- W przetargu śmigłowcowym kupiono co innego niż planowano. Jeszcze w zeszłym tygodniu były aktualne informacje MON, że kupujemy 48 śmigłowców wielozadaniowych (W), 16 ratownictwa bojowego (SCAR) oraz 6 śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP). Tymczasem kupiono 16 śmigłowców w wersji W, 13 SCAR, 8 ZOP, a do tego 13 śmigłowców całkiem nowych kategorii: 8 dla wojsk specjalnych i 5 ewakuacji medycznej. Rodzi się pytanie dlaczego w trakcie postępowania tak znacznie zmieniono jego zakres. Warto to pytanie zadać naszym decydentom.
- Wybranie oferty francuskiej rodzi pytania o postawę tego kraju względem Rosji. Przypomnijmy, że Francja choć formalnie jest naszym sojusznikiem tylko zawiesiła, a nie anulowała kontrakt na Mistrale, a co gorsza już dziś rosyjskie czołgi wyposażone są we francuskie przyrządy obserwacyjno-celownicze co daje im istotną przewagę nad naszymi czołgami PT-91 Twardy. Czy można mieć zaufanie do takiego sojusznika? Czy w czasie ewentualnego konfliktu z Rosją będziemy mogli liczyć na dostawy części zamiennych z Francji?
- Duże wątpliwości budzi też moment przyznania amerykanom kontraktu na system przeciwrakietowy. Po pierwsze nastąpiło to w kilka dni po przekazaniu ambasadorowi USA noty protestacyjnej dotyczącej wypowiedzi szefa FBI o polskiej współodpowiedzialności za Holokaust. Władze USA w praktyce zignorowały naszą notę dyplomatyczną. Czy w tej sytuacji nie należało choć zademonstrować naszego niezadowolenia poprzez odłożenie w czasie wyboru amerykańskiej oferty? Po drugie już w czerwcu spodziewana jest decyzja Niemiec o wyborze ich przyszłościowego systemu antyrakietowego. Eksperci spodziewają się wyboru niemiecko-amerykańskiego systemu MEADS. Jeśli tak się stanie to na rynku pojawi się system dużo nowocześniejszy niż Patriot i od razu spełniający nasze oczekiwania (Patriot spełni je dopiero w 2022 roku). Logicznym wydawałoby się poczekanie tych dwóch miesięcy i podejmowanie decyzji już z pełną świadomością sytuacji. Po trzecie skoro sam rząd planuje, że negocjacje w sprawie Patriota potrwają jeszcze półtora roku to należy założyć, że na dzisiaj są uzgodnione tylko ogólne ramy tego kontraktu. To daje amerykańskiej administracji nieograniczone niemal pole do forsowania swoich interesów w czasie ustalania warunków kontraktu. Czyż nie byłoby korzystniej kontynuować negocjacje zarówno z Amerykanami jak i Francuzami by wzmocnić swoją pozycję przy stole negocjacyjnym? Czy to wszystko mamy zlekceważyć tylko dlatego żeby prezydent Komorowski mógł w kampanii prezydenckiej pochwalić się kolejnym „sukcesem”?
2298
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (37)