Policjant Andrzej spokojnie siedział sobie w biurze jak zawsze i wykonywał swoja pracę. Na raz zadzwonił służbowy telefon.„ W dniu 28 marca 2003r. godziny nie pamiętam odebrałem w biurze służbowy telefon, a dzwoniła do mnie Beata Czarnecka, która powiedziała do mnie " Panie Andrzeju będzie na mnie skarga". Zapytałem jej się co się stało, na co Beata Czarnecka odpowiedziała mi, że wezwała panią XXXX, która przyszła na wezwanie do Komisariatu i kiedy jej powiedziała o powodzie wezwania i okazała postanowienie o zarządzeniu przeszukania pani XXXX wpadła w histerię . Beata Czarnecka mówiła, że pani XXXX chciała coś kreślić na postanowieniu i ona jej ten dokument wyrwała. XXXX mówiła, że chce mieć adwokata "
Cytat powyżej to fragment zeznań pracownika Inspektoratu Policji Andrzeja Zawadzkiego z dnia 7 kwietnia 2003r. z akt sprawy Sądu Rejonowego w Toruniu syg.akt. II k976/03. Pracownik Inspektoratu, zeznaje prawie na gorąco, za 10 dni od telefonu policjantki Beaty Czarneckiej. Policjantka wiedziała, czym zajmuje się pracownik Inspektoratu Policji. Część osób może tego nie wiedzieć. Zajmuje się między innymi rozpoznawaniem skarg na policjantów, taką też funkcję pełnił Andrzej Zawadzki. Zatem była to skarga na samego siebie. Skarga Beaty na Beatę.
Powstaje pytanie.
Na co liczyła policjantka dzwoniąc do biura rozpoznawania skarg?
Czy to była rozbrajająca szczerość, czy coś więcej?
lubczasopismo.salon24.pl/absurdy/post/438732,rzadzi-krajem-styl-szarpany-a-nie
Cdn


Komentarze
Pokaż komentarze (3)