Jan Herman Jan Herman
192
BLOG

Glosa

Jan Herman Jan Herman Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 6


 

Napisałem notkę „Cóżeś narobił…” (TUTAJ), związaną z dzisiejszą kanonizacją dwóch osób znaczących dla Kościoła Katolickiego (rzymskiego, watykańskiego), mając świadomość, że Kościół to jest jeden z „ryzykownych tematów polskich” (obok Rosji, Żydów, Katastrofy, PRL, komunizmu-socjalizmu, transformacji, równouprawnienia mniejszości, prawa decydowania o swoim i cudzym życiu). Notkę – swoim zwyczajem – ulokowałem w różnych miejscach blogosfery. Z różnymi reakcjami.

Tytułem oraz tagiem „między wierszami” zasygnalizowałem, że notka zawiera „myśl główną” dyskretnie wplecioną w wątek biograficzny Karola Wojtyły. Mam wrażenie, że zachowałem się stosownie: wziąłem udział w „narodowym wiecu” jako jego gość zasiadający w dalekich rzędach, a jednocześnie bez narzucania się wyraziłem swoje zdanie na temat pewnej zastanawiającej okoliczności. O tym za chwilę.

Ktoś z komentujących zarzucił mi ironię i podobne zachowania. Bez sensu. Cieszę się, że ci „z drugiej strony” nie zarzucili mi „owczego” nabożeństwa. W komentarzu któremuś z Czytelników odpowiedziałem: o świętości czyjejkolwiek nie śmiem rozmawiać, bo się na niej nie znam, za to o człowieku mogę, sam człowiekiem starając się być. Dlatego używam „świeckiego” imienia i nazwiska, a nie tytułów używanych wewnątrz Kościoła.

Z biografii Karola Wojtyły dostępnych powszechnie wyłowiłem te elementy, które odpowiadały tezie początkowej mojej notki: niektórzy ludzie mają taki dar, że są obecni „we właściwym miejscu i czasie” – część we właściwym kontekście oraz we właściwej roli. Bo Karol Wojtyła miał ten dar, a skąd ten dar u niego – nie dociekam.

Karol Wojtyła – to też zaznaczyłem – dołączył do panteonu polskiego. W tym panteonie są postaci jednoznacznie „godne wszystkiego” i postaci kontrowersyjne, choć niewątpliwie „wielkich rozmiarów” osobowościowych i historycznych. Może – gdyby żyły równolegle – trudno byłoby je zestawiać, ale wierzę, że właśnie ze względu na swoją wielkość „ustałyby” obok siebie bez wstrętu wzajemnego.

Zatrzymam się nad tym chwilę.

Karol Wojtyła – w tym samym stopniu co niedawni poprzednicy i późniejsi następcy – są symbolicznie dziedzicami całej historii Kościoła, również tej „pouczającej”, od trzykrotnego zaparcia się przez Piotra znajomości z Jezusem, poprzez Pentarchię, poprzez podporządkowanie rodom Italii, które sobie z papiestwa uczyniły „nadanie”, poprzez symonię, poprzez Reformację podważającą katolicyzm (powszechność), poprzez Inkwizycję (zwaną „świętą”), poprzez niepojętą dla mnie sekretną wyrozumiałość wobec prominentnych hitlerowców, poprzez … Ta niezbyt chwalebna „tradycja” Kościoła wchodzi w jego dziedzictwo tak samo, jak to, że Chrześcijaństwo współbudowało fenomen Europy („projekt europejski”) i jest najdolrzalszym „redaktorem” kanonu wartości zwanych właśnie chrześcijańskimi, choć wprowadzonymi do świadomości powszechnej i europejskich systemów prawnych.

Z tego wszystkiego warto zauważyć, że Karol Wojtyła – jako człowiek, jako głowa hierarchii, jako ambasador międzynarodowej podmiotowości watykańskiej – do rozwiązania pozostawił następcom problem – jakby to tu rzec – niechęci kapłanów do celibatu, wyrażanej nierzadko w patologiczny i przestępczy sposób, a także problem nieprzesadnej skromności w czerpaniu z dóbr tego świata, powracający w Kościele od zawsze jak bumerang, znany w Polsce oficjalnie od czasu „Monachomachii”, której autorem jest występujący pod pseudonimami i kryptonimami: Antalewicz; Autor "Podstolego"; Frater Blasius Dubecensis; Kloryndowicz; Łykaczewski; Mathuszalski; Mathyasz; Milczyński; Mistrz Błażej Bakałarz; Michał Mowiński; Niegustowski; Politycznicki; Powolnicki; Prawdzicki; Princeps Polonus; Rzetelski; Ignacy Słabski; Starosłużalski; Staruszkiewicz; X. A. G.; X. B. W.; Xiążę JMci B. W.; Yunip(?) – biskup warmiński od 1767, arcybiskup gnieźnieński od 1795, książę sambijski, hrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, prezydent Trybunału Głównego Koronnego w Lublinie w 1765, poeta, prozaik i publicysta, kawaler maltański zaszczycony Krzyżem Devotionis, czyli Ignacy Krasicki herbu Rogala. Podkreślmy: hierarcha kościelny! /korzystałem z Pedii/

Ktokolwiek szefował stowarzyszeniu, klubowi, redakcji – ten wie, jak trudno jest zarządzać całością i partykulariami. Ile kłębi się interesów, ambicji, niechęci, zewnętrznych interwencji, obyczajów i nawyków sprzecznych z misją i celami głównymi, niekiedy niegodziwości. Obciążają one zawsze szefa, ilekroć mają wpływ na funkcjonowanie i wizerunek całości. Bo „sprawcy” jakoś zawsze udają, że ich nie było, i ich czynów nie było.

Polacy wierzą głęboko w to, że akurat „nasz” papież jest co najwyżej ofiarą tygla watykańskiego i jego „echa” w tzw. terenie. I to jest dobre, bo świadczy o nas i o naszym samowidzeniu się.

Tym, którzy mają mi za złe „wytykanie” Kościołowi i Watykanowi, odpowiadam: cenię wszystko, co trwa przez wieki, bo trwanie nigdy nie jest ufundowane na tym co złe. Ten sam szacunek mam do cywilizacji chińskiej i hinduskiej: to nie ironia.

Po śmierci „naszego” papieża-pielgrzyma-humanisty, Kościół sięgnął po teoretyka wiary, Josefa Ratzingera, a następnie po Jorge Mario Bergoglio, kontynuatora ciepłej, uśmiechniętej postawy Angelo Giuseppe Roncalli’ego. Obaj znaleźli czas i dobrą wolę ku temu, by swojego poprzednika kanonizować. W ostatniej chwili (już za „rządów” Franciszka) okazało się, że w tej samej ceremonii kanonizowanych będzie dwóch papieży stosunkowo „niedawnych”. Nie trzeba być mistrzem intelektu i znawcą Kościoła, by pojąć, że w ten sposób ciężar kanonizacji przeniesiono z osobistych zasług na „to co wspólne” u obu.

Podkreśla się zatem, że Jan XXIII uruchomił Sobór Watykański II (rodzaj Permanentnej Konferencji Biskupów), a Jan Paweł II szerzył jego dorobek. Czyli co? Cztery Konstytucje (Sacrosanctum concilium, Lumen gentium, Dei verbum, Gaudium et spes), dziewięć dekretów (Inter mirifica, Orientalium ecclesiarum, Unitatis redintegratio, Christus dominus, Perfectae caritatis, Optatam totius, Apostolicam actuositatem, Ad gentes divinitus, Presbyterorum ordinis) oraz trzy deklaracje (Gravissimum educationis, Nostra aetate, Dignitatis humanae). Mam wrażenie, że nie tylko ja, ale i wielu duchownych katolickich nie zda egzaminu sprawdzającego znajomość tych dokumentów. Po polsku dostępne są one TUTAJ.

Jeśli zatem postanowiono – wewnątrz Kościoła – że Sobór i jego dorobek to jest dobry powód, by dwóch papieży kanonizować – warto, by odczytać to przesłanie Watykanu. Tak, dla wiedzy, dla rozeznania, dla odczytania ewentualnych działań przyszłych. I to miałem na myśli wprowadzając do swojej notki tag „między wierszami”.


 

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura