Miazio Miazio
774
BLOG

Armia czy przemysł - dylematy przyśpienia w MON

Miazio Miazio Polityka Obserwuj notkę 0

Na początku marca premier Donald Tusk zapowiedział przyśpieszenie procesu modernizacji Wojska Polskiego w związku z kryzysem ukraińskim. Jak na razie zapowiedziano przyśpieszenie trzech ważnych programów zbrojeniowych: zakupu śmigłowców uderzeniowych (program Kruk), bezpilotowców taktycznych i operacyjnych oraz tarczy antyrakietowej. Przyśpieszenie to, choć trzeba by tu raczej mówić o powrocie do terminarza zakupów opracowanego w 2012 roku, z pewnością daje szanse na szybsze wzmocnienie potencjału Wojska Polskiego, może jednak mieć bardzo negatywne skutki dla naszego przemysłu zbrojeniowego.
 

Najmniej problemu jest ze śmigłowcami uderzeniowymi. Polska ma kilka zakładów przygotowanych do produkowania śmigłowców i jest raczej oczywiste, że maszyna którą wybierze MON (wybór dokona się zapewne pomiędzy amerykańskim Apache, francusko-niemieckim Tigerem i włosko-brytyjską Mangustą) będzie produkowana w Polsce. Przyśpieszenie zakupu tych maszyn tylko ucieszy polski przemysł lotniczy.
 

Gorzej jest w przypadku dronów i tarczy antyrakietowej. Zacznijmy od dronów zwanych oficjalnie bezpilotowymi statkami powietrznymi (bsl). W segmencie tym polska zbrojeniówka, konkretnie prywatna firma WB Electronics, odnotowuje w ostatnich latach znaczne sukcesy. W 2007 roku sprzedała armii węgierskiej 6 mini bsl Sofar (zasięg 100 km) powstałych we współpracy z partnerem z Izraela, a od 2010 roku dostarcza polskiej armii aparaty mini bsl FlyEye (zasięg 300 km) będące w pełni dziełem polskich konstruktorów. Obecnie wojsko użytkuje ponad 60 tych aparatów i cieszą się one dobrą opinią. Aktualnie WB Electronics pracuje nad kolejnym projektem: taktycznym bsl Manta (zasięg 1000km) i to tej właśnie konstrukcji zagraża przyśpieszenie zakupów taktycznych dronów zapowiadane przez MON. Manta jest już w fazie latających prototypów i na jesieni ma być oficjalnie zaprezentowana wojsku. Jeśli jednak MON rzeczywiście będzie chciał zawrzeć umowę na drony tej klasy już w tym roku to polski produkt nie ma żadnych szans ze względu na brak czasu na dopracowanie konstrukcji. Jeśli tak się stanie i Manta nie trafi do Wojska Polskiego to i jej szanse na eksport będą minimalne. W ten sposób zostanie zaprzepaszczony dorobek jednej z najbardziej innowacyjnych polskich firm zbrojeniowych.

Podobne skutki może mieć przyśpieszenie w budowie tarczy antyrakietowej. Konkurencja między firmami europejskimi, izraelskimi i amerykańskimi doprowadziła do tego, że obecnie poszczególne konsorcja proponują
Polsce bardzo ciekawe oferty przemysłowe obejmujące nie tylko wytwarzanie części elementów w Polsce (stopień polonizacji systemu nawet powyżej 50%) ale także wspólne opracowanie nowych rakiet, radarów czy zastosowanie polskiego systemu łączności, a także wspólną realizację zleceń dla klientów zagranicznych. Udział polskiego przemysłu w realizacji projektu tarczy oznacza jednak automatycznie spowolnienie dostaw systemu spowodowany koniecznością uruchamiania nowych, polskich linii produkcyjnych, prowadzeniem dodatkowych testów itp, a na to może się nie zgodzić MON śledzący agresywne działania Rosji.
 
W tej sytuacji minister Siemoniak musi wykazać się dużym rozsądkiem ale też pomysłowością w szukaniu wyjścia z tej kwadratury koła. Są tu pewne sprawdzone już rozwiązania: USA i Francja w wypadku wybrania ich rakiet już teraz deklarują wysłanie swoich wyrzutni do Polski od razu po podpisaniu kontraktu. Dzięki temu Polska mogłaby bezpiecznie czekać na rakiety wyprodukowane w ramach kontraktów. Możliwy jest zapewne także zakup w trybie pilnym 2-4 baterii gotowych rakiet z magazynów USA, Szwecji, Francji czy Izraela. Odnośnie dronów można natomiast rozważyć krótkotrwały leasing lub kupno kilku zestawów taktycznych bsl, które zapewnią armii podstawowe możliwości rozpoznania do czasu dopracowania Manty. Można też tymczasowo zamówić większą ilość używanych już przez wojsko bls FlyEye, które wraz z dużymi bezpilotowcami klasy MALE (będą one kupowane niezależnie od innych typów bsl) dadzą wojsku dość dobry system rozpoznawczy.
 
Są więc możliwości pogodzenia, z pozoru sprzecznych interesów armii i przemysłu. Wchodzimy jednak w taki okres, że nie może się to dziać kosztem okresowego choćby obniżenia polskich zdolności obronnych. Oznacza to konieczność zwiększenia finansowania armii i racjonalizacji wydatków. To już jednak jest temat na kolejny artykuł.



 

Miazio
O mnie Miazio

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka