84 obserwujących
2349 notek
1233k odsłony
2098 odsłon

Upadło kolejne mapeciątko

Wykop Skomentuj75

Ten żywioł, który kiedyś nazywano prosto, Proletariatem, a dziś nie ma nawet dobrej nazwy – wczoraj ostatecznie utracił swojego obrońcę (już nawet nie da się powiedzieć – przewodnika). 

Robert Biedroń, który wyrastał z pozycji walki o emancypację wszystkiego co różnorodne, a z konieczności kleił się np. do znanej emancypantki Marii Szyszkowskiej – wczoraj ostatecznie zerwał z lewicowością. Czyli z proletariatem, wykluczonymi, żyjącymi w getcie bez-kapitałowości. Z ludźmi, masami, którzy nie mając nic – są pozbawiani nawet prawa dysponowania tym co mają od Natury i Opatrzności bydlęta: zdolność do wykonywania pracy. Ich potencjałem dysponuje Kapitał i Władza, dysponuje wedle kaprysu i spodziewanej korzyści.

Nie chcę się już znęcać nad estradowo-marketingową formułą kampanii politycznej: skoro lubi wsłuchiwać się we własne pienia, niech pieje. Ale odrzuca mnie jego „socjalizm łaskawy”, oparty na tym samym „zwodzie”, jaki stosują wszyscy politycy dojutrkowi: nikt nam tyle nie da, ile obieca Robert.

Obiecano oto wczoraj proletariatowi, że dostanie chleba. Ale nie obiecano wykluczonym, że zostaną dopuszczeni do współdecydowania o sobie. A to jest przecież istotą porządnego programu lewicowego. Widać, że odrobił lekcję swojej słupskiej kadencji: gawiedź trzeba obłaskawiać, intrygować - i na jej tle pachnieć, natomiast broń boże nie wolno jej dopuścić do głosu! Nawet w chwili zakładania partii lewicowej!

Zresztą, o lewicowości nie mogło być mowy. Napisałem gdzieś wczoraj: ktokolwiek brał poważnie polityczną ofertę Palikota, faceta bez poglądów ideowych, skupionego na GRACTWIE-RWACTWIE – ten nie będzie rzecznikiem mas, co najwyżej da im łeb świński, gumowego naganiacza i pół litra na utopienie porażki.

Robert nie brał poważnie projektu palikotowego. Robert po prostu dał się użyć jako element kolorowej menażerii, w której im ktoś bardziej oryginalny swoją odmiennością, tym więcej skupiał uwagi. To się przekładało na głosy w kampanii wyborczej, ale wietrzało jak niedokorkowana butelka z żoładkową gorzką. Nie ukorzeniało się, bo i na czym?

Palikot nigdy nie miał programu społecznego, tym bardziej obywatelskiego. Był odszczepieńcem od partii poważnej (niegdyś), choć przeciwnej mi programowo. Opierał swoją karierę na tym co na Zachodzie nazywa się „show”, a u nas nosi znamiona picu, ściemy. Robert dołożył do tego element scenicznej kukizonady i roztacza wokół siebie feromon „makaronizmu”. Jest w tym uczciwszy i bardziej autentyczny od innych zawiedzionych „nadziei” lewicy ostatnich lat – ale to nie zmienia oczywistej bezpłodności społecznej jego zabiegów.

Poszedł wczoraj zresztą po kilku bandach, wziął kilka takich zakrętów, po których może być już tylko euro-parlamentarną starletką. Do jesieni wygaśnie, cały koncept jest wyłącznie majowy.

A że obiecałem zerwać z hejtem (choć go nawet nie uprawiałem) – to zawieszę tu głos. Niech tę nowinkę na rynku debiutów komentują sondażowi spece od list przebojów…


Wykop Skomentuj75
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka