Blog
Matuzalem-in-spe
Jan Herman
Jan Herman filozofia życia codziennego
81 obserwujących 2288 notek 1205179 odsłon
Jan Herman, 10 lutego 2019 r.

Ustrój Rzeczpospolitej. Między Kreatorem a Biorcą

156 6 1 A A A

Kiedyś bawiłem się w kategoryzowanie postaw ludzkich, z naciskiem na ich (tych postaw) wymiar ekonomiczny. I wyszło mi, że jest jakaś różnorodność między dwiema postawami skrajnymi: Kreatora i Biorcy. Obie kategorie szacowałem na mniej-więcej 5%, a pośrodku, o ile dobrze pamiętam, umieszczałem Obywatela, który jest archetypem Spółdzielcy, czyli tworzy by się samorządzić, ale też samorządzi się by tworzyć swobodnie.

To było ze 20 lat temu, nieco więcej: jednym z poważniejszych adresatów moich ówczesnych przemyśleń był ten i ów profesor SGH, gdzie celowałem w obronę pracy „Ekonomia Planu: wybrane atrybuty gospodarki typu rosyjskiego”. Przeczulonych Czytelników uprzedzam: było to przede wszystkim porównanie tego co kulturowo rosyjskie z tym, co kulturowo jest anglosaskie. Zero polityki i ideologii.

Z obrony zrezygnowałem, sądząc pysznie i dumnie oraz buńczucznie, że profesura nie dorosła do moich konceptów.

Ostatnio znów wracam do tamtych pomysłów, a to przy okazji moich starań zdecydowanie politycznych: otóż jestem pod wpływem „pozytywnej szajby” spółdzielczej, a żeby od razu „ustawić narrację”, podam, iż nie uważam, iżby współczesne polskie „samorządy” były naznaczone samorządnością (np. za takie uchodzi nie wiem czemu administracja lokalna z „przylepionymi” kiściami geszefciarskimi, kontrolowana via RIO przez Rząd), nie uważam też, że współczesne polskie spółdzielnie mają wiele wspólnego ze spółdzielczością (są po prostu – nawet te socjalne – biznesami solowymi lub grupowymi korzystającymi z wygód spółdzielczej podmiotowości formalno-prawnej).

Posuwam się w swoich ocenach do tego, że uważam naszą Konstytucję za akt pogardy dla samorządności i spółdzielczości – co wobec pierwszego akapitu powyżej oznacza pogardę dla Obywateli.

* * *

Kimże jest „liryczny podmiot” socjalizmu, czyli Wolny Wytwórca? W doktrynie mamy pojęcie Zrzeszenie Zrzeszeń Wolnych Wytwórców. Inaczej – bez złośliwości – Kraj Rad, którym poprzez swoje reprezentacje-przedstawicielstwa zarządzają Masy Obywatelskie.

Zawsze w takich przypadkach pokazywana jest – nie bez złośliwości – figura Polaka-Szaraka, który nie jest na pewno Kreatorem, a prawie na pewno jest Biorcą. To ma oznaczać, że Polaka-Szaraka nie stać na samorządność, przedsiębiorczość, a jeśli już dochodzi do głosu – to w owczym pędzie, protestując, stając okoniem, upierając się. Generalnie jako NIE.

I najczęściej te figurę przywołują ci, którzy przez lata całe do roku 1989 wyzuwali nas z obywatelskości, albo ci, którzy w odpowiedzi na owo wyzuwanie – zaprowadzali w Polsce osobliwą demokrację domniemaną, a’rebours.

Ja zaś twierdzę – z dużą dozą przekorności – że dużo więcej demokratyzmu będzie w rozsypanych społecznościach funkcjonujących w myśl „wolnej amerykanki”, popełniających lokalnie dotkliwe błędy i zdominowanych przez równie lokalnych kacyków biznesowych, kościelnych, sitwiarskich – niż w demokracji zarządzanej równie arbitralnie jak ręcznie przez sprawdzonych, wypróbowanych macherów rozprowadzających od zawsze lokalne i centralne sprawy, z wielkim lekceważeniem Obywateli, ale tez prawie zawsze – w tajemnicy przed Obywatelami.

Dlatego – tu jestem zawsze oskarżany o burzycielski anarchizm i podskakiewiczostwo – wolę postawić na absolutnie oddolny, lepperowski wręcz „anarchizm”, którego animatorami będą autentyczni liderzy miejscowi, każdy różny od pozostałych, byle tylko zamknąć możliwość kontynuowania złej, anty-obywatelskiej roboty „uznanych i zasłużonych autorytetów”. Tak się dalej pracować nie da.

* * *

Zmiana w obszarze tzw. „paradygmatów politycznych” jest nieuchronna, zarówno ze względu na to, że dokonują się rozstrzygnięcia pokoleniowe (wymierają mastodonty), że masa osób wykluczonych realnie i zagrożonych wykluczeniami przekracza próg krytyczny, że formuła partyjności opartej na biznesie i mediach oraz służbach wyczerpuje swoje możliwości sprawcze.

Zmian takich dokonują albo „rozwydrzone masy”, albo „milczący elektorat negatywny”, albo „reformatorzy”. Oczywiście, ten trzeci wariant wydaje się kuszący – o ile jest jakiś prawdziwy, skuteczny mechanizm zablokowania dostępu do grona „reformatorów” przez kompromitujące się wciąż od nowa „uznane i zasłużone autorytety”.

Jeśli takiej gwarancji nie ma, a wręcz „zakodowane ustrojowo” są sytuacje odwrotne – to pozostaje nam postawić na „ulicę” albo na „nie uczestniczących” – z wszystkimi „anarchizującymi” skutkami. Łatwo jest odsuwać Obywateli od współ-decydowania o sobie – a potem im zarzucać błędy, zapiekłość, tłumność, porywczość, niedoświadczenie.

Twierdzę, że kiedy wreszcie Obywatele przestaną być jedynie „rejestrowi”, a staną się nimi rzeczywiście – nastąpi wiele kosztownych społecznie błędów, a „indeks niesprawiedliwości” chwilowo wzrośnie. Ale suma kosztów takich błędów – będzie niewątpliwie mniejsza niż trwanie w tym, co nam serwowała i co zakleszczyła nam na długo – Transformacja.

Opublikowano: 10.02.2019 06:38. Ostatnia aktualizacja: 10.02.2019 06:39.
Autor: Jan Herman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @niekompetencja Jak już będę ważny - to te ustawy przepchnę jako pierwsze JH
  • @Wolniak Po pierwsze - rozróżniam, co w tekście chyba widać. Po drugie - bez...
  • @Jerzy Zakrzewski Dziękuję za ten głos, Panie Jerzy, zwłaszcza że w wielu sprawach się...

Tematy w dziale Polityka