Tomasz Gontarz w notce "Prostackie <Szkło Kontaktowe>" daje wyraz swojemu zohydzeniu programem w TVN24. To zohydzenie jeszcze bardziej widoczne jest w komentarzach do notki. Widać tu jak na dłoni pewną staropolską prawdę: polskiej prawicy brakuje luzu.
Czarny: A po co nasi chłopcy mieliby sie tak gibać?
Bolec: Po co... po co... Po to, żeby nie wyglądać jak żelbetonowy kloc. Polski gangster nie ma luzu. Rusza sie jak wóz z węglem. A przydałoby sie trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście... Nie jest tak... Czarnuchu???
Polska prawica wygląda jak żelbetonowy kloc. I oczywiście, niech nikt mi nie mówi, że generalizuje. To jest oczywista oczywistość. Generalizuje jak cholera, tak jak generalizuje tutaj w Salonie, polska prawica spod znaku "GP", nazywając wszystko co się rusza wokoło lewactwem i komuchami.
Jaki jest model polskiego prawicowca, który tak tragicznie rozpanoszył się w internecie? Otóż jest to człowiek zwalisty i przyciężkawy, z małą możliwością ruchów, któremu nadęcie patriotyczne nie pozwala na żadne długodystansowe wycieczki. Prawicowiec ma więc mały zasięg, za to rusza się bardzo gwałtownie, miotając się w różne strony, wciąż będąc napuszony swoim patriotyzmem i antykomunizmem.
Patriotyzm prawicowca jest szczególny. Wyraża się w nieustannym staniu na baczność wobec wszystkiego - nawet wobec tego, co głupotą swą nakazuje turlanie się ze śmiechu po ziemi. Prawicowiec stać będzie więc na baczność, gdy prezydent nadawać będzie psu nowe imię, czy gdy poseł z należytą powagą obserwował będzie, jak lokomotywa przecina wstęgę szkarłatną.
Prawicowiec swój patriotyzm rozumie bardzo prosto. Wie kogo należy lubić, a kogo nie cierpieć. Lubi, kocha i pieści czule USA, na które powołuje się przy każdej mniej lub ważnej okazji. I choćby porównanie było najgłupsze na świecie, to prawicowiec tak czy siak uważa je za dobre i uzasadnione. Nienawidzi on natomiast kilku rzeczy: Unii Europejskiej, Niemiec przy tym szczególnie oraz Rosji. Nie śmieje się pancernych i psa, nie bawi się oglądając Klossa - woli ponarzekać, pocierpieć za miliony i posiać gromy z wysokiego nieba. Prawicowiec widzi swoją misję dziejową. Toteż tępi przyjaciół Niemiec i Rosji, a wszystko co robi UE mierzi go i obrusza.
Polski prawicowiec lubi się obruszać. Robi to nader często i przy każdej, mniej lub bardziej istotnej okazji. Gdy wytknie mu się napuszenie, naraz napusza się jeszcze bardziej a wytykającym sam wytyka zdradę. Stąd też tak częste płomienne notki, płomienne tyrtejskie komentarze, nawołujące do wojny z najeźdźcą. Obruszenie to wynika z poważnego jak cholera, podejścia do rzeczywistości, które prawicowcowi zabrania śmiania się z tych, których wcześniej polubił.
A kiedy prawicowiec polubił braci Kaczyńskich, to natychmiast zapalił się czerwone światełko - tu śmiać się nie wolno. Więc prawicowców żarty z władzy nie śmieszą: one są podłe, prostackie i mają poziom szamba. Bo władza na obśmiewanie nie zasługuje; prawicowcy często naśladują swoich idoli, toteż gdy władza ostatecznie jest wyprana z poczucia humoru, taki też jest prawicowiec.
Dla prawicowców każda głupota prawicowej władzy, jest wynikiem ataku na prawicową władzę. Władza bowiem z natury rzeczy nie jest śmieszna - wymaga stania na baczność i ślepego poparcia. Żarty z władzy mają być na poziomie, a poziom ten ustala w swojej głowie prawicowiec, niestety na takim zawsze poziomie, że dowolne żarty z władzy muszą być zabronione. Zatem śmieszny nie jest poseł Suski, śmieszny nie jest Orzechowski.
W takiej sytuacji: Irasiad jest podłością, a Filipinki nędznym prostackim wyśmiewaniem się. I niech mi nikt nie mówi, że to ludzka przypadłość, a nie światopoglądowa, bo jako żywo widać, że lewica podejście do siebie ma luźne i żartobliwe i śmiać się z siebie potrafi, a prawica jest zimna i twarda i takiej umiejętności nie posiada. Jak to bowiem jest, że program "Szkło Kontaktowe" rządom lewicowym nie przeszkadzał, a prawicy mierzi jak jasna cholera?
Polska prawica luzu nie ma, ot co!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)