3 obserwujących
29 notek
51k odsłon
  1301   0

Starcie Chin z Rosją

Oba mocarstwa są na kursie kolizyjnym, który prowadzi do konfliktu nawet z użyciem broni nuklearnej. Sprawą sporną, która doprowadzi do starcia staną się surowce, w które bogata jest Syberia. Dla Rosji są one kluczowe w kwestii zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Starcie Chin z Rosją


Analogii pomiędzy Niemcami z okresu między pierwszą a drugą wojną światową a współczesną Rosją jest wiele. Pierwszym podobieństwem jest przegranie konfliktu systemowego, pierwszej wojny światowej w przypadku Niemiec i zimnej wojny w przypadku Rosji, które w konsekwencji doprowadziły do głębokiego kryzysu ekonomicznego tych państw. Drugim podobieństwem jest poczucie upokorzenia i niesprawiedliwości odczuwanego przez społeczeństwa obu tych państw, które w rezultacie doprowadziły do przejęcia władzy przez „silne” osobowości, tzn. osobowości autorytarne, Hitlera w Niemczech i Putina w Rosji. Trzecim podobieństwem jest prowadzenie polityki rewizjonistycznej, która w rezultacie doprowadziła do wybuchu poważnego konfliktu lokalnego. W przypadku hitlerowskich Niemiec, konflikt ten przerodził się w kolejny konflikt systemowy, tzn. drugą wojnę światową. W przypadku Putinowskiej Rosji, wojna z Ukrainą może rozlać się na inne rejony Eurazji, a nawet resztę świata i wiele na to zaczyna wskazywać.


Następny konflikt systemowy


Politolog George Friedman twierdzi, że jeszcze nie było stulecia, w którym nie doszłoby do konfliktu systemowego. Okres pierwszych dwóch dekad po zakończeniu zimnej wojny, w którym to USA były jedynym supermocarstwem, jest już za nami. Za sprawą m.in. wzrostu potęgi Chin oraz bardzo agresywnej polityki Rosji doszło do wyłonienia się ładu wielobiegunowego. Mimo tych zmian, USA ciągle pozostają dominującym graczem na arenie międzynarodowej. Chociaż Chiny, które urosły także do miana supermocarstwa i głównego konkurenta USA, starają się zmienić układ sił w polityce międzynarodowej. Powoduje to narastanie napięcia między obu mocarstwami co przyczynia się do wzrostu ryzyka wybuchu wojny w wyniku niewłaściwego zarządzania kryzysem, tzn. kroków podjętych przez zwaśnione strony, aby ten kryzys zażegnać.

W kwestii tej warto zwrócić uwagę na raport zatytułowany „War with China: Thinking Through the Unthinkable”. Został on opublikowany w 2016 r. przez ośrodek analityczny RAND Corporation i dotyczący potencjalnego konfliktu USA z Chinami. Autorzy uważają, że wraz z upływem czasu przewaga militarna Stanów Zjednoczonych będzie maleć. Jeszcze w połowie zeszłej dekady USA mogły liczyć na osiągnięcie przewagi militarnej w takim konflikcie. Mimo to, okupiłyby to dość znaczącymi stratami własnymi. Jednak już w okolicach 2025 roku Amerykanie nie mogą być pewni, że ewentualny konflikt potoczy się po ich myśli i zakończy się ich zdecydowanym zwycięstwem. Niemożliwości osiągnięcia zdecydowanej przewagi militarno-operacyjnej sugerować może długi i destrukcyjny konflikt z ciężkimi stratami po obu stronach.


Przyszły teatr działań wojny systemowej


Można zatem założyć, że Stany Zjednoczone, przekonane, że dojdzie do konfliktu z Państwem Środka o prymat w polityce światowej mogły doprowadzić do stworzenia sytuacji, w której Rosja została popchnięta do ataku na Ukrainę. Powodem tego typu „prowokacji” mogła być próba przeniesienia głównego teatru działań przyszłego konfliktu światowego z obszaru Indo-Pacyfiku na teren Rosji i Eurazji w celu ograniczenia zniszczeń własnej infrastruktury.

Wskazywać na to może kilka faktów. Po pierwsze, USA stosuje strategię bazująca na próbie wciągnięcia i związania Rosji w konflikcie na Ukrainie i sprowokowaniu jej do dalszych agresywnych działań. Strategia ta oparta jest na podsycaniu wiekowych lęków kierujących polityką zagraniczną imperium rosyjskiego. Takowe groźby i plany ataków ze strony Rosji, m.in. na Mołdawię czy Kazachstan, już pojawiają się w przestrzeni medialnej. Po drugie, USA i kraje Zachodu stosują sankcje ekonomiczne, uderzających w różne gałęzie ekonomii, których celem jest ekonomiczne osłabienie Rosji lub sprawienie takiego wrażenia, ale nie jej wyeliminowanie. Po trzecie, także dozbrajanie Ukrainy ma na celu utrzymanie jej w walce z przeważającym przeciwnikiem, ale także pogłębienie postrzegania imperium rosyjskiego jako słabego państwa. Po czwarte, łączy się to ze wzmożoną kampanią dyplomatyczną i medialną w krajach ogólnie pojętego Zachodu mającą na celu, jakże słuszne, przedstawienie Rosji jako kraju agresywnego, który stanowi zagrożenie nie tylko jego najbliższej zagranicy, ale dla całego świata. Sekretarz obrony USA Lloyd Austin stwierdził w kwietniu tego roku podczas wizyty w Kijowie, że rządzący USA chcą „zobaczyć Rosję osłabioną do tego stopnia”, by nie mogła napadać na graniczące z nią państwa. Rosja wg Austina „już straciła znaczną część swojej zdolności bojowej” i calem USA jest doprowadzenie do tego, by Rosjanie „nie byli w stanie bardzo szybko odbudować tych zdolności”. Z kolei Michael O’Hanlon, ekspert od amerykańskiej polityki zagranicznej i szef pionu analitycznego amerykańskiego think-tanku Brookings Institution, stwierdził podczas rozmowy z Joanną Kędzierską, opublikowanej przez portal Wirtualna Polska w maju 2022 r., że „rosyjskie zachowanie jest bardziej niebezpieczne niż chińskie”. Ten teoretyczny zwrot w polityce zagranicznej USA może być tak naprawdę tylko próbą wciągnięcia Chin w konflikt zastępczy. Stwierdził on także, że „ta wojna prowadzi do destabilizacji w sercu naszego najważniejszego sojuszu, a także zagraża jego peryferiom i ma potencjał, by rozszerzyć się na sam sojusz”.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale