Z popołudniowej drzemki wybudził mnie dzwonek telefonu. Człowiek, którego darzę przyjaźnią, zamierza przyjąć chrzest i pyta mnie, czy jest tego godzien, czy powinien.
Ja, człowiek dalece niedoskonały (ileż mądrości dojrzałej i wyrozumiałości jest w zawołaniu Homo sum; humani nihil a me alienum putto!) – zapowiedziałem, że nie mnie oceniać jego przydatność dla Opatrzności. Ale chętnie podzielę się kilkoma wskazówkami.
W kościele, do którego ów dobry człowiek chce przystąpić, panuje długa lista spraw, które „należy” i równie długa lista zastrzeżeń. Niektóre wydają się niepojęte, jak np. wskazówka, by nie spożywać niczego nader gorącego (niech się trochę ostudzi). Albo nakaz odmawiania sobie przyjemności cielesnych, jeśli nie oznaczają ugruntowania więzi małżeńskich.
Nie nadaję się, powiada mi on, bo jestem uzależniony od kawy, palę, popijam.
Rozmowa była niekrótka, więc streszczę:
- Jeśli tylko jesteś człowiekiem – a wszystko na to wskazuje, nawet to, że masz wątpliwości (cogito ergo sum) – to mam niemal pewność, że nie jesteś doskonały, zatem grzeszysz i błądzisz, bo tak ma każdy z nas;
- W tym uczłowieczającym każdego sensie – twoim bratem-siostrą jest ktoś innego niż ty wyznania, ale też ateista, no i ktoś będący ci wrogiem, ktoś kto tobie lub innym czyni krzywdę, nawet najokropniejszą;
- Godnym chrztu nie jest wyłącznie ktoś taki, kto wyzbył się wszelkiego zła, szpetoty i kłamstwa oraz niesprawiedliwości (są tacy?) – tylko każdy, kto jutro chce być bliżej piękna, dobra i prawdy oraz sprawiedliwości, niż dziś;
- Szczere, uczciwe w sumieniu, sercu, duszy, umyśle pragnienie doskonalenia się czyni człowieka godnym chrztu i innych sakramentów w dowolnym kościele: a jeśli się zdarzy, że nie ten kościół obrał – z czasem i tak znajdzie się we właściwym;
- Reasumując: sam fakt, że pytasz – czyni ciebie dobrym członkiem kościoła: w „cywilnym” języku, poza-religijnym, powiada się, że tacy jak ty starają się być przyzwoici wobec innych i wobec siebie samego, ich dzieło życia naznaczone jest prawością;
Dignitas hominis (ludzka godność) pochodzi z jednej strony od samego faktu pojawienia się w świecie (urodzenia się), a z drugiej strony z jego uczynków, postawy, słów. Ta druga strona pozycjonuje człowieka pośród innych. Nie tylko w kościele. Ostatecznym sprawdzianem ludzkiej godności jest to, jak wykorzystuje człowiek to, że jest lepszy, silniejszy, uczeńszy, obrotniejszy.
Ciszę się z tego telefonu: dał mi dobry temat do przemyśleń na dziś.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)