Wczoraj na Uniwersytecie Warszawskim środowisko NZS i narodowcy wtargnęli na wykład Magdaleny Środy. W świat poszły zdjęcia i filmik pokazujący agresywnych, zamaskowanych młodych ludzi, którzy wyzywają słuchaczy wykładu od pedałów i komunistów.
Kto wygrał medialne na tej akcji? Czy NZS, który próbował nagłośnić w ten sposób zablokowanie przez władze uczelni spotkania z liderami narodowców, czy środowiska lewicowe i mainstream mające kolejny dowód na odradzanie się faszyzmu?
Odpowiedź jest prosta, tak prosta jak odpowiedź na pytanie o to co bardziej przemawia do ludzi: tekst czy film.Na filmie widać było agresję i prymitywne, sztampowe hasła, w tekście była zdawkowa informacja o odwołanym przez władze spotkaniu środowisk prawicowych. Efektem protestu będzie więc pogorszenie wizerunku NZSu i generalnie prawicy w społeczeństwie, a co gorsza także brutalizacja życia publicznego i jeszcze większe pogłębienie rowu dzielącego dziś społeczeństwo. Tymczasem to właśnie głębokie podziały społeczne i wzajemna nieufność i zamik kapitału społecznego są dziś największym zagrożeniem dla przyszłości Państwa!
Czyż nie można było inaczej wyrazić tego słusznego przezież protestu? A gdyby tak pod oknami auli uniwersyteckiej, na świeżym powietrzu, przy padającym akurat śniegu, zorganizować owo spotkanie dla któremu wcześniej władze odmówiły miejsca na Uniwersytecie? A gdyby tak echa wykładów zza okna docierały do słuchaczy siedzących w ciepełku i słuchających Magdaleny Środy? A gdyby ktoś na sali wstał i zapytał o to dlaczego w Polsce lewica spotyka się w przytulnej auli a prawica na mrozie? Czyż to nie byłoby najlepsza lekcją dla zebranych i dla władz uczelni?
Myśleć trzeba, a nie tylko dawać upust swoim emocjom szanowni studenci!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)