84 obserwujących
2366 notek
1250k odsłon
187 odsłon

Na czym polega kapitalizm

Wykop Skomentuj7

Porywam się na pogląd, ze KAPITALIZM – to ustrój gospodarczy obudowany kokonem politycznym, zanurzonym w sosie ideowego liberalizmu, psycho-mentalnego umiłowania „do mojego celu za wszelką cenę” oraz kulturowo-cywilizacyjnego umiłowania WOLNOŚCI, cokolwiek ona oznacza (a oznacza najczęściej Mojo-wolność kosztem Waszo-wolności). 

Dla odróżnienia: na przykład taka MONARCHIA to ustrój polityczny (a nie gospodarczy), oparty na nadaniach majątkowych i przydziałach strumieni dochodowych wedle tytularnej (szlacheckiej) pozycji „ugranej” przez „gentilhomme”, inaczej „le noble”. Kapitalizm powstał jako odpowiedź majętnych przedsiębiorców systemowo-ustrojowo eksploatowanych i zarazem poniżanych przez Monarchię. W kapitalizmie nacisk (ciężar gatunkowy) ustrojowy przeniesiono z Urodzenia na elementy majątkowe (własność) oraz na obrotność Obywatela (uprawnienia dochodowe).

Żyzną glebą społeczno-kulturową dla Kapitalizmu okazał się Komercjalizm, którego prapoczątki (przyczółki pośród konserwatywnego morza) zapoczątkowała Symonia, po naszemu zwana Świętkupstwem. Prapoczątki tego bezbożnego procederu były „niewinne”: zaczęto wyceniać relikwie (co przyniosło ich cudowne rozmnożenie), następnie zaczęto oszacowywać odpusty (bilety do raju), sakramenty, msze, aż w końcu wszystko, co miało jakikolwiek związek ze „świętością” (pojmowaną jako „magiczność”) – nabrało niemal „rynkowej” ceny. Przegięcie ostateczne nastąpiło, kiedy zaczęto handlować święceniami duchowieństwa, tytułami i funkcjami kapłańskimi, z biskupimi, kardynalskimi i papieskimi włącznie.

Ten klerykalny niedostatek religijny zastopowano (przynajmniej pozorami), przywrócono ścieżkę duchowną jako wyjątek w „systemie szlacheckim” w kwestii awansów społecznych – ale mleko się już rozlało. Zbyt dużo drobiazgów wdrukowało się w powszechną świadomość jako „kosztujące”, zbyt zatruto dusze chrześcijan i wszystkich pozostających pod feudalnym wpływem Kościoła.

Słowo KAPITAŁ zaczęło oznaczać TYTUŁ DO DOCHODU i zostało oderwane od wszelkich wyobrażeń etycznych, od tzw. zasad współżycia społecznego. Może dlatego etyk-moralista Adam Smith został „ojcem” ekonomii, że zauważył, iż nie ma takiej podłości i takiego bezeceństwa, które byłoby wystarczająco odrażające dla kogoś, kto chce zarobić.

DYGRESJA

Adam Smith pożenił dwa sposoby myślenia prawdziwie ekonomicznego, takiego bez etycznego filozofowania: bezpośrednio obcował-debatował z François Quesnay’em, który „masowe żywioły” ekonomiczne uporządkował w hierarchię i przypisał im wzajemne relacje społeczno-ekonomiczne oraz „przydał” im samonapędzającej cyrkulacji, ale też zastał Smith w ówczesnej (encyklopedycznej) Francji echo poglądów Pierra Boisquilbert’a (prekursora modeli przepływów międzygałęziowych), który widział całość gospodarki jako wielo-naczynie połączone, gdzie jakikolwiek ruch lokalny wywołuje reakcje w każdym innym zakątku gospodarczym (patrz: teoria chaosu). W tym sensie Smith był co najwyżej szwagrem ekonomii, który wykorzystał dorobek Francuzów aby dopiec – tak po szkocku – Anglikom uruchamiającym właśnie masowe rugi ziemskie (enclosure, ew. inclosure) i przeobrażającym manufaktury w fabryki (merkantylne wytwórnie masówki) na pohybel rzemiosłu i całej kulturze solidności. Smith to wszystko ujął w jednym z załączników do „The Theory of Moral Sentiments”, w tomiku pod tytułem brzmiącym po polsku „Bogactwo narodów”. Książka ta jest jednym wielkim oskarżeniem ze strony szkockiego etyka przeciw bogaceniu się bez opamiętania, a zawarte w niej akapity „czysto” ekonomiczne ujęte są w fikuśne zawołania natury wiecowej, takie jak „invisible hand of market”, która to niewidzialna ręka w oczach Smitha-moralisty – już wtedy kradła. Ekonomistę – króla wyobrażeń liberałów – uczynił ze Smitha bankowiec i prekursor ekonometrii (inżynierii ekonomicznej) D. Ricardo, a także – znający przecież dorobek Quesnay’a – K. Marks, który też poszedł nurtem etycznym, rozbudowując go do „teorii klas i wyzysku”, ale z Quesnay’a pozostały mu już tylko tzw. równania reprodukcji.

KONIEC DYGRESJI

Liberałowie, czyli łże-piewcy idei Rynku, Wolności, Konkurencji oraz Demokracji, uczynili z tych prymarnych pojęć pasztet niejadalny, postawili swoje liczne teorie na miękkim gruncie Swobodnej Przedsiębiorczości Indywidualnej, czyli na utopii, bo świadomie, bezczelnie, cynicznie nie zauważali tego, co „wołami” podkreślał A. Smith: każdy człowiek ma niemal wrodzoną (zgoła nie-zwierzecą) skłonność do „zaklepywania-fiksowania-monopolizowania” wszystkiego, nad czym ma jakąkolwiek, choćby śladową kontrolę, uprawnienia. Monopole w skali „nano-mikro” aż do skali „mega-giga” oparte są na tej samej pożądliwości: za wszelką cenę zgarnę pod siebie, nawet jeśli tego nie potrzebuję, byle konkurent nie przejął nad tym kontroli.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo