Ledwie kilka dni temu pisałem o tym, że MON odłożyło decyzję o wyborze rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu do końca 2015 roku, a tu wczoraj niespodziewanie podano, że zaproszenie do złożenia finalnych ofert zostaną wysłane tylko do dwóch firm: amerykańskiego Raytheon (rakiety Patriot) i europejskiego Eurosam (rakiety Aster 30). Z dalszej rozgrywki odpadły więc amerykańsko-europejskie systemy MEADS i propozycje izraelskie. MON podało, że kierowało się trzema kryteriami: systemy powinny 1) być operacyjne (czyli powinny być już w pełni opracowane i przetestowane), 2) znajdować się na uzbrojeniu państw NATO i 3) zapewnić udział polskiego przemysłu w produkcji i dalszej modernizacji systemu.
Decyzje MON są zaskakujące i trudne do merytorycznego wyjaśnienia. Po pierwsze uderza chaos proceduralny, a przynajmniej informacyjny. Podane wczoraj kryteria i jednoczesne wykluczenie z udziału w postępowaniu 2 poważnych oferentów już tylko przez zaskakujący tryb podjęcia tych decyzji budzą wątpliwości. Niejasne są też dalsze plany MON: tydzień temu informowano, że wybór dostawcy rakiet został przesunięty na drugą połowę przyszłego roku, a dziś Rzeczpospolita podaje, że nadal planowany jest wybór oferenta w ciagu kilku najbliższych miesięcy. Po drugie logika podjętych decyzji jest całkowicie niezrozumiała. Zastrzeżenia budzą przede wszystkim kryteria operacyjności systemu i obecność ich na uzbrojeniu państw NATO. Pierwsze kryterium skazuje nas na konstrukcje nie najnowocześniejsze już, drugie ogranicza liczbę potencjalnych oferentów, a przez to konkurencję. Dla jasności obrazu dodam, że nasi sojusznicy z NATO nie stawiają sobie podobnych ograniczeń: USA zakupiło kilka lat temy system przeciwlotniczy NASAMS produkcji norweskiej, Turcja przymierza się właśnie do kupna chińskich FD-2000, a Grecja od lat eksploatuje rosyjskie S-300. Co więcej przyjęte warunki MON czytane dosłownie powinny spowodować wykluczenie wszystkich oferentów, a nie tylko MEADS i Izraelczyków. Zarówno bowiem Amerykanie z Raytheon jaki i Francuzi z Eurosam nie oferują nam systemów znajdujących się obecnie na uzbrojeniu jakiegokolwiek państwa, a jedynie ich dalekie modyfikacje które mają dopiero powstać. Oferowane Polsce systemy Patriot mają otrzymać nowy radar, nowe centrum dowodzenia i dodatkowo mają zostać zintegrowane z tańszymi rakietami, prawdopodobnie pochodnymi izraelskich rakiet Stunner. Z kolei w ofercie francuskiej całkiem nowe mają być radary oraz rakiety lepiej spełniające nasz wymóg zwalczania rakiet balistycznych, np słynnych Iskanderów. Tymczasem rakiety w odrzuconej ofercie MEADS, są już sprawdzone w systemie Patriot, a ich docelowe radary w przeciwieństwie do konkurencji są już niemal gotowe. Rodzi sie wiec pytanie jaki jest rzeczywisty powód odrzucenia tej oferty, a pozostawienia w grze Raythonea i Eurosam.
Jak wiec widać największy polski program zbrojeniowy przechodzi obecnei burzliwy okres, a dostępne informacje budzą wątpliwości czy ten ważny proces idzie we właściwym kierunku. Pamiętając, że w postępowaniach tego typu do opinii publicznej docierają zawsze tylko skrawki informacji możemy jedynie apelować do parlamentarzystów by właśnie teraz domagali się od MON pełnej informacji o toczącym się postepowaniu, choćby na zamkniętym posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)