Zeszłotygodniowy mecz Odry Rzeszów z Górnikiem Szczecin wydał spodziewane, jednakowoż jak zawsze nieco onieśmielające owoce. Mury okolicznych bloków obsypało kwiecie opinii społecznych, odnoszących się zarówno do drużyn grających (lokalnego Górnika i przyjezdnej Odry) jak też jednej niegrającej, noszącej niebieskie koszulki, która zawsze może liczyć na pamięć kibiców. „Ospa Rzeszów” – krzyczą napisy; „Zawodzie 100% Górnik”, itd.
Nadpisane zostały jednak nie tylko ohydne bloczyska, zasmarowane już do tego stopnia, że archeologowie w czasach naszych prawnucząt będą mogli w oparciu o badanie kolejnych warstw bazgrotów odtwarzać epoki z życia poszczególnych dzielni. Dłonie Pełne Kolorów dotknęły także nowoczesnego i odremontowanego budownictwa, rodząc intrygująco eklektyczne zestawienia, jak na przykład „Villa Spokojna Wydma” (dopisek:) „Śmierć podkarpackiej mendzie”.
Jeśli więc lśnienie świeżo ułożonego marmuru nie jest w stanie powstrzymać wandala – nic nie jest w stanie tego zrobić. A jeśli nie da się chuligana powstrzymać, trzeba go wziąć po męsku, na klatę, jak włosy na plecach lub krzywe zęby, i – afirmując – zneutralizować.
Zamiast zabawy w megakotka i myszkę, polegającej a to na zamalowywaniu napisów, a to na ich odtwarzaniu w formach coraz wulgarniejszych i brzydszych (frustracja i pośpiech), proponuję kompromis, oparty o jawność i demokrację. Niech wspólnoty mieszkaniowe poinformują o fakcie odnawiania elewacji i zaproszą miłośników lokalnych drużyn do współuczestnictwa. „Chcecie zbesztać nielubianą drużynę? Zgoda! Pomożemy wam w tym (mówi wspólnota), zróbcie to jednak na naszych warunkach, a my gwarantujemy nienaruszalność napisów i dbanie o ich właściwy stan techniczny”.
Jak wiele da się wynegocjować i uzyskać tą metodą – nie wiem. W niektórych przypadkach można by zapewne zastąpić bury napis „j***ć górnik” błyskotliwym spostrzeżeniem ujętym w metaforę, np. dizajnerską figurką – a jakże – górnika stojącą w cieniu osiedlowej akacji (sprawa jest ewidentna: górnik – to Górnik, ale jednocześnie górnik, czyli ktoś „z dołu”; z dołu tabeli, i ogólnie słabiak. Do tego, będąc z dołu, nazywa się górnik – czyli jest paradoksalny).
Kiedy indziej, być może, twórcy daliby się przekonać do przyjęcia europejskich standardów debaty publicznej. Napis pozostałby wówczas chamski i krzywy, ale mówiłby, na przykład, iż „Odra Rzeszów godzi w fundamentalne wartości Zachodu i postępuje niezgodnie z procesem legislacyjnym”.
Niekiedy zaś należałoby się cieszyć, gdyby wandale zgodzili się choćby używać koloru sprayu pasującego do zasłon w parterowych mieszkaniach. Zatem niech będzie, że „C**j w d**e p*********j Odrze”.
Ale w ecru, zamiast burego.
uściski,
megakot



Komentarze
Pokaż komentarze (6)