W dziewiętnastą rocznicę "narodzin polskiej demokracji", jak twierdzą uznający się nie bez powodu za jej akuszerów generałowie Kiszczak i Jaruzelski, pani minister Julia Pitera opublikowała raport w obronie tejże demokracji, z którego jednoznacznie i bezspornie wynika, że kaczystowski reżim wydał przez dwa lata dwadzieścia tysięcy publicznej kasy na kotlety, kalmary, winko i spinki do mankietów.
Ale zanim napiszę o tych jakże istotnych kwestiach, za których "raportowanie" minister Pitera z tej samej kasy pobiera od nas zapłatę, pozwolę sobie na pewną seksistowską konstatację natury ogólnej. Otóż uważam, że kobiety, poza rozlicznymi przewagami, jakie posiadają nad nami mężczyznami, mają niestety pewną uciążliwą dla bliźnich wadę. Tą przywarą jest małostkowość, która w połączeniu z wszechobecną w polityce zawziętością, wrednością i hipokryzją urasta do rangi oręża w politycznych łapach. Dla nas zaś przeistacza się ona, z wdzięcznego tematu kpin, w zjawisko na pograniczu dobrego smaku. Zjawisko, którego obserwacji dżentelmen się wstydzi i wystrzega, tak jak unika się widoku idącej ulicą kobiety na własne życzenie upodlonej, w ciemnym zaułku, w pijackim amoku wykorzystanej, wulgarnie rozchełstanej - obnażonej psychicznie, przez co bezbronnej. To mniej więcej ten rodzaj wrażenia estetycznego, które towarzyszy ostentacyjnemu wykorzystaniu przyrodzonej słabości białogłów do celów niecnych i głupich, za ich własnym pozwoleniem.
Pani Julia Pitera po raz kolejny dała przykład na moją seksistowską teorię, prezentując po sześciu miesiącach wytężonej pracy sześciostronicowy raport o stanie kart kredytowych ministrów PiS-u. Okazało się, że ministrowie ci na tak zwane wydatki reprezentacyjne wydali dwadzieścia tysięcy, z czego niemal wszystko (bo 95%) już dawno zwrócili. Abstrahując od faktu, że zadłużenie kaczystów względem państwa na dziś wynosi nie 20 tysięcy a pięć procent tej sumy czyli tysiąc, co w przeliczeniu na jednego ministra daje pewnie kilka złotych, trzeba ze smutkiem stwierdzić, że pani Pitera zapewne nieświadomie jest symbolem reformy dyskursu politycznego jaka się na naszych oczach dokonuje. Sygnał do owej reformy dała - przypomnę - kilkanaście miesięcy temu jej partyjna koleżanka Hanna Gronkiewicz Waltz, która zapewne sądząc, że przedstawicieli korony brytyjskiej należy podejmować kaszanką i chlebem ze smalcem, zawiadomiła prokuraturę z powodu zbyt wysokich jej zdaniem wydatków na bankiety w ratuszu za czasów jej poprzednika Lecha Kaczyńskiego.
Oczywiście złośliwi mogą powiedzieć, że kreowanie tego typu afer wynika z faktu, że jak do tej pory wszystkie postępowania wszczęte w celu rozliczenia kaczystowskich zbrodni zostały umorzone z powodu braku jakichkolwiek znamion przestępstw, zaś bohaterscy donosiciele tłumaczą się ze swojego bohaterstwa przed sądami dyscyplinarnymi, jednakże czy dżentelmen w ogóle może tak sobie dworować z upodlonej niewiasty? Dżentelmen, jak była o tym mowa powyżej, nie może. No ale mendzie z samej definicji do dżentelmeństwa jest daleko, więc pozwólcie, że zaprezentuję swój ogląd sprawy:
Otóż Julia Pitera zaprzęgnięta najpierw do wycinania artykułów prasowych o CBA, teraz do mierzenia średnicy kalmarów zamawianych na PiSowskie bankiety, robi w ten sposób, świadomie bądź nie, brudną robotę swojemu szefowi. To nic, że się ośmiesza - liczy się wytworzenie zamieszania i ciśnięcie kolejnych kotletów w stronę Kaczorów, w przeświadczeniu, że któryś się przyklei, o co zadbają już "niezależne media" .
Rodzi się więc pytanie z gatunku tych nihilistycznych: czy "o-take" Polskę walczyliśmy i taką wygraliśmy symbolicznie 4 czerwca 1989 roku? Czy tym tysiącom bohaterów antykomunistycznej opozycji przyszłoby 19 lat temu do głowy, że wkrótce odwołujący się do spuścizny po nich urzędnicy najwyższych szczebli, zamiast kontynuować żmudny proces wydobywania tego kraju z totalitaryzmu i czynienia życia jego obywateli znośniejszym, będą się okładać po twarzach kotletami? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam wyborcom zarówno samej pani Julii Pitery, jak i cwaniaków, którzy stręczą jej małostkowością.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)