go „nie było widać i czuć”, i by pozostawić samemu sobie społeczny tygiel – to rozwiązania premiujące zło niezależnie od intencji liberałów.
Kilka zatem przykładów:
1. Preparowanie długów. Od około 20 lat wszyscy w Polsce doświadczamy nękania przez akwizytorów „ostatniej takiej okazji”. Będą nas podchodzić, czarować, urzekać – aż złożymy podpis. Zakupiliśmy jakiś gadget, abonament, pożyczkę, instalację. Od tej chwili należy się komuś od nas stała zapłata lub spłata gotówki. Czarusie akwizycyjni znikają i są niedostępni, podobnie jak obiecywane przez nich złote góry, za to wciąż nas nękają egzekutorzy. Umowy, pod którymi się podpisaliśmy, są tak skonstruowane, że tylko szczęściarz nie wpadnie na jakiejś drobnej podwodnej minie. Wtedy zaś rusza lawina samonapędzająca dług. Sądy i urzędnicy są zawsze po stronie tego, kto zastawił pułapkę;
2. Rwactwo kupieckie. Kiedyś – całkiem niedawno – dobry biznes robił ktoś, kto dbał o swoją opinię. Jeśli nabywca towaru i usługi poczuł się zawiedziony – kupiec czuł się w obowiązku naprawić sytuację po myśli klienta. Nawet jeśli dołożył – to owocowało dobrą opinią. Dziś reklamacja jakiegokolwiek towaru i usługi – to walka z wiatrakami, a orzeczenia „biegłych” idą nawet w tak absurdalne sformułowania, jak „but się rozszedł po tygodniu, bo w nim wciąż chodzono”. Jednym słowem, sprzedawca ma dla klienta uśmiech serdeczny do czasu, aż on opuści sklep czy punkt usługowy. Potem już nie poczuwa się do niczego;
3. Faul taktyczny. Pojęcie to przybyło do nas z NBA i oznacza, że czasem dla zwycięstwa warto naruszyć regułę, co rozumieją również arbitrzy i dają symboliczne upomnienia, wkalkulowane w ów faul. Rzecz w tym, że metoda faulu taktycznego przeszła do handlu, usług, urzędów, polityki, mediów, sądownictwa, aparatu porządkowego. Robi się z człowieka idiotę, na oczach wszystkich się go krzywdzi, a potem padają sformułowania: funkcjonariusz miał prawo…, oczywista pomyłka pisarska…, proszę sprecyzować zarzut pod rygorem…, nie stwierdzono znamion czynu zabronionego…, niska szkodliwość społeczna…, nastąpiło przedawnienie czynu…, wskazany paragraf nie odnosi się do treści zarzutu…, zapytano zainteresowanego i zaprzeczył jakoby czyn zarzucany miał miejsce…;
4. Dziongo-bongo. Moi stali czytelnicy już wiedzą: bierze się miarkę trocin albo ściółki (bardzo pożywna substancja), mieli się z melasą, barwnikami, odżywkami, utrwalaczami, nadaje się temu fikuśny kształt, pakuje w pozłotko lub puzderko, uzyskuje się certyfikat sanitarny – a następnie daje się w mediach taką kampanię reklamową, że każdemu, kto tego nie zeżre, życie wyda się puste, jałowe, marne, nijakie, bezsensowne. Kiedyś tylko parówki oraz mielone „z garmażerii” miały taką opinię. Chcesz wiedzieć jak jest dziś? Przeczytaj uważnie cały tekst z opakowania;
5. Reklama. Do 70% ceny (nie mniej niż 30%) stanowią dziś koszty reklamy, promocji, agitacji. Nikt nie liczy kosztów wszechobecnej pstrokacizny przesłaniającej informację użytkową, przestrzeni zajętej banerami i tablicami, „audycji reklamowych” konkurujących z normalnym, oczekiwanym, zapowiadanym programem radiowym czy telewizyjnym, natrętnych wyskakiwanek internetowych, ton papieru produkowanego dla samej reklamy gazetowo-ulotkowej. Czytelniku, co byś powiedział na propozycję: daj mi 5 złotych, a ja za to przekonam ciebie, żebyś dołożył 1 złotówkę i kupił ode mnie towar wart 30 groszy? Za reklamę, która Cię ogłusza, płacisz Ty, a nie sprzedawca;
6. Ściema wyborcza. I teraz śmietanka: polityka korzysta z wszystkich doświadczeń, jakie płyną z reklamy, z dziongo-bongo, z fauli taktycznych, z rwactwa kupieckiego, z preparowania długów i z wielu innych „narzędzi dających zwycięstwo”. Swego czasu wskazałem na olbrzymi dorobek psychologii światowej, dotyczący sztuki manipulacji, socjotechniki, cybernetyki społecznej. Korzystają z tego dorobku nie ofiary przecież, a ci, którzy robią z ludzi miazgę. Pisałem o tym tu: http://publications.webnode.com/news/patologie-władzy/ , oraz tu: http://publications.webnode.com/news/sobie-prawdę-powiedzmy/, Jak wyraził się klasyk Kurski – ciemny lud to kupi. Czy kogoś jeszcze dziwi, że politycy tak sobie z nami poczynają, jak to widzimy coraz jaśniej?
Teraz pocytuję sobie trochę samego siebie, z wielu notek wcześniejszych.
Więcierz Mętny – to pułapka, konstrukcja prawnicza i układzik, zbudowany na przepisach prawnych, proceduralnych i socjotechnicznych, które pod pozorem ostrożności i staranności oraz zapobiegliwości wmusza się „sposobem” (zwodem) do podpisu klientowi, petentowi, kontrahentowi, partnerowi.
Działa tu mechanizm „inattentional blindness” (zapraszam do googlarki): na niektóre rzeczy ten ktoś wrabiany w ogóle nie zwraca uwagi, choć są „widoczne gołym okiem”. Oczywiście, Męty wiedzą co robią, w odróżnieniu od „tego drugiego”. Działa to tym łatwiej, im w większej potrzebie jest podpisujący, „ten drugi” właśnie.
Potem, mając tak zarzucony więcierz obliczony na większą ilość frajerów, cierpliwie się czeka, albo wręcz prowokuje lub popycha w pułapkę.
To działa nawet mimo przepisów o wyzysku, mobbingu, celowym doprowadzeniu do…, usiłowaniu, spekulacji, nękaniu: prokuratorzy i sędziowie to też prawnicy, tak samo jak ci, którzy umyślają i wprowadzają Więcierze Mętne (zwane, np. w bankach, produktami), do tego są koterie, są Zatrzaski Lokalne (patrz: mój tekst opublikowany dziś rano), jest solidaryzm środowiskowy, jest spolegliwość biegłych i policjantów, jest niezorientowanie samych zainteresowanych-wrabianych oraz „ich” świadków, których pytaniami zakołowuje się na amen, jest wtórny analfabetyzm obywatelski, wyrażający się „głową muru nie przebijesz” albo „nie podskakuj, siedź i potakuj”.
Państwo wspiera ten mętny interes prawem powielaczowym, milczącym przyzwoleniem, w ramach polityki oddalania od siebie odpowiedzialności za ludzkie i publiczne sprawy, polityki ratowania albo ekspansji (pęcznienia, tuczenia) budżetu, przy tym państwo i Media bredzą cos o klasie średniej i braniu spraw we własne ręce, a to jest zwykłe Mętów rwactwo dojutrkowe.
Na koniec wskażmy kilka typowych obszarów mętno-więcierzowych: kredyty (odmawianie ostatniej transzy z błahego powodu), pożyczki (czyhanie na opóźnienie raty), preparowanie długów przez firmy windykacyjne, procedery providenckie i skok-owe, nieruchomości (słynne „hipoteka za rentę dla staruszka”), prowizje i zastrzeżenia na czyichś dochodach, warunki wydania zgód (np. na zabudowę), certyfikaty (np. uprawnienia osób, dopuszczenia sprzętu), współ-inwestorstwo (ten co się „dosiadł - z czasem przejmie wszystko), drenażowe pozyskiwanie myśli, wiedzy, majątku i dochodów, przejęcia zwane wrogimi, kontrole (i ich wyniki), świadkowie koronni, obszar donosów „obywatelskich”, raty, spadki, przedawnienia, regulaminy (nikt ich nie czyta), ceny pogranicze tego co prywatne i publiczne.
Obywatelu! Rozglądaj się, mętów nie brakuje!
A resztę sobie – szanowni – dośpiewajcie. Albo:
http://publications.webnode.com/news/spekulacja%20masą%20upadłościową/
http://publications.webnode.com/news/więcierz%20zwykły%2c%20więcierz%20mętny/
http://publications.webnode.com/news/sitwiarstwo/
http://publications.webnode.com/news/więcierz%20mętny/
http://publications.webnode.com/news/odtwarzanie-mega-neo-totalitaryzmu/
Komu mało – dołożę chętnie



Komentarze
Pokaż komentarze (10)