28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  91   0

Wyzwania XXI wieku. Narzędzia i mity sprawnego myślenia. Mit pie

lo-hp W moim setnym wpisie zainicjowałem cykl poświęcony kłopotom z szukaniem prawidłowych odpowiedzi na wyzwania XXI wieku. O tych wyzwaniach mówi się chętnie. Czym one są i jak sobie z nimi radzić, słyszymy znaczne rzadziej. Niestety, najczęściej są to opowieści dziwnej treści, coś mistycznego i bardzo tajemniczego, dostępnego tylko wybranym.

To jest pierwszy mit, za którym współcześni fałszywi kapłani chowają własną bezradność intelektualną. Jest to mit o niedostępnej i wyjątkowej zdolności do rozumienia rzeczywistości. Jest to nieprawda, zaryzykuję twierdzenie, że ta sztuka jest jedną z pierwszych cech odróżniających człowieka od świata przyrody ożywionej.  
Pisałem o tym niedawno, ktoś kiedyś wymyślił inteligencję i sposób jej pomiaru według skali IQ. Jasnym jest, że istnieje taka mierzalna predyspozycja ludzkiego umysłu, ale czy rzeczywiście dobrze nadaje się do oddzielania mniej lub bardziej utalentowanych osób?
Uważam, że nie koniecznie.
Utalentowanych może jakoś klasyfikuje, może i tak, pytanie pozostaje o jakie talenty tu chodzi?

Otóż, rodzaj ludzki zawdzięcza swoją zdolność do przetrwania wspaniałej funkcji swojego rozumu, jaką jest myślenie. Człowiek, to homo sapiens, czyli człowiek myślący, a nie rozumny, ani inteligentny. Chodzi o jakość procesu myślenia, bo tylko ta jakość określa zdolność do rozumienia rzeczywistości, to jest najważniejsza ewolucyjna przydatność tego zadziwiającego talentu. Człowiek jako istota, nigdy nie miał szansy na przetrwanie w świecie natury, wszystkie jego fizyczne cechy czynią go słabszym we wszelkich konkurencjach, o wszelkie dobra przyrody. Jedynym narzędziem i źródłem przewag jest zdolność do zrozumienia rzeczywistości. Zdolność do wykorzystania tego zrozumienia, jest skutkiem jego jakości.

Człowiek i jego społeczeństwo pozbawione tej umiejętności musi zginąć. Co ważniejsze, aby populacja ludzka mogła przetrwać, to właśnie "populacja" powinna tę rzeczywistość dobrze pojmować. Nie może to być tylko cecha elit, ma to być cecha powszechnie dostępna. Mój cykl chcę poświęcić wykazaniu, że tak jest.

Co ważniejsze, utrzymywanie mitu  o wyjątkowym przywileju elit jest już groźne dla całej ludzkiej cywilizacji. Fakt. Jest to najzazdrośniej strzeżony przywilej wszelkich dotychczasowych władz, demokracji i szamanów. Nie zauważam istotnej różnicy pomiędzy staroegipskimi kapłanami, oszukującymi nawet faraonów, indiańskimi czarownikami z amuletami, zaprawiającymi Montezumę, a współczesnym Bronisławem Geremkiem, magiczną fajką rzucającego uroki na Parlament Europejski. To samo zjawisko. Trochę tylko zmieniły się cywilizacyjne realia techniczne. Niby nic. 

Cywilizacja człowieka myślącego przetrwa tylko wtedy, gdy ten ostatni przywilej, jedynie prawdziwego rozumienia rzeczywistości zniknie. On musi być obalony. Będę to robił krok po kroku, aż do momentu, kiedy już będzie jasne i oczywiste, że każdy z nas może wiedzieć wszystko, co jest potrzebne, by rozumieć współczesną rzeczywistość. Każdy z nas musi umieć samodzielnie wybierać najlepsze strategie dla społeczności lokalnych, regionalnych i narodowych.  Ma to być stan, w którym Gazeta Wyborcza nie będzie w stanie wciskać nikomu żadnego kitu i kiedy nie będą mogli nas nabijać w butelkę, żadni lewaccy postmarksistowscy kanciarze. 

Proszę nie zrażać się nieco żartobliwym tonem mojego wstępu, sprawa jest bardzo poważna, ale jeszcze dzisiaj przystąpię do pierwszych poważnych tez i propozycji. Ale do znalezienia tych rozwiązań potrzebna jest nieco bardziej konsekwentna współpraca. Najtrudniejsze przedsięwzięcia okazują się najłatwiejsze na samym końcu, wtedy, gdy zrozumiemy już wszystko i gdy sami uwierzymy, że naprawdę nie jest to takie trudne. Wtedy już bez pudła będziemy wiedzieć, że Schetyna nie jest nam do niczego potrzebny, a Tusk to wcale nie taki macho. W każdym razie sam znam parę osób, które są od niego ładniejsze, sympatyczniejsze, lepiej rozumieją sens zadań premiera.
________________________________________________________________________________________
Do obalenia pierwszego mitu zabierzemy się natychmiast. Zastanawiałem się dość długo jak to zrobić, by to było krótko i konkretnie. Później, jak generalnie urwiemy temu mitowi łeb, to już będzie można oprawić go do końca i pojechać po realnych faktach z bieżącej historii politycznej i gospodarczej  Polski, Europy i całego Świata. Uwaga! Start!

Przez ostatnie 50.000 lat ostoją i orężem wszystkich szamanów świata było zawsze to samo:
- Wiedza. A  dokładniej, choć odrobina przewagi w dostępie do niej, kawałeczek monopolu. Słynny trick egipskich kapłanów, którzy wiedzieli kiedy będzie zaćmienie słońca i już mieli wszystkich na widelcu. Zapewne stąd pochodzi słowo ściema. Przez ostatnie 49.985 lat nie było internetu, teraz jest i to jest najważniejsza różnica, cały ten ich monopol się rozsypał. Wszystko co chcę wiedzieć, wiem natychmiast. Przepis na naleśniki, adres Urzędu Skarbowego w Łowiczu, szczegółowe parametry taktyczno-techniczne opancerzenia aktywnego KTO "Rosomak", dokładna dokumentacja pozwalająca na zbudowanie bomby atomowej oraz jak jest po japońsku kukurydza.  Mogę zaraz dowiedzieć się gdzie teraz jest szczelo i zobaczyć przy pomocy Google Earth,czy jest na podwórku przed domem w Kanadzie, czy gdzie indziej. Klikam i mam. Ten monopol dostępu do wiedzynie istnieje, pozostaje już tylko ściema. Widać w telewizorze, biegają po Sejmie faceci z rozwianym włosem i gadają o gryfach tajności, teczkach i ewentualnie hakach. Zamykają się w swoich miniklasztorkach, odbywają tajne przez poufne posiedzenie komisji do spraw służb specjalnych, przez sześć godzin w karcięta pocinają i póżniej bzdury opowiadają na konferencjach prasowych. Słowo tajne służy juz tylko do wytwarzania histerycznych pozorów dostępu do jakieś wiedzy tajemnej. Ten numer już nie przechodzi. To jest ściema.

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale