menda menda
189
BLOG

Kastracja, lustracja, womitacja

menda menda Polityka Obserwuj notkę 22

Pan premier Donald postanowił - ekhem - uciąć spekulacje powstające w narodzie, jakoby poza żuciem gumy, graniem w piłkę i badaniami lekarskimi, nic nie robił, albowiem ogłosił, że będzie kastrował pedofilów.

Jąłem więc nasłuchiwać naszych największych tub medialnych, które jeszcze rok, dwa lata temu na każdy przejaw ostrzejszego karania przestępców zgłoszony przez Zbigniewa Ziobrę czy Jarosława Kaczyńskiego podnosili klangor sakramencki w obronie praw człowieka. A to cele były za ciasne, a to Unia nie pozwalała, a to prawa człowieka były zagrożone. Słowem, każdy pomysł Kaczorów na zwiększenie represywnej i prewencyjnej funkcji prawa karnego komentowano doniośle jako postępującą faszyzację kraju. Aż łza się w oku kręci na wspomnienie o tyradach autorytetów moralnych i prawniczych takich jak na przykład prof. Zoll ("Prawa człowieka, ustrój demokratyczny moim zdaniem były zagrożone."; "Po co więc zaostrzać kary, skoro nie mamy gdzie trzymać więźniów? To działanie pod publiczkę." - GW, 9.04.2007 r.)

No więc, nasłuchuję, naiwny, głosów oburzenia ze strony mediów podpartych autorytetami po tym jak premier Donald ogłosił że wykastruje pedofilów, a tym czasem "solidarne stanowisko siurpryzuje środowisko", bo nie dość że obrońców praw człowieka ni widu, ni słuchu, to dosłownie kilka godzin po objawieniu nam nowego pomysłu Donalda Tuska Najbardziej Konserwatywna (bo od kilku pokoleń niosąca pochodnię socjalistycznej rewolucji) Gazeta w Polsce, ta sama, która jeszcze rok temu cytowała święcie oburzonego na upychanie więzień profesora Zolla, publikuje na czołówce, grubą czcionką sondaż: "70 procent Polaków chce kastracji pedofilów".

To salonowe"solidarne stanowisko"  siurpryzuje tym bardziej, że gdy kilka miesięcy temu któryś z Kaczorów, przebąknął cosik o tym, że chciałby abyśmy w Polsce rozważyli wprowadzenie kary śmierci, takich badań socjologicznych nikt nie zrobił, a zamiast tego Kaczorowi dostało się po łbie, że faszysta i we wogóle. A przecież nie od dziś wiadomo, że odsetek zwolenników kary śmierci jest u nas co najmniej równy odsetkowi zwolenników kastracji, o którym z radością zawiadamia Gazeta Wyborcza.

A zatem, mamy tutaj kilka warstw hipokryzji polskich elit: podczas gdy Kaczory chciały ograniczyć ilość kar w zawiasach i doprowadzić do tego aby były one realnie wykonywane, podniósł się rejwach z powodu zbyt niskiego metrażu w polskich więzieniach. Ale w sytuacji gdy rząd już prawomyślny wpada na pomysł znacznie bardziej represyjny względem przestępców niż ciasna cela, mianowicie na pomysł fizycznego (chemicznego) ich okaleczenia, salon jest cały wniebowzięty, i udziela natychmiastowego (tak błyskawicznego, że aż podejrzanego) poparcia w postaci prezentacji sondażu. I tym sposobem przechodzimy do kolejnej, trzeciej już warstwy hipokryzji, albowiem takie wyniki sondażu, jakimi podpiera kotrowersyjny pomysł Tuska, Gazeta Wyborcza, mogłyby śmiało wesprzeć Kaczorów, gdy ci rozważali nawet nie wprowadzenie, co rozpoczęcie dyskusji na temat kary śmierci. Wówczas jednak nikt w ten sondażowy sposób pomysłu kaczystów podeprzeć nie chciał. Innymi słowy, głos ludu w przypadku kastracji jest legitymacją do jej wprowadzenia, ale ten sam głos w przypadku kary śmierci - nie jest ("Ludowe poczucie krzywdy?! Nie wiem, czy zdaje pan sobie sprawę, że używa pan języka nazistowskiego, języka filozofii prawnej Niemiec z lat 30" - A. Zoll, GW).

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na drobny epizodzik, który przemknął raczej bez echa, a może mieć związek z takimi retoryczno-etycznymi wygibasami Najbardziej Konserwatywnej Gazety w Polsce. Mianowicie niezawodny erudyta, poseł Chlebowski kilka dni przed ogłoszeniem kastracji pedofilów, zapowiedział, iż czeka nas zmiana ustawy lustracyjnej tak, by autorytety i "legendy podziemia" nie miały problemów ze swoim teczkowym dossier, jak to się dzieje aktualnie w przypadku TW "Bolka" oraz tak, jak to ma się wkrótce wydarzyć w przypadku innych agentów, jak choćby "Filozof", na którego ponoć odnaleziono nowe dokumenty, że o zmarłych autorytetach nie wspomnę... Po tym jak Platfusy wycofały się ze swych pomysłów lustracyjnych pozostawiając koślawą ustawę, którą obiecywali naprawić poprzez otwarcie archiwów, teraz zapowiadają kolejny krok wstecz w postaci całkowitego ubezskutecznienia lustracji.

Jednocześnie, jak powszechnie wiadomo, nie ma takiej rzeczy, która bardziej leżałaby na sercu polskiemu salonowi, którego ekspozyturą jest Gazeta Wyborcza, niż lustracja. Te dwa pojęcia: kastracja i lustracja, oczywiście mogą nie mieć ze sobą żadnego związku, ale mogą także mieć, zwłaszcza że salon z byle powodu po raz kolejny nie osiągałby himalajów hipokryzji chwaląc lub wymownie milcząc nad pomysłami, które jeszcze rok temu zajadle zwalczał. Medialna klaka w zamian za lustracyjny spokój? Czemu nie. Z takimi dealami mamy do czynienia od ośmiu już miesięcy, by wspomnieć choćby słynną ustawę medialną i próby likwidacji abonamentu, jako hołd dziękczynny dla mediów prywatnych w zamian za kampanię promocyjną premieru Tusku. Takie deale więc będą miały miejsce cały czas aż do znudzenia i wyrzygania, albowiem na tym właśnie ma polegać rządzenie tego rządu.

W innym bowiem wypadku, tj. gdyby premieru Tusku zrezygnował z odwdzięczania się środowiskom, które w niego tyle pompowały, już by mu co niektórzy pokazali jaka kastracja jest dobra. A gdyby się im - nie daj Bóg - sprzeciwił np. otwierając archiwa esbeckie, jednym chirurgicznym cięciem pióra obcięli by mu... no mniejsza z tym. W każdym razie pozbawiliby go wszelkich złudzeń...

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka