Łukasz Warzecha klasyfikuje wyborców Bronisława Komorowskiego tutaj.
Pomiędzy innymi definiuje lemingi:
"[...]Są to osoby łatwe do zmanipulowania, do konstruowania pozornie własnych poglądów potrzebujące gotowych elementów. Dostają je w nadmiarze z wielu mediów i od wielu komentatorów. Na ogół wystarczy zdrapać samą powierzchnię tych klisz, aby odkryć pustkę. Lemingi nie potrafią przedstawić głębszego uzasadnienia swojego stanowiska. Potrafią np. powiedzieć, że głosują na BK, bo jest „bardziej otwarty”, ale nie umieją już nawet zdefiniować pojęcia otwartości ani podać jej przykładów. Potrafią stwierdzić, że JK to „obciach”, ale i tego pojęcia nie umieją zdefiniować, ani podać konkretnych przykładów. Ci spośród nich, którzy mają umysły jeszcze nie do końca zaklajstrowane, otrzymawszy pełną informację o życiorysie, poglądach i wypowiedziach kandydatów, wyrażają zdziwienie i próbują zastanawiać się samodzielnie.[...]"
Definicja jest prosta, przekonująca, pełna szacunku dla definiowanych. ale ja nie o tym. Proszę wykonać taki oto eksperyment myślowy:
- Zmieniamy tytuł notki na "Klasyfikacja wyborców Kaczyńskiego" i...
- zamieniamy inicjały BK na JK, a JK na BK.
Dostajemy definicję (prawie) identyczną, choć jakże niesłuszną, pokręconą i pełną pogardy dla człowieka.
"Prawie" robi wielką różnicę...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)