Sednem wiersza pana Witalija – jest ułuda, jaką się karmimy, urządzając na majdanach – miejscach wcześniej dobrych i płodnych – rozmaite rozpierduchy. Choć z majdanem – ojczystym tyglem człowieczym – wiąże się wszystko, co nas kształtuje od dzieciństwa po grób – potrafimy cały ten dorobek obrzygać i obsrać, wznosząc zresztą górnolotne śpiewy, po czym – w pijanym leżąc widzie oszołomskim patrzymy, jak wleczone są przez zakurzony plac trupy naszych ideałów – a do tego odkrywamy, że w międzyczasie za majdanem – boć to tylko miejsce przechodnie – i tak już niczego nie ma, wszystkie nasze ofiary poszły na marne, a przy okazji nasza tożsamość „znijaczyła się”, stała się żadna i durna, upodlona i spaskudzona.
Witalij Korotycz – to ukraiński poeta, który w tym roku skończył 80 lat, ale nadal jest rześkim staruszkiem, zasuwającym co rano 3,5 km „po gazety” w swoim podmoskiewskim małym raju. Wykształcił się jako lekarz, ale natura poety i publicysty w nim zwyciężyła. Napisał kilka znaczących felietonów (np. „Kubatura jajca” – 1979), jakiś czas – w dobie „pieriestrojki” – był redaktorem naczelnym pisma „Ogoniok” (Rudzielec), tygodnika ilustrowanego, wydawanego bez przerwy od 1899 roku, skupiającego zawsze inteligencję „wolnomyślicielską”, mającego takie znaczenie w czasach radzieckich, jak u nas miała „Polityka”: niby reżimowa, ale dająca wentyl dla tych, co chcą sobie „popiardywać”.
Mimo, że zadomowił się w rzeczywistości radzieckiej i w moskiewskim środowisku inteligenckim – jest poetą do spodu ukraińskim, i to poetą uprawiającym POETYKĘ pisaną Dużymi Literami.
Podkreślam to, bo warto dziś – w dniu, który dla mojego kraju jest znaczący, nabrzmiały wieloma znaczeniami –zagłębić się w znaczenie staroruskiego-rusińskiego słowa „majdan”. Użył pan Witalij tego słowa w wierszu, którego podtytuł – to „ostatnia prośba lirnika-bandurysty”. Wraz z muzyką Siergieja Nikitina wyszła z tego ballada, która zawsze mnie powalała, a dziś oddaje mój nastrój.
Oto ona, w tłumaczeniu , TUTAJ (rusofobów proszę o założenie słuchawek i podłączenie się do jakiegoś dobrego „dolby surround”, to im minie). Pieśń ta obiega do dziś cały świat i wiele objaśnia wszystkim tym, którzy mają słuch muzyczny oraz wrażliwość na poetykę.
„Majdan” – to słowo głębokie jak studnia z żurawiem. Może oznaczać, na przykład:
1. Gospodarskie obejście, okolone zabudowaniami, przez które idzie się „na pole”, „do drogi”;
2. Miejską „studnię”, podwórkowe „klepisko” pośrodku kamienic;
3. Rynek-bazar, centralny plac małomiasteczkowy, lokalny;
4. Miejsce narad-wieców w kozackiej siczy (obozowisku);
5. Główny plac w koszarach, miejsce apeli, odpraw, niekiedy zastrzeżone (konieczność obchodzenia wokół)[1];
Inaczej: „majdan” to taka przestrzeń, którą trzeba nieuchronnie przebyć wyruszając „od siebie” ku sprawom „publicznym-roboczym”. Jest to miejsce oswojone, pozostające pod wspólną „kontrolą”, ale już nie „domowe”. W tłumaczeniu tego wiersza na język rosyjski Junna Moryc używa sformułowania nieobecnego w oryginale: „родное торжище людское” (ojczysty tygiel człowieczy), gdzie gra na dwóch znaczeniach słowa „torżyszcze”: jarmark, ale i uświęconość, tabu. Samo użycie końcówki „iszcze” – w obszarze rusińskim oznacza „moc i wielkość tego co małe i swojskie”, powtarza się zawsze, kiedy w tym co „nasze” chcemy podkreślić to co „na zawsze wspólne” i zarazem „boże”.
Wiersz pana Witalija opisuje wyobrażoną sytuację niecodzienną i dramatyczną, kiedy „majdan” nagle przeobraził się z miejsca przyjaznego (choć przechodniego) – w miejsce tumultu, zajadłego sporu, swoistego pożaru, walk, niebezpiecznych starć i pułapek, osobliwe „pole minowe”: przejście przez taki „majdan” staje się poważnym, ryzykownym wyzwaniem – a przejść trzeba przecież, bo to miejsce przechodnie, między „swoim” a „publicznym”.
Wzywa poeta jakąś opiekuńczą siłę, może bohatyra[2], aby go bezpiecznie przeprowadziła, niczym Mojżesz przez Morze Czerwone (szerzej: przez zawieruchy do Ziemi Obiecanej): to jest jedyna droga od Domu ku Światu, jakże mi przejść, kiedy tu wszelkie zło świszcze nad głowami…? „Majdan” dostał się siłom tyleż niepojętym, ile wrażym, gotowym wbić trujące ostrze w trzewia nasze doczesne i duchowe… Pomóż, pomóż…!
W moim nieprofesjonalnym tłumaczeniu (z ukraińskiego) wiersz ten brzmiałby może następująco:
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Tam gdzie w gryczanej pszczoły milkną głuszy
· Gdzie dobra cisza mi wypełnia uszy
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Bo tu się wszyscy wadzą, drą, wojują
· Ni siebie nawet ani mnie nie czują
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Gdziem wszystkie swoje pieśni sam wyśpiewał
· Niech tam dokonam życia – skoro trzeba
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Gdzie płacze ta, com był z nią lata całe
· A oto idąc obok – nie poznałem
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Tu wspomnień gorzkich i dumnych niemało
· Bywałem wielkim – i podłym bywałem
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Tylko przez majdan ty przeprowadź mnie
· Tam gdzie podpite na topolach chmury
· Pośród majdanu syn mój śpiewa chóry
· Przez majdan, proszę, przemknij ze mną tam
· Przeprowadź… - a tu wielki groźny tłum
· Syna mi wciągnął, wlokąc bóg wie gdzie
· Ledwo widoczny jego trup we mgle…
· Zaś za majdanem – nie ma nic i tak…
Dla porządku podaję niżej wersję oryginalną i tłumaczenie na rosyjski.
|
Виталий Коротич - po ukraińsku – oryginał - |
Юннa Мориц - tłumaczenie na rosyjski - |
Kto zaś by chciał posłuchać różnych wykonań (w każdym wykonaniu wydobyto na wierzch nieco inne akcenty) – to proszę bardzo:
Babkiny wnuki https://www.youtube.com/watch?v=6UyJvQaNkYM
Galina Biesiedina https://www.youtube.com/watch?v=4iFV54M9Hws#t=162
Siergiej i Ttatiana Nikitiny https://www.youtube.com/watch?v=IM_V3juzb0k
Jewgienij Diatłow https://www.youtube.com/watch?v=EtnNut8ZA54
Jegor Korowjow https://www.youtube.com/watch?v=mkF5u8HfT_4
Młody głos https://www.youtube.com/watch?v=wizS3kBBbqo
Wiaczesław Marczuk https://www.youtube.com/watch?v=NDDdkU_HbQ8
Denis Bierieżnoj https://www.youtube.com/watch?v=jIPJM48p4MY
Nikołaj Noskow https://www.youtube.com/watch?v=eWcXDwEyRmg
Zespół Ataman https://www.youtube.com/watch?v=HWJhwEKSvcc
Partizan FM https://www.youtube.com/watch?v=8nUtslSjaUU
Naprawdę warto. Podarujcie sobie tę chwilę muzycznej zadumy wierszowanej…!
* * *
Sednem wiersza pana Witalija – jest ułuda, jaką się karmimy, urządzając na majdanach – miejscach wcześniej dobrych i płodnych – rozmaite rozpierduchy. Choć z majdanem – ojczystym tyglem człowieczym – wiąże się wszystko, co nas kształtuje od dzieciństwa po grób – potrafimy cały ten dorobek obrzygać i obsrać, wznosząc zresztą górnolotne śpiewy, po czym – w pijanym leżąc widzie oszołomskim patrzymy, jak wleczone są przez zakurzony plac trupy naszych ideałów – a do tego odkrywamy, że w międzyczasie za majdanem – boć to tylko miejsce przechodnie – i tak już niczego nie ma, wszystkie nasze ofiary poszły na marne, a przy okazji nasza tożsamość „znijaczyła się”, stała się żadna i durna, upodlona i spaskudzona.
[1] Są też inne znaczenia tego słowa, mniej tu przydatne, ale oddające sposób kształtowania tego pojęcia: miejsce wydzielone, np. w gastronomii, w urzędzie (u „cełowatielnika”), dla specjalnych gości i specjalnych zajęć, albo: podręczna skrzynka z „bele czem”, np. z przyborami rybackimi, a w domostwie – „kapciora” z rzeczami, które może się jeszcze przydadzą (bardaszka-bałaganik-pierdzielnik);
[2] Bohatyr – słowo przyjęte w kulturze słowiańskiej od ludów środkowo-azjatyckich, oznaczające osobnika o cechach nadludzkich, ale wykorzystującego swoje przewagi dla dobra maluczkich, poskromiciela zła i zagrożeń, opiekuna słabych, ojcowskiego ale i sprawiedliwego (nie mylić z helleńskim „herosem”);


Komentarze
Pokaż komentarze (8)