Na kanwie notkiblogera pavl6, który inicjuje akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o udostępnienie telewizji Trwam częstotliwości na multipleksie DVB-T naszła mnie jedna refleksja. Mianowicie zastanawiam się po co ojcu Rydzykowi nadawanie w DVB-T? Oczywiście, gdyby Trwam znalazła się w pakiecie programów naziemnej cyfrówki, byłoby to ze szkodą dla zabetonowanego mainstreimu, którego symbolem jest TVN i GW. Niewątpliwie podniosłoby to pluralizm w przekazie medialnym i pozwoliło szerszej rzeszy widzów ocenić rzeczywistą rolę i przekaz telewizji, której twarzą jest ociec Rydzyk. Mogłoby się bowiem okazać, że gęba przyprawiona Rydzykowi jest nieprawdziwa, co prowadziłoby do podważenia wiarygodności mediów głównego nurtu.
Natomiast z punktu widzenia biznesowego byłby to strzał w kolano. Skończyłaby się sprzedaż tunerów umożliwiających odbiór Tw Trwam i RM. Odebrałoby to jeden (ale tylko jeden) argument krytykantom (celowo nie krytykom) ojca Rydzyka. Chociaż nie mam wątpliwości, że natychmiast znalazłoby się tysiąc innych powodów, by przywalić nielubianemu duchownemu.
Mimo wszystko na miejscu Rydzyka pchałbym się w DVB-t. Choćby tylko po to, by pokazać, jaką szkodliwą i nieprawdziwą "gębę" dorobił jemu i jego dziełu system.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)