menda menda
80
BLOG

Autorytety sięgają gwiazd

menda menda Polityka Obserwuj notkę 37
Przypadek prof. Wolszczana, zdekonspirowanego jako agenta bezpieki, pokazuje, iż można sięgać gwiazd będąc jednocześnie unurzanym po uszy w kompoście. Taki stan był w PRL nie tylko stanem normalnym, ale wręcz modelowym i pożądanym, o czym świadczą kariery kolejnych polskich autorytetów.
 
Jedną z taktyk antylustracyjnych jest prezentowanie - na okoliczność ujawnienia agenturalnych uwikłań kolejnych autorytetów - świętego oburzenia. Jak tak można, no jak tak można - przecież to wybitny autorytet, święty człowiek, do rany przyłóż - wołają antylustracyjne środowiska, w szczególności medialne. W ten sposób broniono ks. Czajkowskiego (tyle zrobił dla dialogu polsko - żydowskiego), Lecha Wałęsy ("legenda Solidarności") i dziesiątków innych kapusiów, którzy nagle przybierali przydomki "wybitny" (wybitny historyk, wybitny dyplomata, wybitny dziennikarz, wybitny literat, wybitny prawnik etc.). Podobnie, tj. poprzez jednowymiarowe naświetlenie czyjegoś życiorysu tylko w jego chlubnych fragmentach, broniono innych autorytetów, które, wbrew prawu, unikały lustracji: dla profesora (Profesor to już jego drugie imię) Geremka złożenie oświadczenia lustracyjnego miało być aktem poniżenia, tak samo jak dla Józefy Hennelowej czy bp Pieronka, którzy zostali wzięci pod medialny parasol po tym jak nie poddawszy się lustracji, zostali usunięci z Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa. Ten sposób obrony komunistycznych agentów ma na celu takie napomowanie danej postaci, aby w świadomości tzw. przeciętnego obywatela, niepodobieństwem stało się, by ktoś tak wybitnie wybitny i legendarnie legendarny mógł w ogóle donosić na przyjaciół w zamian za pieniądze czy awanse.
 
Nie inaczej jest z prof. Wolszczanem, który nie dość, że z dnia na dzień objawił się nam w mediach mainstreamowych jako wybitny astronom, to jeszcze - jak ostrzega Gazeta Wyborcza - z tego wszystkiego obraził się na Polskę i postanowił "pożegnać się z ojczyzną", co naturalnie oznacza, że przez lustrację i IPN nasz kraj straci  wspaniałego syna tej ziemi. Na podziw zasługuje to nagłe zainteresowanie Najbardziej Konserwatywnej (bo od kilku pokoleń niosącej socjalistyczną pochodnię) Gazety w Polsce astronomią i polskimi w tej dziedzinie osiągnięciami, zwłaszcza że Gazeta (a także inne media), w sposób tyle plastyczny i symboliczny, co niezamierzony pokazała Polakom, że w totalitaryzmie aby sięgać gwiazd, trzeba się było najpierw zanurzyć w gównie. Świadczy o tym zresztą nie tylko kazus Wolszczana, ale i jedynego polskiego kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego, który był członkiem WRON.
 
I to jest jedyna, zdaje się, pozytywna i dydaktyczna rola, jaką odgrywają polskie zakochane w sobie, wiecznie napuszone, manią wielkości napompowane, elitki, które chciałyby mówić wyłącznie o gwiazdach, zaś ukrywać fakt, że robią to z pozycji szambonurka. Jest to egzemplifikacja tej ponurej prawdy o totalitarnym państwie, z którego owe elitki wyrosły, które limitowało dostęp do gwiazd swoimi niemoralnymi propozycjami i którego patologie zostały przez III RP odziedziczone wraz z wymienionymi autorytetami.
menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka