Ile to już czasu minęło? 12 czy 13 lat? Tak chyba 13. Poznałem małą dziewczynkę. Była oczkiem w głowie swojej chrzestnej. Została więc i moim. Wracają do mnie obrazki. Impresje. Mała Andzia siedząca na moich kolanach w rodzinnym domu. Z kucykiem na głowie. Tak, chwilę trwało zanim udało mi się wkupić w Twoje łaski. A proste to nie było. O nie. Jakby to dziś można ując: nie ma „letko”. I nie było „letko”. Ale miałaś i masz coś w swoim charakterze, co pozwoliło Ci owinąć sobie stryjka wokół małego paluszka. Pamiętasz jeszcze, jak pchałaś się do środka, bo szedłem za rękę z Twoją ukochaną Ciocią? Jasne, że pamiętasz. Przecież to była Twoja Ciocia. Jak ktoś mógł Ci ją zabierać? I Twoje ostentacyjne odwracanie głowy, kiedy moje usta dotykały Jej policzka... Ile to lat mogłaś mieć wtedy? Pewnie 8 może 9? Nieważne. Ważne było wyznaczenie granicy... Pokazanie: „jesteś intruzem. Nie pozwolę Ci tak łatwo podebrać mi kogoś, kogo kocham...” Mała zazdrośnica. Ale przecież wiesz, że nigdy nie miałem Ci tego za złe. Przecież Ty także byłaś Jej oczkiem w głowie. Trzeba było więc znaleźć sobie miejsce w tym układzie. I jakoś sobie poradziliśmy. Wszyscy.
Wracają do mnie też inne obrazki. Jak slajdy. Wycieczka w góry. I męka jedzenia. Gdzieś w albumie jest zdjęcie pokazujące, jak męczysz tę małą kanapkę. I prośby: „Andzia, zjedz jeszcze jedną”. Ale przecież niejadek nie dał się przekonać. Poszłaś spać o jednej, a może nawet nie całej kanapce. Co oczywiście nie przeszkodziło Ci następnego dnia świetnie się bawić na skuterze śnieżnym, czy podziwiać znanych ludzi w muzeum figur woskowych.
Twoja mama śmiała się, że jesteś mała cyganicha. Nie było najmniejszego problemu, by namówić Cię na wyjazd do lub z Ciocią. Początkowo nawet wydzwaniała czy nic Ci nie jest. Potem, kiedy przekonała się, że bawisz się lepiej niż w domu darowała sobie tą troskliwość. Wiedziała, że jesteś bezpieczna i szczęśliwa. Jakże mogło być inaczej, skoro tyle atrakcji czekało na Ciebie i Twojego Brata. Pierwsze kroki na łyżwach, pierwsze zabawy na basenie... a wieczorem frytki z ketchupem. A my widząc jak wiele radości wam sprawiają te wyjazdy, z przyjemnością Was zabieraliśmy w kolejne miejsca.
A potem zaczęła się szkoła. Zawsze Cię podziwiałem za Twoją ambicję. Za to, że chciałaś być najlepsza. I byłaś. Naprawdę rzadko można spotkać młodą osobę, która byłaby tak inteligentna. I która miałaby taką wiedzę, jak Ty. Bo wiesz, można być kujonem i niewiele wiedzieć o świecie. Można być kujonem, ale nie potrafić zrobić użytku ze swojej wiedzy. Wiesz, taka „sztuka dla sztuki”. Ale można, tak jak Ty to potrafisz, powiązać ze sobą różne dziedziny wiedzy w jedną całość. W obraz życia. Taka mozaika pozornie nie związanych ze sobą elementów, które złożone w całość tworzą piękny obrazek. To dar posiadać tę umiejętność.
I o jeszcze jednej rzeczy muszę dziś napisać. O Twoim fenomenalnym wyczuciu co, kiedy i z kim można. Uwielbiam te nasze słowne „przepychanki”. Trzeba być naprawdę mistrzynią ironii, aluzji, szyderstwa połączonych ogromną wiedzą, by móc „wymieniać ciosy” na poziomie i z wdziękiem, z jakim Ty to czynisz. Nawet wbijając szpilę, potrafisz to zrobić tak by nie bolało. I zawsze wiesz, gdzie jest granica, której absolutnie nie można przekroczyć. Jak Ty to robisz dziewczyno? Wiem. Pozostanie to Twoją słodką tajemnicą. Ale wiedz, że nie wyobrażam sobie nikogo innego, z kim można by się poprzerzucać „złośliwościami” i „złotymi myślami” poza Tobą.
Wraca jeszcze wiele obrazów. Twoje „utyskiwania” że jestem nieogolony. Ciekawe, czy ktoś postronny mógłby sobie wyobrazić, że dorosły facet goli się specjalnie dla małej dziewczynki? Jak myślisz? Przypomina mi się także szalona sesja nad Wisłą...Wspomnień czar. A każde wywołuje uśmiech.
A dzisiaj, ta mała dziewczynka wchodzi w dorosłość. „Osiemnastka”, to nie byle co. Można na więcej sobie pozwolić, bo przecież jest się już dorosłym. Ale mam nieodparte wrażenie, że Ty tę dojrzałość masz już od dawna. Zatem skoro ją masz, to niech ten cenzus osiemnastych urodzin nie zniszczy jednocześnie w Tobie tej dziewczynki, którą zawsze byłaś.
Andziu, w dniu Twoich osiemnastych urodzin, życzę Ci przede wszystkim, byś była szczęśliwa. Byś potrafiła, tak pokierować swoim życiem, żeby móc powiedzieć, że niczego nie żałujesz. Byś miała przy sobie zawsze tylko takich ludzi, którzy Cię kochają. By problemy, które na pewno w życiu się pojawią, nie stały się przeszkodami nie do pokonania. Byś zawsze była dumą swoich Rodziców i byś kochała ich przynajmniej tak samo mocno, jak Oni Ciebie. Życzę Ci spełnienia marzeń. Tych wypowiedzianych na głos i tych ukrytych w najgłębszym zakamarku serca.
100 lat!!!
Zatem szampan...



...i piosenka...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)