1 obserwujący
92 notki
45k odsłon
  1212   0

PiS na polu minowym

Miniony tydzień w serwisach informacyjnych był wypełniony analizami i komentarzami uchwalonej przez parlament ustawy, która wprowadza do porządku prawnego sankcję karną za użycie zwrotu "polskie obozy śmierci". Znowelizowana ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej penalizuje pomawianie Narodu Polskiego o uczestniczenie w zbrodni ludobójstwa, której pomysłodawcą i wykonawcą byli Niemcy, realizujący z determinacją i precyzją obłąkańczy plan nazistowskiego kierownictwa politycznego swojego kraju. Obniżający się poziom historycznej edukacji w wielu państwach powiązany z polityczną kalkulacją doprowadza do coraz częstszego pomieszania kategorii pojęcia oprawca - ofiara. Na huraganowe oburzenie mediów na całym świecie warto spojrzeć chłodnym okiem i zastanowić się, czy można było temu zapobiec albo przynajmniej zminimalizować awanturę, jaka wybuchła po ubiegłopiątkowym głosowaniu w Sejmie oraz wystąpieniu ambasador Izraela Anny Azari. Moim zdaniem polskie państwo miało w swoich rękach wystarczające możliwości, by wpłynąć na opinię światową w związku z przyjęciem przedmiotowej ustawy. 

Wprowadzanie przepisów o takiej sile rażenia powinno być poprzedzone analizami możliwych konsekwencji oraz przewidywać reakcje rozmaitych środowisk na całym świecie. Po reakcji polskich władz widać, że zostały całkowicie zaskoczone zarówno samym odbiorem, jak i skalą medialnego szumu, jaki zalał praktycznie wszystkie media. Wiedząc o dacie uchwalenia ustawy, należało przygotować informację medialną w najważniejszych językach obcych i natychmiast po uchwaleniu rozesłać ją do każdej agencji informacyjnej. Warto było również wykupić ogłoszenia w największych dziennikach codziennych oraz portalach internetowych z podaniem istoty nowelizacji ustawy. Ponadto nasze placówki dyplomatyczne powinny tego samego dnia, kiedy odbyło się głosowanie w Sejmie zorganizować medialne brifingi z maksymalnie dużą ilością dziennikarzy i komentatorów, by cierpliwie odpowiadać na ich pytania o sens zmian w polskim prawie. Myślę, że dobrym tłem takiej kampanii byłby krótki film, pokazujący pozytywną rolę Polaków w ratowaniu Żydów z rąk niemieckich morderców, rzecz jasna nie w języku polskim tylko w co najmniej kilku językach obcych. Ogromną pomocą w takiej kampanii naszych władz byłyby też tysiące użytkowników portali społecznościowych, którzy multiplikowaliby te treści w sieci. Spotkanie premiera Morawieckiego z akredytowanymi dziennikarzami w Markowej powinno odbyć się najdalej kilka dni po uchwaleniu zmian prawa, a nie po tygodniu. Przedstawiony przeze mnie charakter działań to tylko drobna prezentacja możliwości, jakie rząd Rzeczpospolitej Polskiej posiadał i posiada, pytanie ile z tego arsenału wykorzystał.....Odpowiedź jest niestety smutna, bo żadnego. Po dwóch latach rządów PiS nadal lekceważy techniki zarządzania kryzysem. Pojawia się więc kolejne pytanie, gdzie są wszyscy specjaliści w dziedzinie marketingu, dlaczego rząd i władza polityczna nie zatrudnia doradców medialnych, skoro sama kompletnie sobie nie radzi i zachowuje się kolejny raz jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. I wreszcie - gdzie jest Polska Fundacja Narodowa, która dostała 100 mln złotych z naszych podatków? Sądzę, że najwyższa pora na dymisję wszystkich którzy nią kierują i zatrudnienie prawdziwych specjalistów, a nie dyletantów, nie umiejących nawet języków obcych i nie potrafiących zaplanować żadnej kampanii, promującej nasz kraj. 

Warto być mądrym mądrością ludową, a ona powiada że "mądry Polak po szkodzie". Może tym razem właśnie tak będzie i ktoś w kierownictwie PiS i rządu wyciągnie wnioski z tego zamieszania i przygotuje mechanizmy, by w przyszłości po prostu przewidywać rozmaite sytuacje i być przygotowanym na skutki podejmowanych decyzji. 

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka