Michał Gadziński Michał Gadziński
70
BLOG

Smoki - o istocie monarchistycznego snu

Michał Gadziński Michał Gadziński Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Polscy monarchiści mają ciężko z dwóch powodów – po pierwsze nie mamy naszej legitymistycznej dynastii ani pretendenta do tronu – wbrew temu, co niektórzy (wśród nich do niedawna ja) głoszą, nie jest nim JXW Maria Emanuel Wettyn. Po drugie – Rzeczpospolita Obojga Narodów była tak naprawdę republiką z dożywotnim prezydentem, który nazywał się „król”. Polski monarchizm, inspirowany de Maistre'm, de Bonaldem czy innymi wybitnymi myślicielami francuskimi jawi się więc trochę jako coś na kształt opisywanych przez Filipa Memchesa strategii imitacyjnych.

Monarchia jest dziś nie do odbudowania – dopóki nie zezwoli na to Opatrzność Boża. Monarchia nie powróci, zanim Niebiosa nie ześlą nowemu św. Remigiuszowi nowej Ampułki. Do restauracji ustroju monarchicznego konieczna jest sankcja nadprzyrodzona.

Powrót monarchii związany mógłby być z jakimiś doniosłymi i dramatycznymi zdarzeniami – np. wojną. Królem mógłby zostać zwycięski wódz, albo nawet i prosty żołnierz, którego bohaterestwo lub jakiś wielki czyn zaważyłyby na losach konfliktu.

Zaistnieć też musiałyby warunki socjologiczne do odtworzenia monarchii – powstać musiałaby oligarchiczna grupa, która stanowiłaby dla nowego króla podporę rządów i zarazem zalążek nowej szlachty.

Na razie mamy to co mamy: oligarchię ze spotu „Mordo ty moja”, czerwone „dynastie” Kwaśniewskich czy Rosatich, zaś zalążkiem nowej „arystokracji”, klasy właścicieli ziemskich jawi się PSL.

Poza tym – dzisiejszy człowiek nie jest gotów na powrót króla. Dzisiejszy człowiek nie wierzy w Boga ani żadne wyższe wartości. Wierzy w Pieniądz, Demokrację, Tolerancję i Prawa Człowieka. Najczęściej jednak nie wierzy w nic. Spójrzmy na wczesnośredniowieczną ikonografię, na herby Franków czy innych plemion germańskich. Pełno na nich smoków czy innych tajemniczych, pięknych i wzniosłych bytów. Założyciele europejskich monarchii nie byli na ogół ludźmi wyrafinowanymi, zazwyczaj nie umieli nawet czytać i pisać. Ale mentalnie obcowali z Tajemnicą, Pięknem i Wzniosłością. A jak wygląda współczesna ikonografia? Amerykańskie nawiązania do republiki rzymskiej czy europejskie gwiazdki, które można od biedy podciągnąć pod symbol maryjny nie są jeszcze takie złe. Ale w innych symbolach przejawia się czysty materializm – sierpy i młoty, zaś w przypadku niektórych państw afrykańskich maczety czy nawet kałasznikowy. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałyby „herby” dzisiejszych „elit” polityki, biznesu i „kultury”, gdyby mogły one sobie je zaprojektować.

Monarchia nie wróci, póki nasza cywilizacja nie odrodzi się w duchu chrześcijańskim i nie nauczy się znów obcować z Tajemnicą, Pięknem i Wzniosłością.

A może „nasza” „cywilizacja”, praktykująca za pomocą powszechności tzw. aborcji starożytny kult Baala skazana jest na zagładę? Może nie tylko musi, ale i powinna ona upaść? Może nie powinniśmy przejmować się tym, że Europę zaleją Arabowie albo Żółci? Co jeśli w planach Bożej Opatrzności jest to, by dobili oni zdegenerowaną „cywilizację białego człowieka” i... nawrócili się? Może na tarczach herbowych chrześcijańskich rycerzy przyszłości znowu znajdą się smoki? Co z tego, że chińskie smoki?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości