Wydarzenia na Cyprze na trwale zmieniają wizerunek Unii Europejskiej. Być może ta zmiana będzie początkiem końca Unii. Na pewno będzie końcem takiej Unii jaką znamy dotychczas.
Tydzień już mija od feralnego weekendu gdy UE zażądała od Cypry ograbienia własnych obywateli, a sytuacja nadal nie jest rozstrzygnięta. Niemniej wydarzyło się już wystarczająco dużo nieodwracalnych faktów by zmienić na trwale wizerunek Unii wśród jej obywateli i partnerów zewnętrznych. Podsumujmy pokrótce wydarzenia:
- Żądania UE zamiast pomóc cypryjskiej gospodarce, zabiją ją. To musiało być oczywiste od początku. Wiadomo wszak, że Cypr żyje z obsługi finansowej obywateli innych państw. Warunkiem powodzenia takiego biznesu jest zaufanie. Jest oczywiste, że tydzień temu to zaufanie wyparowało bezpowrotnie. Niezależnie od dalszych rozstrzygnięć mleko się już rozlało i Cypr musi teraz przejść bolesną recesję i zmianę profilu gospodarki. Trudno więc uwierzyć, że UE chodziło o pomoc Cyprowi.
- Żądania UE w istocie służą ratowaniu nie cypryjskiego budżetu ale dochodów właścicieli cypryjskich obligacji. Owe 17mld, euro których poszukują władze Cypru to wszak kwota, którą Cypr ma zapłacić w najbliższym czasie za wykup własnych obligacji. Dlaczego UE chce zabrać pieniądze klientom banków i dać je właścicielom obligacji? To wydaje się proste, klientami cypryjskich banków są Cypryjczycy, Brytyjczycy i Rosjanie, a oni nie rządzą w Unii. Pozostaje jedynie domyślać się kto jest właścicielem cypryjskich obligacji.
- Nikt już nie ukrywa, że żądania UE to w istocie żądania Niemiec. To kolejny etap odsłaniania prawdy o tym jaki jest obecnie podział realnej władzy w UE. Mieszkańcy Unii po raz kolejny widzą, że w praktyce rządzi niemiecka kanclerz, a nie traktatowe instytucje UE reprezentujące wszystkie kraje Unii. Jeśli tak będzie dalej to UE przestanie mieć poparcie swoich obywateli, zniknie wiec główny powód istnienia tej instytucji.
- Działania UE zachwiały zaufaniem obywateli do banków w całej Unii. Dotąd obywatele byli spokojni o swoje pieniądze bo ich bezpieczeństwo gwarantowało państwo. Teraz okazało się, że państwo zamiast zabezpieczać lokaty bankowe może samo z nich podkradać pieniądze. To osłabienie zaufania z pewnością spowoduje odpływ kapitału z Europy, a przynajmniej z jej peryferiów do centrum. Europejska gospodarka znacznie na tym ucierpi. Być może skorzystają na tym Niemcy.
- Pomimo pierwszych niepowodzeń negocjacyjnych władze Cypry nadal z nadzieją patrzą w stronę Rosji. Jeśli Putin zdecyduje się zainwestować w to upadające państwo, to jest szansa, że koszty społeczne kryzysu nie będą zbyt drastyczne. Ceną za to będzie jednak stworzenie drugiego quazi „obwodu Kaliningradzkiego” – zależnego od Rosji organizmu gdzie banki i energetyka będą należały do Rosjan, a w jego portach, być może, będą na stałe cumować rosyjskie okręty.
Wnioski są smutne. Unia wydaje się powoli przekształcać w pole jednoznacznej dominacji niemieckiej gdzie interesy najsilniejszego kraju są preferowane kosztem interesów peryferiów. Unijni decydenci wykazują się coraz większą arogancją w narzucaniu słabszym państwom korzystnych dla centrum decyzji, a ofiarą tych działań jest europejska gospodarka i poczucie wspólnoty pomiędzy narodami UE. Im większa dominacja Berlina w Unii, tym bardziej rosną możliwości oddziaływania Rosji (i innych mocarstw) na wydarzenia wewnątrz Europy.
Wnioski dla Polski nie są wcale jednoznaczne. Możemy grać albo o pozycję najbliższego wasala europejskiego hegemona czyli Niemiec albo zorganizować europejską opozycję przeciwstawiającą się dyktatowi Berlina. Które rozwiązanie jest lepsze to ja nie wiem. Wiem jedynie którą opcję wybrał już dawno polski rząd.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)