84 obserwujących
2349 notek
1235k odsłon
212 odsłon

Glosa do tekstu, który jeszcze się nie ukazał

Wykop Skomentuj5
Sam nie mogę pojąć, skąd we mnie tyle rozterek i obaw przed opublikowaniem tekstu, który wydaje się dla mnie oczywisty, ale mam wrażenie, że „tak w ogóle” oczywisty nie jest. Chciałbym być właściwie zrozumiany poprzez ten przygotowywany tekst, co będzie trudne pośród „publiczności” tarmoszonej uprzedzeniami i skłonnej do „przemocy symbolicznej”. Ale chcę ten tekst puścić, bo… kiedyś się ziściły moje fatalne przewidywania co do ZSRR, żyjemy w rzeczywistości, którą wtedy przewidziałem (uwaga: a nie mówiłem…?):
… swego czasu, w pewnej poważnej wypowiedzi o charakterze naukowym, najpierw „udowodniłem”, na materiale propagującym osiągnięcia ZSRR, że owo ZSRR nie było krajem przemysłowym, tylko przed-rolniczym (proporcje zatrudnienia, oraz tzw. dominująca treść pracy, potęga struktur podstawowych), z enklawami przemysłu i z błędną formułą usług. Założeniem tamtej pracy była prawdziwość procesu rozwojowego, od pozyskania biernego (zbieractwo, myślistwo, wyręby), poprzez pozyskanie intensywne (wyrywanie Ziemi jej zasobów i potencjału: kopaliny, tamy wodne), potem poprzez rolnictwo (gospodarka w sferze upraw i hodowli oraz ich proste przetwórstwo), przemysł (gospodarowanie ukrytymi właściwościami dóbr, np. silnik jako przetwornik energii), usługi (sieci-struktury-systemy-procesy w służbie człowieka). Po czym – zgodnie z konceptem – potoczyła się historia. Szczegóły w innym czasie, w innym miejscu, książka nie została opublikowana. Tym razem jest podobnie: widzę dziesiątki „dowodów”, które niby dowodzą jednego, a w rzeczywistości świadczą o czymś całkiem innym…
Tamtej „racji” nie zdyskontowałem, choć przez ostatnich 30 lat wszystko „idzie po mojemu”, wedle moich obaw-przewidywań. Miałem – okazuje się – dobre narzędzia opisu procesu globalnego. Tym razem chcę, by doceniono moją przenikliwość (he-he, chwalipięta i pyszałek…). Każdy inny płodziłby w takiej sytuacji prorocze książki…, choćby mylne, jak Fukuyama…
Coraz częściej spotykam się (w blogo-sferze i w „debacie”) z opinią, której zupełnie nie pojmuję, taką oto, że jestem pisowskim trollem, spamerem. Opinia ta uzupełnia gamę epitetów, takich jak „komuch”, „lewak”, „filozof-wykształciuch”. To może dowodzić tego, że jestem „uniwersalny”, ale też tego, że „mamusiu, nikt mnie nie rozumie”.
W każdym razie staram się, aby moje poglądy jakoś uzasadniać, traktuję Czytelnika poważnie. Za to mniej poważnie traktuję polityków, którzy wiedzą wszystko o wszystkim i to zawsze lepiej niż inni politycy i fachowcy różnych dziedzin – choć już ich zachowania i decyzje traktuję jak najbardziej poważnie, można powiedzieć: śmiertelnie poważnie, bo dotyczą mnie i kawał świata.
Mój tekst, którym się tak „odgrażam”, a który jeszcze dopiekam i przyprawiam dla smaku – jest pozornie o Polsce. I ma roboczy tytuł „Polska jest do odstrzału” (mały fragmencik na próbę zamieściłem, https://www.salon24.pl/u/matuzalem/955728,polska-jest-do-odstrzalu-ciag-dalszy-nastapi ).
W rzeczywistości jest on o tym, jak Europa Środkowa jest postrzegana (optyka) i traktowana (praktyka polityczna) przez świat, ze szczególnym uwzględnieniem:
1. Europy (zachodniej), która przeżywa kryzys tożsamości, rozpaczliwie próbuje mieścić się w demokracji helleńsko-podobnej, ale zmaga się bezsilnie z własnym dziełem politycznym pod nazwą Unia Europejska – EUROPA TRAKTUJE POLSKE W STYLI „SKRZYDEŁKO CZY NÓŻKA”;
2. Rosji, która już wreszcie zdaje się pojmować swoją drugorzędną rolę w procesach dziejowych i próbuje odnaleźć się w globalnej układance w roli pomocnika Chin jako założycielka interesującego projektu BRIC(S). ROSJA TRAKTUJE POLSKĘ JAK ODWIECZNE SWOJE UTRAPIENIE, NIEREFORMOWALNE;
3. Orientu, który wobec Europy Środkowej wystawił swoje trzy twarze: mongolsko-tatarską, turecko-osmańską, izraelsko-arabską i zakaukaską, każda inna i każda nie byle jaka, godna uwagi większej niż Polska poświęca. ORIENT TRAKTUJE POLSKE JAKO NIEPEWNY PUNKT NA MAPIE GLOBU;
4. Ameryki, znanej w Polsce prawie wyłącznie jako USA, która pod względem militarnym przerasta cały świat o głowę, pod względem gospodarczym jest najbardziej bezwzględnym łupieżcą w historii – a i tak bankrutuje. AMERYKA TRAKTUJE POLSKĘ JAK PRZYCZÓŁKOWĄ PROWINCJĘ;
Siły te są zaangażowane, każda na swój sposób – w wojnę amerykańsko-chińską, toczącą się jawnie, otwarcie od kilkunastu lat, przybierającą na sile, zmierzającą ku kulminacji, może nie jedynej. Polem tej wojny jest Cyber-Przestrzeń oraz Bliski-Kosmos, a ofiarami są – jak na razie – rozmaite elementy mezo-infrastruktury (black-out-y) i wielkie zbiorowości ludzkie (pozbawiane, poprzez wykluczenia, pełni człowieczeństwa).
Strona amerykańska chroni swojego odwiecznego „sposobu na życie” (zabór, łupiestwo, kolonizacja, drenaż, wojny surowcowe i handlowe oraz finansowe), instalując swoje garnizony i wywiadownie gdzie się da, ostatnio w Kosmosie.
Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka