Chyba tylko w naszej pięknej ojczyźnie możliwa jest sytuacja, w której Stadion Narodowy kosztuje 3 razy tyle co podobne obiekty w Niemczech. I tylko u nas, pomimo wydania takiej kasy, na 4 miesiące przed Euro 2012 nie można na nim przeprowadzić żadnej imprezy, gdyż organy odpowiadające za bezpieczeństwo nie wyrażaja na to zgody. Co za matoł był inwestorem na tym obiekcie? Kto wydał taką kasę, by w konsekwencji najpierw mieć chryję ze schodami grożącymi zawaleniem, potem z odsuwanym dachem, który przy ujemnych temperaturach nie może być użyty, by w końcu nie móc na Stadionie Narodowym rozegrać głupiego meczu o podwyższonym ryzyku? Kasa relatywnie 3 razy większa niż w Niemczech powinna gwarantować najwyższą jakość. Przynajmniej teoretycznie. A tu co? Klapa i kompromitacja. Na całego.
I tylko w naszym pięknym kraju za bezpieczeństwo podczas Euro 2012 odpowiadać będzie nie minister spraw wewnętrznych i administracji, ale minister od sportu. Bosko. To może kompetencje ministra kultury przekażmy ministrowi rolnictwa na ten przykład, a kompetencje ministra oświaty scedujmy na minista finansów. Będzie równie sensownie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)