menda menda
73
BLOG

O formie i o treści

menda menda Polityka Obserwuj notkę 6
Możemy rozbić porcelanową filiżankę pozbawiając ją kształtu jaki nadała jej ludzka ręka w procesie formowania. Nie wpłyniemy jednak na masę porcelanową, która w wyniku roztrzaskania zmienia jedynie swoją harmonijną formę obłości i krągłości w tysiące małych drobinek. Spadnięcie filiżanki nie wpłynie zatem w żadnym razie na treść. Naruszy tylko formę.
 
Od takiego, w wielkim uproszczeniu, założenia wychodził Arystoteles wprowadzając do myślenia filozoficznego wywód o napięciu między formą a treścią. Ale, jak powszechnie wiadomo, mimo że całą historię filozofii powszechnej określa się mianem zaledwie dopisków do Platona i Arystotelesa, obaj już dawno nie żyją. Żyje natomiast Adam Michnik, co samo przez się stanowi wystarczającą podstawę dla przedefiniowania podstawowych - jak się wydawało - pojęć. I żyje także Czesław Kiszczak, i Włodzimierz Cimoszewicz, i Donald Tusk.
 
Gdyby trzymać się ściśle Arystotelesa, to najbardziej konserwatywną, tradycjonalistyczną gazetą w Polsce jest Gazeta Wyborcza. Tworzona przez środowisko od kilku pokoleń ukąszone heglowskim, a tak naprawdę stalinowskim żądłem. Ozjasz Szechter (ojciec Michnika), przed wojną aktywny działacz agenturalnej względem ZSRR Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, w ramach której brał udział w sabotażach NKWD przeciwko Polsce, na początku lat 50-tych  w nagrodę objął kierownictwo w stalinowskim "Głosie Pracy". Jego bezpośrednim zwierzchnikiem był Bolesław Gebert, ojciec aktualnego podopiecznego Adama Michnika w Najbardziej Konserwatywnej Gazecie w Polsce - Dawida Warszawskiego. O bracie Michnika wspomnieć wystarczy, że to też tradycyjny komunista - zabójca sądowy odpowiedzialny za zamordowanie kilkudziesięciu polskich patriotów, z niejasnych przyczyn zapomniany przez "niezawisłe sądy" i jeszcze bardziej "niezawiślejsze prokuratury" III RP.
 
No ale wróćmy do formy i treści. Gdyby trzymać się arystotelesowskiego podziału oraz powszechnej definicji konserwatyzmu jako nurtu opartego na czerpaniu z tradycji i poprzednich wzorców cywilizacyjnych wypracowanych przez pokolenia, salon III RP, to najbardziej konserwatywna, wręcz ortodoksyjna struktura w tej części świata. Staliniści wyhodowali staliniątka, staliniątka stworzyły swoje odpowiedniki Głosów Pracy, swoje czerwone harcerstwa, podjęły pałeczkę w sztafecie socjalistycznej drużyny, za patronów objęły sobie innych stalinistów, zwąc ich ludźmi honoru, a za punkt honoru obrali sobie nie dopuścić do jakiejkolwiek dekompletacji komunistycznej treści (lustracja, dekomunizacja). A wszystko to po rozpadzie, roztrzaskaniu oprzyrządowania do instalacji komunizmu, zwanego Polską Rzeczpospolitą Ludową.  (Pamiętacie kazus rozbitej filiżanki?: treść pozostaje, jeno forma ulega unicestwieniu)
 
Ale czy to ma w ogóle sens? Czy trzymanie się odwiecznego podziału na formę i treść da się jakoś przełożyć na polską rzeczywistość polityczną? Wszak nie ma bardziej liberalnych mediów w Polsce jak media salonowe, nie ma bardziej ochoczych dzierżycieli pochodni oświecenia niż następcy dawnych stalinistów. Wszelkie nowinki cywilizacyjne instalowane są nad Wisłą właśnie przez to środowisko, wszelka "konserwa" jest przez to środowisko zwalczana z zaciekłością równą polowaniu na "zaplute karły reakcji". A jednak - co jest paradoksem niebywałym - to za salonem stoi tradycja, którą salon kontynuuje.
 
Czyżbyśmy więc, w tym nieustannym szlochu i rozpaczy na temat autorytetów, których u nas tak niewiele, nie zauważyli, że nie dość, iż mamy wspaniały autorytet w osobie Adama Michnika, ale że polska ziemia nosi następcę Arystotelesa, który inaczej rozłoży akcenty między formą a treścią? Bardzo to być może. Tym bardziej, że za polityka jest u nas powszechnie uważany niejaki Donald Tusk, o którym na razie można powiedzieć tylko tyle, że oddaje mocz (z drugiego strumienia) do plastikowego pojemnika i że hemoglobinę ma w normie. No, chyba żeby założyć że polityka (ergo treść) wypełnia się moczem, zamiast ideami i działaniami. Wtedy, to tak - pan Donald będzie politykiem pełną gębą.
 
W każdym razie niczego w tym kraju nie można być pewnym. A już na pewno nie można być pewnym, że wkrótce ktoś nie odwróci nam w głowach arystotelejskich zasad. Znaczy, jest jedna rzecz, której mimo wszystko możemy być pewni: o tym co jest formą a co treścią, decyduje salon.
menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka