1 obserwujący
92 notki
45k odsłon
  682   0

Marsz wyskrobków zamiast Dnia Kobiet

Przez ulice wielu polskich miast przeszły dziś protesty, określające się jako "marsze w obronie praw kobiet". Okazało się, że głównym problemem kobiet, mieszkających w naszym kraju jest brak swobodnego dostępu do aborcji, brak darmowej antykoncepcji, klauzula sumienia dla lekarzy czy brak seks instruktażu w szkołach. Postulaty te są znane od lat i powtarzane przez marginalne grupki feministyczne przy każdej okazji i ekipie rządowej. Nowością jest wciskanie małym dzieciom transparentów o niezmiernie przenikliwej treści typu: "moja macica moja sprawa". Po raz kolejny zideologizowane środowiska postanowiły wykorzystać do swoich idiotycznych działań dzieci, co budzi wyjątkową odrazę. Mimo gorliwego przekazu medialnego w zaprzyjaźnionych mediach takich jak TVN24 czy "Gazeta Wyborcza", jest oczywistym że wśród protestujących osób tylko część identyfikowała się ze skrajnie lewackimi żądaniami. Spora większość przyszła po prostu zaprotestować przeciwko rządowi i PiS - można by rzec że chodzą oni na każdy protest niezależnie od tego, czego on dotyczy. Widać to było bardzo mocno choćby na facebookowym forum KOD-u, gdzie wzywano by włączyć się do wszystkich protestów, byle zaatakować rząd. Budziło szczere rozbawienie wsłuchiwanie się w głosy zgromadzonych manifestantów o ograniczaniu praw kobiet, gdzie nikt nie potrafił wskazać kto i co chce ograniczyć. Kuriozalna jest wiara w cudowną moc Konwencji antyprzemocowej, której zapisy nie dają lepszej ochrony przed przemocą niż ta która jest w polskim porządku prawnym. Salwy śmiechu wzbudzały emerytki krzyczące o wyłącznej własności swojej macicy czy licealistki domagające się możliwości łykania antykoncepcyjnych tabletek - można by rzec, że wystarczy używać głowy i myśleć przed wejściem do łózka, ale widać dla niektórych to zbyt trudna umiejętność. 

Bardziej niż żałosne hasełka sfrustrowanych kobiet, którym zasadniczo ciąża nie grozi bo ciężko byłoby im znaleźć chętnego potencjalnego ojca, budzi zastanowienie kondycja moralna tej części społeczeństwa, która tak gorliwie pragnie aborcji na życzenie, dla której seks nie może mieć nic wspólnego z dziećmi, a jedynie ma być swobodną zabawą bez ryzyka konsekwencji. Feministyczny beton wykrzykując swoje postulaty, chce uwolnić relacje damsko-męskie (i wszelkie inne konstelacje), z jakichkolwiek moralnych zasad czy praw. W imię osobistej samowoli, tzw. wolności od wszystkiego i wszystkich, powtarza hasło lewackiej rewolty z 1968 r. zakładającej całkowity nihilizm i brak reguł. Zaczadzeni umysłowo tematyką kobiecego sromu utworzyli swoisty dziwoląg słowny, jakim są tzw. prawa reprodukcyjne, tak jakby ludzie byli reproduktorami, zagrodowymi buhajami rozpłodowymi widzącymi wyłącznie dupę przed oczami. Patrząc na niektóre z feministek, trudno uznać by były one umysłowo zdolne do posiadania potomstwa, skoro dla nich to nie ciąża tylko reprodukcja, przed którą w dodatku trzeba się chronić. Cywilizacja znajduje się na pochyłej równi w dół, jeśli szczytem osiągnięć w zakresie praw kobiet ma być dowolna możliwość usuwania życia bądź uniemożliwianie jego poczęcia. Dlatego dzisiejsze marsze są pochodem wyskrobków, nie mających nic wspólnego z kobiecością. 


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo