Zaiste, ciężkie jest życie prawdziwego Polaka. Nie dość, że zewsząd otaczają go Żydzi, na walkę z którymi nie starcza już sił ani czasu ("do krwi ostatniej kropli z żył bronić będziemy ducha aż się rozpadnie w proch i pył żydowska zawierucha" - copyright by rolnicy-pielgrzymi na Jasnej Górze), to jeszcze na ich oczach, kolejny Żyd (Kalkstein) wprowadza do i tak już nadsputej tkanki społecznej, Brazylijczyka.
Ale zanim powiemy o Kaczyńskim-Kalksteinie oraz jego pomyśle rozszerzania piątej kolumny o kolejną nację, to tytułem wstępu zastanówmy się nad ciężkim losem prawdziwego Polaka. Ledwie wykrył kolejnych Żydów (ostatnio Anna Mucha i Kuba Wojewódzki), oraz zupdate'ował ich na stronie polonica.net, a już kolejne przed nim wyzwanie postawił Wojciech Cejrowski, który zrzekł się polskiego obywatelstwa. No i teraz taki prawdziwy Polak ma dylemat: jak powszechnie wiadomo Polska nie jest już Polską bo ją były wchłonęły Niemcy przy pomocy Unii Europejskiej zmuszając nasze władze do akceptacji, w urodziny Judasza, traktatu Lesbijskiego. Wobec powyższego, skoro nie żyjemy już w Polsce, ino w Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego, to rezygnacja z obywatelstwa tego cesarstwa zaborczego wydaje się jedynym słusznym dla prawdziwego Polaka wyjściem. I tu pojawia się problem nie lada: jak prawdziwy Polak ma zrzec się polskiego obywatelstwa? I czy w związku z tym, przyjęcie nowego obywatelstwa, na przykład ekwadorskiego, sprawi że stanie się on prawdziwym Ekwadorczykiem? Dyć to nie do pomyślenia! To godzi w samą istotę prawdziwego polactwa, które co prawda polskość rozumie jako wspólnotę tradycji i etyki, ale biologia z jej atawizmami trzyma go w tym uciemiężonym kraju bezwględną ręką natury.
Ale to jest jeszcze pikuś. Co się bowiem stanie z tym krajem, z tym narodem, gdy opuszczą go wszyscy prawdziwi Polacy? Kto zostanie? Sami Żydzi i pederaści. Czy zatem bardziej odpowiedzialnym nie byłoby jednak pozostać na tej obleganej zewsząd reducie polskości?
Jak by tego było mało, Kaczyński-Kalkstein wstrzykuje nam kolejną dawkę antypolskiego jadu przy pomocy nowego obywatela Rogera Guerreiro. Tego nie wytrzymał kolejny prawdziwy Polak, Czesław Kłosek, więc w akcie protestu przeciwko brukaniu polskiej tkanki narodowej zwrócił Kalksteinowi order co go był dostał kilka tygodni wcześniej. Jak widać, są jeszcze w mediach polskojęzycznych prawdziwi Polacy, bo trąbili oni o tym akcie narodowej odwagi przez kilka ostatnich dni, rozwodząc się nad tym czy Kalkstein miał moralne prawo asymilować jakiegoś Brazylijczyka.
Ale to nie koniec niespodzianek, bo właśnie się dowiadujemy, że pan Czesław Kłosek ponoć wygadał się posłowi Kurskiemu, iż jest członkiem Platformy Obywatelskiej, co by tłumaczyło udział w tym narodowym przedsięwzięciu jego oraz dziesiątek dziennikarzy, którzy wszak również są sympatykami partii rządzącej i przeciwnikami Kaczyńskiego-Kalksteina. To także tłumaczy nam fakt, że prawdziwi Polacy z mediów i partii rządzącej, a i sam pan Kłosek, specjalnie nie oponowali gdy kilka lat temu Kwaśniewski-Stolzmann, wpuszczał w krwioobieg polskiej nacji gorący asfalt o nazwie Olisadebe. Oznacza to tylko tyle, że poukrywani w wielu partiach i redakcjach patrioci, dysponują różną wrażliwością narodową.
No więc, skoro prawdziwi Polacy zdarzają się nawet w Platformie Obywatelskiej, TVN i Gazecie Wyborczej, to może jednak pozostać w tym kraju?



Komentarze
Pokaż komentarze (21)