"Paróweczka pod sąd, czyli z kotem pod płotem", to krótki 7 minutowy film dokumentalny, w reżyserii Andrzeja Tomczaka, emitowany w Magazynie Ekspresu Reporterów w dniu 3 stycznia 2012r..
Okiem widza:
Treść reportażu jest nad wyraz głęboka i długa. Widz otrzymał dobrą, ciekawą i zabawną informacje spędzając niewiele czasu przed telewizorem. Niekiedy film godzinny, a nawet dwugodzinny nie jest tak bardzo wychowawczy i pouczający dla widza jak „Paróweczka pod sąd, czyli z kotem pod płotem”. Reporter w krótkim filmie wydobył mnóstwo środków przekazu społecznego. Wykorzystanie przez reżysera dwu imion psa zasługuje na wyjątkowe uznanie, gdyż wydobywa dwa głębokie przekazy filmu. Pierwszy to wyjątkowy komizm sytuacji, gdyż ET Stevena Spilberga to ufoludek, tymczasem sprawa ta wydaje się w całokształcie jakby nieziemska i z kosmosu zaczerpnięta. Drugi przekaz płynący z drugiego imienia Paróweczka, z racji tuszy psa, czy też dobrego odżywienia, ten komizm jeszcze dodatkowo podkreśla.
Potocznie paróweczka to malutka kiełbaska, w dodatku niezbyt droga, a wręcz z reguły tania, co podkreśla błahość sprawy w konfrontacji z poważną instytucja jaką jest niezawisły sąd. Sąd, który powinien zachować powagę, podobnie jak urzędnicy i pracownicy Straży Miejskiej, którzy są sprawcami zamieszania wokół nie tylko psa, ale i społeczności tworzą swoiste kuriozum.
W 7 minutach filmu autor pokazał co najmniej 3 razy dłuższy film, a dodatkowo pozostawił refleksję i przemyślenia widzowi na co najmniej kilka miesięcy, zważywszy na fakt nadania reportażowi ciągłości, iż toczy się sprawa przed sądem. Co widzowi sugeruje także, że autor filmu planuje, zrealizować drugą część by dać widzowi odpowiedź na to co w nim zasiał, czym go zaciekawił.
Użycie w filmie sceny bajki animowanej szarego psa, kota i płotu powoduje rozbudzenie wyobraźni widza do otrzymywanej informacji. Informacji udokumentowanej rozmową z Strażnikiem Miejskim i pokazanymi dokumentami, co w sposób umiarkowany sprowadza pokazaną bajkę mimo wszystko na ziemię jako rzeczywisty fakt, który zaistniał. Pokazane w reportażu kuriozum odrywa widza od rzeczywistości, a następnie z powrotem na nią sprowadza.
Sprawa Paróweczki mogła zdarzyć się każdemu z nas, a nikomu nie powinna. Z reportażu wynika, że sprawa o niedopilnowanie psa, może się przytrafić każdemu, kto posiada płot, a nie koniecznie psa, bo strażnikom miejskim wystarczy, że pod czyimś płotem położy się pies z kotem, by podejrzewać, że pies tam mieszka.
- Czy jeśli pod czyimś płotem położy się pijak, to znaczy, że on tam mieszka?
- Czy jeśli ktoś nie ma syna, ma tylko córkę, to czy wtedy można go oskarżać o niedopilnowanie syna ? Chyba nie.
- Zatem czemu Straż Miejska oskarża kogoś o niedopilnowanie szarego psa, jeśli ten ktoś szarego nie ma?
- Czy przez rok czasu czasu można się nie zorientować, co koloru psa?
W fimie „Sami swoi” Kargul z Pawlakiem kłócą się przy płocie. W „Paróweczce pod sąd, czyli z kotem pod płotem", też nastąpiła niezła awantura przy płocie, bo Paróweczka mieszk za płotem. Szary pies położył się z drugiej strony płotu. Czyli jeden pies należy do Kargula, a drugi do Pawlaka. Wychodzi na to, że to awantura to jest o płot.
Mnie ta sprawa wydaje się podejrzana. Może ktoś mysli, że Paróweczka jest pofarbowana? Może dlatego tak długo to trwa? Wszak wszyscy Polacy chyba widzieli co robił Kargul z Pawlakiem, gdy potrzebował dzika, a go nie miali. Krótko mówiąc zwykłą świnie ufarbował. Kto tu kogo farbuje na razie nie wiadomo. Sąd sprawę Paróweczki, już od roku wnikliwie bada. Jednak, czy to długo wypada? Wszak lekarz weterynarz twierdził, że paróweczka szara nie jest. Zatem kto tu jest szary? Obywatel? Strażnicy twierdzą, że pies z kotem leżał pod płotem. Powstaje pytanie, czy strażnicy dobrze rozróżniają kolory? Może mają problem. Jednak jeśli źle rozróżniają to do pracy w Straży Miejskiej się nie nadają. Zatem dobrze rozróżniają.
Okiem podatnika.
Czyli krótki apel społeczny. Pomożecie?
Jeśli, ktoś gdzieś widział wałęsającego się szarego psa, na długich nogach, proponuje powiadomić w komentarzach, gdyż Strażnikom Miejskim dowód rzeczowy w sprawie zaginął. Sprawa Paróweczki się nadal toczy. Następna sprawa pod koniec sierpnia 2012r., a poszukiwania psa nie zostały do tej pory wszczęte. Szary pies, bądź szara suka, pod płotem w Toruniu był widziany 6 kwietnia 2011r, Potem ślad po nim zaginął. Właściciel płotu martwi się. Została tylko sprawa w sądzie o psa koloru szarego, którego właściciel płotu nie ma. Właściciel ma tylko Paróweczkę, nie ma innego psa. Zatem piszę odezwę do narodu- pomóżmy znaleść szarego psa! Może jakoś wspólnymi siłami pomożemy! Kiedyś ludzi chętnie pomagali. Wystarczyło powiedzieć pomożecie? Tu nie można czekać, podatki lecą, poza tym Paróweczka się zestarzeje i na starość osiwieje. Wtedy będzie szara . Wtedy szary pies znajdzie się sam. A co z naszymi podatkami?
- Co o tym sądziecie?
- Czy już wiecie na co podatki płacicie?
- Na Parówki i Serdelki.
- Tusk nie naleje z pustej butelki.
- Może ktoś w końcu oczy otworzy jak się w kraju bieda mnoży
- Ludzie głodni, czasami parówek za co kupić nie mają. O krakowskiej nie wspominaj.
- Jednak płacą podatki na głupie wydatki.
- Tusk po sejmie chodzi i podatków szuka.
- Gdzie marnują tam niech puka.
PS.
4 września 2012r był emitowany drugi odcinek reportażu
Odcinek I (z 3 syczeń 2012r) i odcinek II z 4 wrzesień 2012r. znajdują się (nagrane razem) na poniższym filmie na You Tube


Komentarze
Pokaż komentarze (1)